• NuForce NE-7M - słuchawki do iPhone, na każde uszy i każdą kieszeń


    Zapraszamy do lektury opisującej wrażenia z użytkowania słuchawek firmy NuForce NE-7M dedykowanych do smartfona Apple - iPhone'a. Zachęcamy również do wzięcia udziału w konkursie, w którym do wygrania są opisywane słuchawki.

    PROLOG
    Można napisać wiele dobrego na temat iPhone'a ale znajdzie się przynajmniej jedna rzecz, która nie przystaje do jakości jakiej oczekujemy od tego urządzenia - słuchawki! Jedna z dosyć popularnych opinii na temat iPhone'a była taka, że jest to iPod z funkcją telefonu. Trudno się z tym nie zgodzić, zresztą dla mnie (i śmiem twierdzić, że nie tylko dla mnie) możliwość posiadania dobrego i wygodnego w obsłudze odtwarzacza muzyki oraz telefonu w jednym urządzeniu była elementem determinującym wybór następcy posiadanych gadżetów. O ile jednak możliwości dźwiękowe iPhone'a są całkiem zacne (oczywiście biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z grajkiem mającym nam umilać czas gdy jesteśmy w ruchu) o tyle jakość muzyki generowanej przez standardowo dołączane słuchawki na pewno nie jest wysokich lotów. Mniej wybrednym użytkownikom niekoniecznie to przeszkadza, niektóre gatunki muzyczne nawet brzmią niezgorzej, wielu wystarcza fakt, że „coś słychać” bo przecież jadąc autobusem, metrem, pociągiem czy innym środkiem transportu i tak nie mamy studyjnych warunków odsłuchu. „Punkt słyszenia zależy od punktu doświadczenia”. Tzn. jeśli ktoś wcześniej słuchał muzyki z przysłowiowego „Grundiga” albo odtwarzacza zakupionego za kilkadziesiąt złotych na wyprzedaży w markecie, nawet nie pomyśli, że można za stosunkowo niewielkie pieniądze usłyszeć dużo więcej (niewielkie pieniądze poświęcone na zakup lepszych słuchawek rzecz jasna - sam iPhone raczej jest dość drogi). Spora część „ajfoniarzy” zapewne nie słucha muzyki z tego urządzenia, a słuchawki jeśli już są w użyciu, służą wyłącznie do prowadzenia rozmów - i w tym zakresie standardowe „pchełki” sprawdzają się znakomicie.

    Osobiście po zakupie iPhone'a i wrzuceniu nań kilku albumów swoich ulubionych wykonawców odczułem spory niedosyt, a nawet rozczarowanie. Nie mogłem uwierzyć, że „to coś” nie może grać lepiej! Oczywiście nie uśmiechało mi się ani rezygnować z iPhone’a (który urzekł mnie pod wieloma innymi względami) ani inwestować w dodatkowy odtwarzacz. Stwierdziłem więc, że musi być sposób by poczuć większą satysfakcję ze słuchania muzyki i tak jak w stacjonarnym sprzęcie Hi-Fi, „the last but not least” ogniwem są głośniki i to od nich w znacznej mierze zależy poziom zadowolenia, tak w odtwarzaczu przenośnym tym ogniwem są słuchawki.

    Zacząłem więc rozglądać się w ofercie producentów akcesoriów do iPhone'a. Aby usprawnić poszukiwania oraz uprościć dokonanie wyboru określiłem pewne kryteria, którymi się kierowałem:
    - słuchawki koniecznie muszą mieć mikrofon - ze względu na funkcje telefonu;
    - słuchawki mają zmaksymalizować doznania audio, a więc muszą dobrze izolować od dźwięków otoczenia;
    - słuchawki mają być dyskretne i mobilne - nie zamierzam paradować w ortopedycznym hełmofonie na ulicy ani targać dodatkowej torby/etui kilkukrotnie większych od samego iPhone'a;
    - koszt słuchawek nie może zmusić mnie do zaciągania kredytu.

