Pod tym nieco obrazoburczym tytułem chcę napisać o usterkach, które miały miejsce w dwóch iPhonach które posiadam.
Otóż są to 3GS i kupiony w lutym 4G. Dwa miesiące temu zapłaciłem w iSense około 200zł za naprawę docka w 3GS - telefon nie ładował się, nie dawał znaku życia po rozładowaniu do końca. Nie dał się włączyć a w iSense powiedzieli że chodzi o wymianę docka. No i dobrze, pomyślałem sobie że trafił mi się taki egzemplarz - trudno.
Ale kupiłem w lutym nowego (w Orange) iPhona 4 i wczoraj to samo - telefon rozładował mi się do końca. Prubuję naładować i nic - telefon trup. Nie będę przytaczał na tym szacownym forum słów, których używałem żeby nie tłumić w sobie złych emocji. Powiem tylko - do rzyci z takim telefonem... Naszczęście tę 4-kę mam jeszcze na gwarancji...
Jestem zwolennikiem Appla, posiadam jeszcze Macbooka Pro. Uważam że telefony iPhone są naprawdę świetne. Ale czy telefony które kupiłem (każdy z nich kosztował, nie pamiętam, około 2000zł) już drugi raz w ciągu pół roku muszę zastępować i przekładać kartę do starej Noki, która działa ZAWSZE!
Piszę tego maila do ludzi, którzy zamierzają wydać pieniądze na nowy telefon appla (piszę małą literą) żeby się jeszcze raz zastanowili. Do tej pory szczerze polecałem go innym, a teraz naprawdę nie wiem...




LinkBack URL
About LinkBacks




