Witam,
Od miesiąca mam najnowszego MacBooka Pro, wszystko ładnie chodziło, zero jakichkolwiek problemów.
Jakiś czas temu zainstalowałem sobie windowsa żeby pograć w gta4, problemów nadal nie było, ani z Mac OS ani z Windowsem, do czasu kiedy zainstalowałem jakiś dziadowski program- macdrive na windowsie. Chciałem to przetestować bo niby coś tam on zmienia, że można na windows bezpośrednio z dysku macbook pliki przenosić.
Nie działało, sprawę olałem.
No i do rzeczy. Od czego zaczęły się problemy?- opalam sobie normalnie Mac OS, wchodzę w MacBook Pro HD, a tam wyskakuje jakiś błąd, że z dyskiem jest coś nie tak, na ale nacisnąłem ok i wszystko działało to sprawę olałem.
Zauważyłem że internet nie działa, ani przez wifi ani na modemie PlayOnline.
Uruchomiłem więc go ponownie i co? Czekam 5-10-15 min, no i nic! Widzę tylko szare jabłuszko Apple.
Więc resetuję go drastycznie.
Poczekałem dłużej niż zwykle, ale w końcu odpalił, a internet nadal nie działał.
Odstawiłem Mac OS na parę dni i byłem zmuszony używać Windowsa
Codziennie włączałem Mac OS, żeby sprawdzić co u niego słychać, no i internet raz działał, a raz nie, poza tym nie mogłem włączyć niektórych rzeczy, np MAIL się zwieszał, a finder pokazywał parasolkę po najechaniu kursorem.
Od trzech dni nie mogę włączyć Mac OS wogóle, a robię to kilka razy dziennie i nic, poza jabłuszkiem Apple i animacją ładowania się (to kółeczko co się kręci w kółko)
Resetowałem pram, ale bezskutecznie.
Co teraz mogę zrobić?
Zdążyłem skopiować najważniejsze programy na przenośny dysk, no ale nie ukrywam, że fajnie by było zachować wszystkie aktualne pliki. Będę wdzięczny za pomocne odpowiedzi.




LinkBack URL
About LinkBacks
