Witam, mam nieprzyjemną sprawę.
3 tygodnie temu padł mój MBP 15" late 2007, model z nieszczęsną kartą GF 8600M GT. Objawy były typowe dla padu karty - brak jakiegokolwiek obrazu na ekranie i przywieszał się na samym starcie. Jako że jest to egzemplarz, który kwalifikuje się na bezpłatną wymianę kart (Customer Satisfaction) oddałem go do autoryzowanego serwisu - Cortland.
Po kilku dniach dostałem diagnozę - uszkodzona płyta główna oraz do tego niepoważna cena wymiany na nową (kwota była na poziomie ceny nowego MBP 13). Oczywiście nie zgodziłem się na naprawę, sprzęt dostałem z powrotem. Następnie oddałem go we Wrocławiu do zwykłego serwisu zajmującego się naprawą notebooków i po kilku dniach mam z powrotem działający sprzęt - diagnoza - USZKODZONA KARTA GRAFICZNA, została wymieniona i wszystko działa jak dawniej! Koszt kilkaset złotych, mam informacje na fakturze.
Na chwilę obecną nie chcę rzucać bezpodstawnych oskarżeń (a jest pewna rzecz, która mi do głowy przychodzi), natomiast na pewno nie pozostawię tej sprawy ot tak sobie i bez echa. Nie chodzi o te kilka stów (choć na pewno pieniądze będę chciał odzyskać), tylko o fakt, że robi się ludzi w ciula.
Czy miał ktoś podobną sytuację? Gość z serwisu we Wrocku mówił, że miał już taki przypadek u jakiegoś klienta?
Co właściwie teraz powinienem zrobić? W pierwszej kolejności przychodzi mi do głowy reklamacja w Corlandzie, jeśli będą współpracować to ok, gorzej jeśli nie. Kto ewentualnie jest wyżej, jakaś centrala Apple w Polsce (o ile coś takiego jest)?
P.S. Czy ktoś mógłby podrzucić linka ze strony Apple ze "sprawdzaczem" numerów seryjnych i informacją o tym, że jest ten program wymiany kart, bo coś nie mogę tego znaleźć![]()




LinkBack URL
About LinkBacks



