Witam, na forum jestem nowy, nie ukrywam, że zarejestrowałem się specjalnie aby rozpocząć ten temat. Jestem z Warszawy i zajmuje się tworzeniem oprogramowania, choć nie na iOS. Chciałem rozpocząć tutaj bardzo intrygujący dla mnie wątek, i spróbować coś wspólnie zaradzić (dlatego temat zwłaszcza dla deweloperów, bo ich dotyczy). Na wstępie jednak zamieszczę 3 fundamentalne zdania, o których przeczytanie i dokładne zrozumienie proszę każdego, kto będzie chciał podjąć dyskusję w tym temacie. Nie są to zdania wyrażające opinię, ale fakty:
1) jailbreak nie jest nielegalny (powoduje utratę gwarancji, ale to coś zupełnie innego i niezwiązanego z tematem).
2) usługa wgrania jailbreaka za pieniądze nie jest nielegalna (zakładając oczywiście że usługodawca, czy to osoba fizyczna, czy przedsiębiorca, rozlicza się z fiskusem. Programy do jailbreaka są oczywiście publicznie dostępne za darmo w sieci, ale nie każdy ma czas i zdolności aby przeglądać Google i samemu się w tym połapać. Usługa, która polega na wskazaniu co, w jaki sposób i za pomocą jakich narzędzi zrobić nie jest nielegalna).
Podobnie usługa wgrania legalnych wersji programów z AppStore nie jest nielegalna (sprzedaje się usługę wgrania, a nie sam program. Nie ma znaczenia, że to można łatwo zrobić samemu - samochód też można umyć łatwo samemu, albo zapłacić za to na myjni).
3) usługa wgrania jailbreaka za pieniądze wraz z pomocą czy wręcz instalacją pirackiego oprogramowania jest nielegalna (już samo pobieranie z internetu czy posiadanie pirackich plików, w tym wypadku .ipa, jest przestępstwem, drugim takim jest pomoc w ich wgraniu czy wręcz wgranie komuś, jest to przestępstwo paserstwa).
Bardzo proszę o niedyskutowanie z treścią tych w/w zdań, ponieważ są to fakty. Temat ten z założenia nie ma być miejscem do wyrażania swojej opinii typu „nigdy nie dam 50€ za program, deweloperzy są sami sobie winni że piracę” albo „a mnie się wydaję, że jailbreak jest jednak nielegalny”. Z faktami nie dyskutujemy.
Przechodząc do meritum – niedawno znajomy pokazywał mi swojego iPhone’a, którego kupił używanego w UK, nic o nim nie wiedząc, przywiózł do Polski, i na Allegro znalazł kolesia, który mu za niewielkie pieniądze pomógł go odblokować przez internet. Pomyślałem, że bardzo fajnie, jeśli przez internet można świadczyć taką usługę, jest to innowacyjne i w ogóle brawo za pomysł. Z ciekawości w wolnej chwili sam wszedłem na Allegro i poszukałem takich aukcji… i tu mnie zmroziło. Otóż (być może część z Was o tym wie, ja nie miałem pojęcia) na Allegro masowo sprzedaje się usługę wgrywania pirackich plików .ipa na iPhone’a! Sprzedawcy wręcz się tym chwalą, piszą w opisach o „wszystkich aplikacjach z AppStore za darmo”, „dostęp do tysięcy płatnych aplikacji za free”, wstawiają nawet screenshoty z odpalonej aplikacji Installus na iPhonie, a także jednej ze stron oferujących ściąganie plików .ipa.
Przytłaczająca większość niestety paserstwem trudni się w najlepsze, podam kilka linków do znalezionych przeze mnie ofert (promowane):
- Odblokowanie Jailbreak Simlock Iphone Online (1684575957) - Aukcje internetowe Allegro
(„Pobieraj rowniez programy gry prosto na telefon przez program Installous” + wymowne obrazki)
- Jailbreak, Sim-Lock, Odblokowanie iPhone #ONLINE#! (1701612744) - Aukcje internetowe Allegro
(„Jako gratis otrzymujecie Państwo ode mnie dostęp do wszystkich aplikacji z AppStore które możecie zainstalować w pełni ZA DARMO!” + wymowne obrazki)
- TRWAŁY jailbreak simlock iPhone iPod odblokowanie! (1682053265) - Aukcje internetowe Allegro
(„Wszystkie aplikacje z AppStore za darmo!”)
Ci wyżej wymienieni (wystarczy przejrzeć ich komentarze, za co i od kiedy są) ze sprzedaży usług wgrania plików .ipa zrobili sobie regularne źródło dochodu. To tylko przykłady, aukcji oferujących piraty jest więcej, można poszukać.
Gwoli uczciwości dodam, że oferty na Allegro są różne. Znalazłem takich sprzedawców jak wyżej opisani, czyli prawdopodobnie studentów (ale też dzieci z kont Junior!), ale także serwisy i firmy, które wgrywania piratów nie oferują (a nawet piszą, że tego nie robią). Także wśród chłopców dorabiających sobie (najwyraźniej do wakacji) są tacy, którzy piszą, że piratów nie wgrają. Zapewne i część z tych, którzy piszą wprost o piratach, w wielu przypadkach wykonuje jedynie usługę ominięcia simlocka, co nielegalne nie jest (zakładając, że się z tego rozliczają z fiskusem), ale w wielu przypadkach z pewnością pomogli też we „wgraniu płatnych aplikacji z AppStore za darmo”.