    Reasumując: padło na słuchawki dokanałowe, które w odróżnieniu od słuchawek dousznych są po pierwsze - wygodniejsze (standardowe pchełki Apple notorycznie wypadały mi z uszu i wcale nie musiałem biec żeby tak się stało), po drugie - lepiej izolują od świata zewnętrznego (co ma ogromne znaczenie, nie tylko dlatego, że słyszymy więcej szczegółów w utworach ale dlatego, że nie musimy przesuwać do oporu suwaka głośności by zagłuszyć hałasy otoczenia - dzięki czemu oszczędzamy nasze cenne narządy słuchu, zwłaszcza gdy słuchamy muzyki często i długo). Po trzecie - w odróżnieniu od słuchawek nausznych są małe, można by rzec - intymne. Łatwo je schować do kieszeni, a gdy z nich korzystamy nie wyglądamy jak robot Futura z filmu pt. „Metropolis” Fritza Langa. Wreszcie po czwarte - nikt w najbliższym sąsiedztwie nie jest zmuszony słuchać naszych ulubionych utworów!
    Dość już tego przydługiego wstępu, czas na właściwą recenzję głównego bohatera.


    GRA WSTĘPNA
    Są produkty, które zniechęcają na samym początku, odrzucają swoją „aparycją”, z czasem jednak się do nich przekonujemy (albo i nie), są takie, które zrazu wzbudzają „ochy i achy” a potem rozczarowują i takie, które nie wyróżniają się znacząco w tłumie ale obcowanie z nimi sprawia przyjemność, obdarzamy je zaufaniem i szybko się do nich przyzwyczajamy.

    Słuchawki amerykańskiej firmy NuForce zdecydowanie zaliczam do tej ostatniej grupy. NE-7M zapakowane są w ciekawe, stonowane kolorystycznie pudełko z „okładką” której otwarcie ujawnia najważniejszy element - słuchawki. Resztę wyposażenia zobaczymy dopiero po otwarciu pudełka i wysunięciu wytłaczanki z przeźroczystego plastiku. Nie jest to opakowanie, które sugeruje, że zawartość jest dostępna tylko dla bogaczy ale nie jest to również tandetny blister, w jaki sporo droższych produktów innych producentów jest pakowana. Zobaczcie zresztą sami na zdjęciach.


    Co więc znajdziemy jeszcze w środku? Poza słuchawkami z mikrofonem w komplecie będą:
    - silikonowe tipsy - 3 pary w rozmiarach S, M, L (jedna para „zainstalowana” na słuchawkach) oraz 1 para tzw. biflange - charakterystycznych tipsów z podwójnym kołnierzem;
    - sprytne etui z przypominającego fakturą skórę tworzywa (spryt tkwi w zamknięciu);
    - skromna instrukcja.
    Niewiele? Może i tak ale czego więcej potrzeba?


    Same słuchawki są wykonane bardzo dobrze i prawie tak precyzyjnie jak produkty firmy z Cupertino. NuForce ubrało swoje przetworniki w obudowę kształtem zbliżoną (jeśli nie identyczną) do produktu konkurencji - Soundmagic PL11. Metalowy walec słuchawki w kolorze lśniącej miedzi zamknięty jest z jednej strony czarnym, plastikowym „noskiem”, z którego wychodzi kabelek, z drugiej zaś - dyszą wykonaną z tego samego czarnego plastiku, z wyżłobieniem gwarantującym pewne osadzenie silikonowego tipsa. Otwór, przez który wydobywa się dźwięk zakryty jest drobną srebrną siateczką.


    Na kablu prawej słuchawki umieszczono mikrofon oraz przycisk zapewniający te same funkcje, jakie posiadają słuchawki dołączane przez Apple do iPhone'a, czyli:
    - odbieranie oraz kończenie rozmowy;
    - pauza, poprzedni utwór, następny utwór - gdy słuchamy muzyki (tę funkcjonalność uzyskujemy naciskając odpowiednią ilość razy ów przycisk).

