Witam, wczoraj mój iPhone 3gs upadł z dość znacznej (1,5m) wysokości na kostkę brukową i jak łatwo się domyślić, coś się stało - telefon jest MARTWY, nawet po podłączeniu do USB/Ładowarki nie ma jabłuszka, loga iTunes, nie ma NIC. Zdaję sobie sprawę iż sam nic tu nie zdziałam, ale chciałem spytać ludzi którzy znają się lepiej ode mnie, czy możliwe, że groźniej to wygląda niż jest naprawdę czy konieczna będzie wymiana całej płyty głównej, tak jak mnie straszy znajomy który rzucił na to okiem? (wielkim profesjonalistą nie jest, także chcę też tutaj zasięgnąć porady). Bo nie wiem czy w ogóle wysyłać to do wykwalifikowanego serwisu, bo jak mam płacić 100$+robocizna za nową płytę to wolę go sprzedać jako uszkodzonego i wytrwać parę miesięcy do nowej umowy z jakimś złomem i kupić wtedy nowego.
mam nadzieję, że teraz nazwa tematu jest dobra.




LinkBack URL
About LinkBacks
