No właśnie.
Już wiem nauczony doświadczeniem że jeśli maszyna się zawiesi i trzeba ją wyłączyć guzikiem, a stało się to trakcie odtwarzania muzyki w iTunes'ie - to mogą zniknąć pliki.
Po odpaleniu ponownego kompa, wgrywa "iTunes Music Libary.xml" parę godzin, m.in. pokazuje komunikat z załącznika, porządkuje pliki, okładki i.t.p.
W efekcie zniknęły mi z listy wszystkie wcześniej zagubione pliki których nie było na dysku, a były na liście, ( było ich baaaardzo dużo, a że jest to moja praca strata jest niepowetowana).
Teraz jest tak że iTunes otwiera i zamyka się 3 x dłużej.
Zajmuje ~600-1,5 GB pamięci nic nie robiąc. Otwierając się, lub kiedy jest w trakcie pracy, konwertowanie i.t.p. zajmuje maxymalne moce przerobowe czyli ponad 1,5GB pamięci. Wcześniej w stanie spoczynku n.p. potrzebował ~200MG pamięci...
Zlikwidował mi n.p. odpalone kolumny, pozostawiając tylko parę z jego własnego wybpru... Grrr, maszyna nie dość że się biesi to jeszcze zaczyna się rządzić.
Jak można wrócić do normalności, a właściwe do stanu przed ostatnią zawieszką?
Co mogę zrobić aby powrócić do stanu przed zawieszką maszynki i wyłączenia z musu kompa?
Z tego co się domyślam, mogę wczytać bibliotekę przed zawieszką, pytanie którą i w jaki sposób i czy da to taki efekt że pliki pojawią się, choć nie będą miały odnośnika w formie pliku muzycznego na dysku?
Pracuję teraz na mini macu 1,83 GHz 2,667 Ramu, z systemem 10.6.8 odpalonym z zewnętrznego dysku .
Reasumując:
1./ znikające pliki z dysku... (jest tego parę giga w AAC więc duża strata, zwłaszcza że to moje narzędzie pracy...)
2./Znikające pliki z biblioteki iTunesa, a nie z dysku.
Odpowiem natychmiast na wszelkie dodatkowe pytania, jeśli coś jest nie jasne.




LinkBack URL
About LinkBacks