    Kabelki biegnące od obu słuchawek łączą się w drobnym trójniku, dodatkowo znajduje się na nich mała przesuwna plastikowa obejma, dzięki której oba kabelki można połączyć razem (do miejsca, w którym znajdziemy mikrofon) co ułatwia zwijanie słuchawek i myślę, że również odrobinę wydłuży ich żywot. Od trójnika idzie dłuższy i grubszy kabelek zakończony łamanym (w kształcie litery „L”), czterostykowym wtykiem mini-jack. Bardzo mi to rozwiązanie przypadło do gustu, gdyż miejscem szczególnie narażonym na uszkodzenie podczas używania słuchawek jest właśnie miejsce, w którym kabel „wchodzi” we wtyk. Na pewno osoby noszące grajki w kieszeniach wiedzą o czym piszę. Moim zdaniem łamany wtyk znacząco minimalizuje prawdopodobieństwo popsucia się tego newralgicznego elementu.


    Kabel użyty przez producenta jest dobrej jakości, wystarczająco sztywny, by nie plątał się w taki sposób byśmy musieli tracić kwadrans na jego rozplątanie i wystarczająco elastyczny by mógł dość swobodnie zwisać pod własnym ciężarem. Nie jest to oczywiście kabel idealny ale nie mamy przecież do czynienia z produktem kosztującym relatywnie mało. W przypadku słuchawek dokanałowych (ang. in-ear) czyli takich, które umieszczamy w kanale naszych uszu, napotykamy pewien nieprzyjemny efekt, zwany efektem mikrofonowym (ang. microphonics), który objawia się tym, że słyszymy trochę jak pod wodą, np. przełykanie śliny, czy też przeżuwanie oraz dźwięki gdy kabel ociera o nasze ubranie. Na początku sprawia to spory dyskomfort, jednak z czasem nasz słuch się przyzwyczaja i po prostu te dodatkowe wrażenia ignorujemy. Aby jednak zminimalizować nieco dźwięki tarcia kabelków o nasze odzienie, producent wyposażył NE-7M w klips, który pozwala przypiąć kabel, co dodatkowo poprawia swobodę ruchów naszej głowy, bez ryzyka, że dyndającym kabelkiem o coś zahaczymy.


    Wspomniane wcześniej tipsy są wykonane w trzech rozmiarach, tak by użytkownicy o różnej budowie uszu mogli znaleźć najwygodniejszy i najlepiej izolujący sposób osadzenia słuchawek w swoich organach. Ciekawym rozwiązaniem są tipsy biflange, które nieco zmieniają sygnaturę dźwięku ale gwarantują jeszcze pewniejsze umieszczenie słuchawek w kanałach a przy tym bardzo dobrą izolację. Są przy tym tak wyprofilowane, że nie mamy wrażenia iż jakiś intruz penetruje nasze uszy.

    Podsumowując: pierwsze (i drugie) wrażenie dokonane metodą organoleptyczną dowodzi, że mamy do czynienia z przemyślaną i dobrze wykonaną konstrukcją, miłą w odbiorze dla oka i w dotyku dla ucha.

    WTAJEMNICZENIE
    Jak już rozpakujemy słuchawki, nacieszymy się ich wyglądem, przychodzi czas na sprawdzenie na co nasz nowy nabytek stać. Od razu warto tu wziąć pod uwagę, że mamy do czynienia ze słuchawkami dynamicznymi, tzn. takimi, w których przetwornikami akustycznymi są miniaturowe głośniki, zbudowane tak jak ich duzi bracia, czyli w uproszczeniu mamy magnes, cewkę oraz membranę. Ten typ słuchawek gra jak należy dopiero po pewnym czasie, określanym przez audiofilów mianem wygrzewania (ang. break-in, burn-in). Sam producent informuje o tym i sugeruje wstrzymanie się z oceną dźwięku do czasu gdy przesłuchamy NE-7M przynajmniej 24 godziny. Moim zdaniem warto wygrzać słuchawki przez 50-60 godzin, dopiero wtedy można uznać, że przetworniki się „dotarły”. Oczywiście proces ten nie musi odbywać się w sposób ciągły. Możemy po prostu słuchać muzyki i zauważać jak w czasie zmienia się sposób w jaki grają. Możemy również podłączyć słuchawki do odtwarzacza, ustawić głośność tak jak słuchamy normalnie, przykryć poduszką i zostawić na kilka dni i nocy. Są również dostępne specjalnie przygotowane utwory zawierające dźwięki o różnych częstotliwościach, tzw. white noise, pink noise itp., które mają pomóc w procesie wygrzewania słuchawek. Nie da się zaprzeczyć, że nowe słuchawki dynamiczne grają inaczej (i zwykle gorzej, mniej neutralnie i szczegółowo) niż słuchawki z kilkudziesięciogodzinnym „stażem”. Warto o tym pamiętać i nie skreślać od razu słuchawek po kilku minutach testów w sklepie.

