iPad jest wszystkim, co nam obiecuja po lapotopach.
Klik, unlock i iPad w sekundę działa. Pyk i w sekundę otwiera się plik Word tam, gdzie zakończyłem pracę (bez żadnego sejwowania).
Hop do plecaczka i już siedzę z iPadem w metrze, hop pod pachę i leżę u łóżku, hop i na kiblu. Zawsze w Sieci przez 3G.
Bateria? Jaka bateria? Ładuję co 2 dni w nocy i zapominam o niej. A pracuję na iPadzie po kilka godz. dziennie.
Szum wentylatora, rozgrzana obudowa? iPad nie ma żadnego wentylatora i nigdy się nie grzeje.
To wszystko przecież obiecuja nam po netbookach i laptopach. Nawet nazwali je "nakolanniki". Bullshit.
iPad jest normal prototypem. Wciaż nie ma polskiej wersji, wielozadaniowości, MS Office i wielu innych usprawnień. A jednak aż mnie odrzuca, gdy muszę odpalić służbowego Lenovo, odczekać na start Windowsa, Worda, stale zapisywać, bo a nuż znów się zawiesi, słuchać wentylatora, podłaczać się co i raz do kabla.
Też tak macie?




LinkBack URL
About LinkBacks


