Wiec tak moj smartcover wypadl jakby z zawiasow i przesuwa sie swobodnie niszczac sie przy okazji... Mniejsza z tym o co dokladnie chodzi, fakt jest taki ze nie dziala jak powinien... Przejdzmy wiec do konkretow, oddalem go na gwarancji, byl zakupiony w USA, w iSource został przyjety, no ale oczywiscie po tygodniu zero odzewu. Musiałem sam zadzwonic zeby sie dowiedziec ze podobno Apple nie uzna mi ewidentnej wady fabrycznej na gwarancji i jedynie co moga zrobic to naprawa pozagwarancyjna za 249zl co jest ponad detaliczna wartosc tego dziadostwa!!! Czy wszyscy rozumiecie absurd całej sprawy??? Nie dość ze nie uznali mi oczywistej wady, to na dodatek proponuja naprawe za 249... Naturalnie zabieram ten zlom i zostanie zaniesiony do Apple Store w Londynie, gdzie mam nadzieje ze zostanie zalatwione to w cywilizowany sposob a nie tak prymitywnie jak w naszym debilnym kraju bo moge sie zalozyc, ze zwyczajnie odechciało im sie uznawac mojej gwarancji... Natomiast moj iPhone ze zepsutym guziczkiem zostal ekspresowo wymieniony w T-Mobile bez zadnego gadania. Fajne jak widac podejscie do klienta, jeszcze mam mozliwosc odwolywania sie od decyzji ale zwyczajnie nie mam cierpliwosci na takie bzdety.
Gratulacje dla iSource
P.S. zdjecia usterki zamieszcze jutro




LinkBack URL
About LinkBacks

