Witam,
Ostatni czasy przestal dzialac mi MacBook, kompletna smierc, chociaz bateriaz zyje. Stalo to sie prawdopodobnie po czyszczeniu klawiatury (bez rozkrecania, zwyczajnie lekko wilgotna szmatka). OK, to juz przeszlosc...
Zanioslem mojego Maca do Apple Retail Store, gdzie juz nast dnia dostalem ekspertyze: MacBook zalany, ew. koszt naprawy - 750$! O CHOLERA!!!
MacBooka zabralem do domu, bez naprawy oczywiscie. I teraz pytanie: co powinienem w zaistnialej sytuacji zrobic zeby mi sie choc czesc pieniedzy za MacBooka zwrocila.. Nie bd przeciez dawal im do naprawy za tyle kasy, skoro za niewiele wiecej mam nowego MacBooka..
Jedyny pomysl jaki mi przyszedl do glowy: rozebrac MacBooka, wyczyscic wszystko w srodku (pytanie: CZYM?!), poskladac i zaniesc do innego Apple Retail Store. Biore pod uwage ze maja w jakiejs bazie danych wizyte mojego MacBooka wiec na ta sytuacje: "Prosze sprawdzic ponownie, MacBooka nie zalalem, wiec prosze rzucic okiem na to jeszcze raz..."
Po prostu zalezy mi zeby te pieniadze wlozone w MacBooka nie poszly sie.. no wlasnie ; D
Czekam na Wasze odp)
Pozdrawiam,
Maciej
PS. Zapomnialem dodac, ze MacBook na gwarancji..




LinkBack URL
About LinkBacks