Nie mogłem w to początkowo uwierzyć – za moich czasów piraty można było kupić na Stadionie Dziesięciolecia na płytce od kolesia w kapturze słabo mówiącego po polsku, który w razie ryzyka wpadki zostawiał towar i uciekał gdzie pieprz rośnie. Chłopacy, którzy oferują na Allegro wgranie Installusa i wtyczki do omijania certyfikatu iTunes (bo do tego się to sprowadza) nie zostawiają po sobie tylko e-maila i adresu IP – oni działają na kontach zarejestrowanych na swoje prawdziwe imię i nazwisko, adres domowy, podają numer swojego konta bankowego!
Nie potrafię tego wyjaśnić, czy jest to skrajne poczucie bezkarności (nawet kibole na stadionie, symbol poczucia bezkarności w Polsce, zakrywają twarze), czy totalny brak rozumu? Przecież wystarczy 1 informacja do odpowiedniej komórki Komendy Stołecznej, pracownik policji dokonuje kontrolowanego zakupu takiej usługi (nieraz za śmieszne pieniądze), dostaje instrukcję jak wgrać piracki program wraz z linkami do takiego oprogramowania, i to jest już koniec, taki chłopak się nie wywinie, choćby wynajął najlepszego adwokata. Tu zresztą nie ma w ogóle mowy o jakiejkolwiek linii obrony: jest oferta na Allegro, jest dowód wpłaty, jest mail z informacjami dot. wgrywania piratów i tyle, sędzia wydaje wyrok w ciągu godziny. Co więcej, wpada także osoba, która taką usługę kupiła. A do chłopaczka, który ma wyrok w zawiasach, grzywnę i niemałe odszkodowanie do spłaty producentom oprogramowania, za chwilę zapuka jeszcze Urząd Skarbowy, bo zapewne działa na Allegro od miesięcy (lat?) w 100% na czarno.
Pytanie: co z tym zrobić? Teoretycznie można u każdego z nich kupić po 1 aukcji i na tacy mieć ich dane i po prostu zanieść na policję (ale i to nie jest konieczne, wystarczą wszak nicki), byleby trafić na kumatego oficera. Paragrafów jest bez liku: paserstwo, posiadanie nielegalnego oprogramowania, namawianie do przestępstwa, regularne prowadzenie niezarejestrowanej działalności gospodarczej, ukrywanie dochodów, składanie fałszywego PITu, niepłacenie podatków (ZUS, VAT czy ewentualnie PCC). Z drugiej strony trochę mi ich szkoda, to muszą być – przepraszam – jakieś głupki, kto przy zdrowych zmysłach oferowałby na Allegro coś takiego? Jeśli zainteresują się nimi organy ścigania, to czeka ich odpowiedzialność karna (za paserstwo), cywilna (odszkodowania dla producentów oprogramowania) i karno-skarbowa (działalność w szarej strefie). To by im złamało życie, bo spłacaliby ten dług przez lata. Tylko że znów z pierwszej strony patrząc, to jest jawna i świadoma kradzież, okradają deweloperów, Apple, a także państwo polskie, działając na lewo, i jeszcze biorą za to pieniądze. Czym to się różni od oferowania kradzionych lusterek od Audi albo płytek podpisanych flamastrem „Windows 7” ?
Jakie można podjąć działania? Poinformować chłopaków o sprawie, czy od razu iść na policję, czy może do firm zajmujących się ochroną praw autorskich? Tylko nie piszcie, żeby napisać do Allegro - dopóki ktoś nie sprzedaje narkotyków albo porwanego człowieka jako niewolnika, nie zareagują.
Podsumowując, przypominam że samo oferowanie na Allegro jailbreaka i wgrywania aplikacji nie jest nielegalne, ale wgrywania pirackich wersji aplikacji już tak. Nie są to wielkie kwoty, ale jednak dla 200 czy 300 zł miesięcznie te chłopaczki – być może nieświadome tego co robią – popełniają naprawdę spory wachlarz wykroczeń i przestępstw. Zostawić tego nie można, tak samo jak nie można pozwolić, żeby ktoś uczynił sobie źródło dochodu z tego, że w garażu na osiedlu montuje do aut kradzione zderzaki czy alufelgi. Nie chodzi nawet o to, żeby ich ukarać i sprawić ból, ale żeby ukrócić proceder.
PS. Proszę jeszcze, aby darowały sobie komentowanie osoby, które uważają, że takie inicjatywy pochodzą z czasów PRL (tzw. donosicielstwo). Jeśli nie rozumiecie, o co chodzi w temacie, to sami spróbujcie się przez kilka lat wykształcić, a następnie pracować po 18 godzin na dobę przy komputerze i pisać programy (na iOS, dlaczego nie?), a potem patrzcie, jak jakiś chłoptaś oferuje wgranie pirackiej wersji waszego dzieła za 10 zł. Kradzież roweru sąsiada z piwnicy i kradzież czyjejś własności intelektualnej się nie różnią, kradzież to jest kradzież, a sprzedaż kradzionego przedmiotu to paserstwo.




LinkBack URL
About LinkBacks


