W sobotę byłem i ot tak zacząłem pytać o nowego 13 calowego Macbooka Pro.
Dodam, że mam 13 cali Alu jeszcze MacBooka (nie Pro) więc skupiałem się na różnicach - nie widziałem wcześniej tego małego Pro na żywo.
Przypadek 1:
Pytanie:
czy ta cena jest poprawna (5399 chyba a był to model 2.53 GHz z 4 GB ramu)
Odp: tak
Na to ja: to kupuję
Odp (po 5 minutach szperania w papierach): no niestety to pomyłka
Przypadek 2:
Pytanie: a czym się różni od poprzedniego (lubię pytać o to, na co znam odp.)
Odp: niczym, trochę szybszy procek i zmieniona nazwa
Ja: no ale widzę, że jest IEEE1394 i czytnik kart...
Odp: no tak.....
Ja: No i chyba ekran poprawili?
Odp: nie, ekran ten sam
Ja: dziękuję, do widzenia
No to ja Was pytam, jak to jest: taki Apple ma trzy produkty na krzyż (w porównaniu do takiego Dell'a) a iSpot nie może przeszkolić pracownika, albo zatrudnić pasjonaty, który sam się doszkoli? Zatrudnili studenta z łapanki czy co?
Mi ochota na zakupy (nawet gdyby ceny były amerykańskie) w iSpot odeszła.
Może sobota, i ten człek kogoś zastępowałbo dzień wolny. Ale wrażenie pozostało.
P.S. Wie ktoś może ile sprzedawca w iSpot zarabia? Tak z ciekawości....




LinkBack URL
About LinkBacks