    NuForce po pierwszym podłączeniu mogą zszokować, rozczarować lub wywołać obojętność - zależnie od tego czego oczekiwaliśmy i jakich słuchawek słuchaliśmy wcześniej. Ja byłem zadowolony od początku ale znam osoby, które były przytłoczone ilością basu. Faktycznie, w porównaniu do standardowych pchełek różnica jest ogromna! Wygrzanie słuchawek (ja po prostu przez kilkanaście dni, kilka godzin dziennie ich używałem) spowodowało, że niskie tony stały się lepiej kontrolowane, trzymane w ryzach, generalnie całe pasmo (niskie, średnie i wysokie) znacznie się poszerzyło, pojawiło się więcej detali, tony różnych pasm nie wkraczają na sąsiednie terytorium. Również scena, tzn. ulokowanie instrumentów w przestrzeni znacznie się poprawiło, a należy wspomnieć, że uzyskanie przestrzenności w słuchawkach dokanałowych nie jest takie łatwe, z racji bliskości przetworników i ucha środkowego, dźwięk zwykle słyszymy „w głowie”.

    NE-7M mają ciekawą charakterystykę. Na pewno nie można nazwać ich słuchawkami neutralnymi ale większość użytkowników powinna być usatysfakcjonowana. Nie są to słuchawki analityczne, co to, to nie. Nie są to również słuchawki dla typowego „bassheada”, choć na brak niskich tonów nie można narzekać. Przeciwnie! Mimo to niskie częstotliwości są reprodukowane poprawnie, nie zamulają muzyki, bas jest szybki i daje niesamowity „czad”. Średnica jest nieco wycofana (co osobiście lubię), ale nie tak bardzo by skrywać szczegóły ani by wokale brzmiały nienaturalnie. Tony wysokie są również dobrze odtwarzane, choć chwilami może drażnić nie do końca wystarczająca separacja instrumentów oraz zbyt krótki czas wybrzmiewania np. perkusji. Za to nie zauważyłem, by ten model słuchawek miał dość powszechną przypadłość zwaną sybilizacją (ang. sybilance). Inaczej mówiąc, nie mają sztucznie podbitej góry, co objawia się zniekształceniem dźwięków w tonach wysokich. Słuchawki grają naprawdę czysto, dźwięki się nie zlewają a w przerwach między utworami nie grozi nam szum niewiadomego pochodzenia. Można z wielką przyjemnością zanurzyć się w ulubionej muzyce, a także odkryć w nagraniach - dzięki obcowaniu sam na sam z pełnią dźwięków - smaczki i szczegóły, których wcześniej nie słyszeliśmy! Nie będę się tu silić na kwieciste opisy znane Wam z audiofilskich pism, bo nie o to chodzi, poza tym nie posiadam aż tak rozbudowanego talentu poetyckiego.

