Witam
Wymieniłem dysk wewnętrzny w nieco starszym MBP (core duo 2gh, 100 gb toshiba), na Seagate Momentus 320gb, 5400 rpm. Zainstalowałem Tigera i wszystko hulało, ale tylko przez 2 dni.
Dzisiaj dysk po prostu padł jak kafka. Kiedy uruchomiłem kompa z płyty inst. nie był w ogóle widoczny w Disk Utility. Włożyłem więc spowrotem Toshibe i podpiąłem Seagate przez usb. Nie jest widoczny na pulpicie ale widać go w Disk Utility, z tym, że nic z nim nie można zrobić. Próbowałem go sformatować i wyskakuje: input/output error.
Czy on padł, czy da się coś z tym zrobić?




LinkBack URL
About LinkBacks



