Dzisiaj po pracowitych swietach wrocilem do miasta w ktorym studiuje, oczywiscie nie rozstalem sie z moim imac'iem jak w tytule! Droga powrotna jednak okazala sie zgubna ( nie wiem jeszcze na ile). Komputer przejechał w bagażniku zapakowany w oryginalny karton i styropiany 200 km nie mialem mozliwosci przewozic go w pozycji stojacej wiec lezal ( jak błednie myslalem wygodnie).
Wchodze do domu podlaczam i nic!!! Czarny ekran i co 3 sekundowe pikanie (bez przerwy) dopoki nie wyłącze!!! Komputer ma 3 tygodnie. Probowalem wyjmowac kosci ram nic to nie dalo, resety odlaczanie kabla nic! nie mam mozliwosci uruchomienia systemu z plyty bo pika praktycznie zaraz po wlaczeniu. Udalo mi sie go uruchomic po 20 razie ale za moment sie zawiesil i nic nie moglem zrobic wiec reset i znowu sie nie uruchamia . . . . . wtf?wczesniej mialem imac'a 20 tez na intelu bialego jezdzil naprawde w roznych warunkach i przez 3 lata nie mialem z nim najmniejszych problemow! czy ktos moze mi pomoc ?




LinkBack URL
About LinkBacks