    Jak już się zapewne czytelnicy domyślili słuchawki użytkuję głównie z iPhonem. Sprawdziłem je również z iPodem shuffle 1 generacji oraz iPodem nano 4 generacji. W obu przypadkach wrażenia słuchowe były lepsze niż na oryginalnych słuchawkach ale też dało się zauważyć, że te odtwarzacze posiadają nieco gorsze jakościowo układy dźwiękowe. Przetestowałem NE-7M również w połączeniu ze wzmacniaczami słuchawkowymi: FiiO E5 oraz Icon Mobile firmy NuForce. FiiO w przypadku NE-7M jest po prostu niepotrzebny. Jego główną zaletą jest przełącznik Bass Boost, zbędny w przypadku tego modelu słuchawek, które niskie tony mają w wystarczającym zapasie. Natomiast wzmacniacz tego samego producenta wpływa bardzo korzystnie na odbiór audio. Większość mankamentów słuchawek po prostu znika (mam tu na myśli pracę w paśmie wysokich częstotliwości oraz lepszą kontrolę nad basem), scena jest jeszcze szersza a dynamika większa. To naprawdę udany zestaw. Oba wzmacniacze podłączałem do iPhone'a, zarówno do wyjścia słuchawkowego jak i do złącza docka, za pomocą adaptera LOD (LineOut Dock). W tym drugim przypadku dźwięk zdawał się być minimalnie bardziej naturalny i miękki. Ale nie dajcie się naciągnąć na drogie LODy (np. firmy ALO), kilkanaście cm kabelka i ominięcie wbudowanego wzmacniacza nie jest warte tej kasy, lepiej zainwestować w lepsze słuchawki (np. te recenzowane tutaj przeze mnie). Warto wspomnieć, że głównym zadaniem wzmacniacza słuchawkowego jest wzmocnienie sygnału i najczęściej przydają się gdy mamy słabe źródło i wymagające słuchawki. NE-7M mają niewielką impedancję (12 Ohm) i większość odtwarzaczy spokojnie je napędzi bez dodatkowego „dopalacza”. Standardowe tipsy są wygodne, nie drażnią naszych małżowin usznych. Zakupiłem z ciekawości pianki Comply do tego modelu słuchawek i zdecydowanie odradzam - bardzo psują dźwięk NE-7M.

    Oczywiście ważne jest również w jakiej jakości słuchamy naszej muzyki. Osobiście ripuję do formatu mp3 320 kbps lub aac 256 kbps, w trybie VBR (Variable Bit Rate) z najwyższą jakością kompresji i włączoną korekcją błędów. Tak więc nim zaczniecie krytykować dźwięk płynący z NE-7M sprawdźcie, czy nie macie w odtwarzaczu ścieżek w 96 kbps.

    HOUSTON, CAN YOU HEAR ME NOW?
    Skoro mamy „na tapecie” słuchawki z mikrofonem nie można tego małego, acz przydatnego dodatku zignorować. Będzie zatem krótko i rzeczowo. Jakości mikrofonu nie można niczego zarzucić, działa bardzo dobrze, osoba, z którą rozmawiamy będzie zaskoczona czystością naszego głosu i niewielką ilością dźwięków otoczenia. Nie robiłem testów nagrywania swojego głosu na iPhone'a przez mikrofon w NE-7M oraz ten zintegrowany w oryginalnych słuchawkach, jednak nie sądzę by różnice były na tyle duże, by móc napisać jakiekolwiek słowa krytyki. Nie posiadam niestety żadnego nowego iPoda z funkcją VoiceOver (ani iPhone'a 3GS) więc nie mogę potwierdzić, jak ta funkcja działa (i czy działa) z mikrofonem w słuchawkach NuForce. Dodam jeszcze tylko, że dla wszystkich, którym ów dodatek nie jest niezbędny, firma NuForce ma w ofercie model NE-6, który poza brakiem mikrofonu, innym (granatowym) kolorem obudowy oraz niższą ceną - nie różni się niczym więcej od NE-7M.

    SUMMA SUMMARUM
    NuForce NE-7M to po prostu udany produkt, idealnie zgrywający się z iPhonem. Czy dla każdego? Na to pytanie nie odpowiem, z wielu przyczyn. Po pierwsze: NE-7M to zdecydowanie słuchawki dedykowane do słuchania rocka we wszystkich jego odmianach, łącznie z metalem. Nie będę ukrywać, że to moje preferowane rytmy, więc Metallica, Megadeth, Dream Theater, Nighingale, Blue October, Alan Parsons Project i Mike Oldfield gościli w moich uszach najczęściej. Ale słuchałem również muzyki elektronicznej (np. J.M. Jarre), klasycznej (np. Wagner, Vivaldi), popu (np. Beyonce, Robbie Williams) i jazzu (np. Norah Jones, Amy Winehouse, Jazzkantine), a także musicali i nie znalazłem w słuchawkach żadnych braków, które mogłyby je dyskwalifikować w tych gatunkach (zarówno w przypadku nagrań studyjnych jak i koncertowych). Z rzetelnych źródeł mam też informacje, że również hiphopowcy i fani R’n’B bardzo sobie chwalą ten model słuchawek.

