Witam serdecznie forumowiczów
Otrzymałem w prezencie niedziałający Mac G5 podobno po jakiejś awarii prądu (Podejrzenia zasilacza itp). No i bardzo chciałem zrobić sobie z niego swój domowy stacjonarny komputer... (myślałem, że jakaś pierdoła)
Przy włączaniu przyciskiem, mignie sobie dioda, uruchamiają się wiatraki i pracują sobie powolutku. Niestety ani video, ani dźwięku... po jakichś 5 minutach takiej ciszy nagle wiatraki powoli nabierają mocy i rozpędzają się do pełnych obrotów (troche to trwa) no i ja go wtedy wyłączam trzymając przycisk przez około 10s (podczas trzymania przycisku pali się dioda)
Pomyślałem, że to zasilacz. Znalazłem podobny G5, wymieniłem zasilacz (masakra). Dalej to samo. Dla pewności przełożyłem mój zasilacz do tego działającego G5 i mój zasilacz go odpalił, więc go wykluczyłem.
Sprawdzałem też kości RAM i kartę graficzną
Odłączałem napędy
Naciskałem przycisk PMU na płycie głównej (bateryjka za pewne już jest trupem)
Przy "włączonym" komputerze (czyli pracujących wiatrakach) przycisk PMU wyłącza komputer (na chwile zapala się dioda)
Mówiąc o diodzie cały czas mam na myśli tą białą przy przycisku. (czy na płycie była jakaś czerwona czy mi się tylko przyśniło ? Bo teraz jej nie widzę, ale mogło by się przyśnić bo od 3 dni żyję tylko tym komputerem)
Błagam, pomóżcie. Mam już pocharatane ręce od wyjmowania procesorów przekładania części między dwoma komputerami i mam zakwasy od noszenia go z pracy do domu 2x dziennie.
Czy jest jakiś serwis we Wrocławiu lub Lublinie ? Poruszam się między tymi dwoma miastami. MakDoktor z Wrocławia powiedział, że naprawa będzie kosztowała około 1000zł bo to pewnie płyta. Może jest jakiś sposób żeby sprawdzić procki ? Gdyby działały i faktycznie byłaby to płyta główna to może kupiłbym coś ze stanów za 200 dolców a nie męczył ich przelutowaniem chipów i czekał 2 miesiące ? Szkoda mi go złomować. Chyba bym sobie nie darował do końca życia. Mam sentyment do Maców. Miałem kiedyś nawet Mac IICX z Mac os 7.1
Pozdrawiam
Tjw




LinkBack URL
About LinkBacks