    Mogę z całym sercem napisać, że to jeden z moich najlepszych wyborów i zakupów. To, co jeszcze mi się w nich podoba, to fakt, że grają w taki sposób, że nie odczuwam ani powodu ani pokusy by modyfikować dźwięk korektorem. Słuchawek używam codziennie, są wygodne, trwałe a jak już z racji „przebiegu”, starości lub innego powodu odmówią posłuszeństwa - kupuję takie same! W cenie poniżej 180 zł to bardzo dobra inwestycja, znacząco wzbogacająca doznania ze słuchania muzyki z iPhone'a. I nie słuchajcie tych, którzy wam obiecują, że za kilkadziesiąt złotych dostaniecie słuchawki, które grają tak samo albo i lepiej. Nie będą!

    Wszystkich wahających się z zakupem zachęcam to zaryzykowania, a tym którzy dotrwali do końca mojej recenzji, gratuluję wytrwałości.

    NuForce NE-7M - Audiomagic.pl

    KONKURS
    MyApple razem ze sklepem internetowym Audiomagic.pl przygotowało również konkurs, w którym do wygrania jest jeden egzemplarz testowanych słuchawek NuForce NE-7M. Aby wygrać wystarczy napisać w komentarzu, dlaczego właśnie Wy powinniście je otrzymać. Jury wybierze zwycięzcę 23. października.
    Artykuł oryginalnie został opublikowany w wątku: NE-7M - słuchawki do iPhone, na każde uszy i każdą kieszeń przez mantis30 Zobacz oryginalny wpis
    Komentarzy Komentarzy: 237
    1. Avatar gma
      Dlaczego ja? Bo mój komentarz jest pierwszy ;-)
    1. Avatar Smoczy
      Dlaczego ja? Bo mój komentarz nie jest pierwszy,a i tchnęły by nieco "życia" w iPhone 2G:)
    1. Avatar olafejs
      Ciekawy konkurs :) Myślę że miło było by wygrać coś a w tym przypadku były by to jak można poczytać na forum genialne słuchawki które nie dosyć że w/g mnie ładnie wyglądają to jeszcze bardzo dobrze brzmią, niestety nie stać mnie na kupno takich dlatego użytkuje kiepskiej jakości słuchawki ponieważ lubię słuchać muzykę, czy to w aucie, czy w autobusie. Mając te słuchawki w końcu jakość muzyki mógłbym usłyszeć i nie musieć co 5-6 miesięcy kupować kolejnych słuchawek które się rozlatują :)
    1. Avatar szachs
      Słuchawki, których właśnie używam już prawie umarły. Zapłaciłem kilkadziesiąt złotych i po kilku miesiacach muszę przytrzymywać kabel żeby działała lewa słuchawka. Jestem pewien, że słuchawki NuForce nie "zaskoczą" mnie w ten sposób. Mój 3G potrzebuje nowych uszu :D
    1. Avatar stolik
      kurcze, te słuchawki przypominają mi słuchawki pro audio które kiedyś zaprezentowało m-audio... Dla muzyków (czyli dla mnie)... Mój iPhone potrzebuje dobrego odsłuchu szczególnie do takich aplikacji jak nano studio, synth station od akai i wiele ciekawych aplikacji... Własnie che zainwestować w jakieś dobre przenośne słuchawki coś pokroju NuForce NE-7M...
      Abym mógł tworzyć muzykę wszędzie gdzie się znajduje, nie tylko w moim studiu...
    1. Avatar raffal
      Dlaczego ja ? Ponieważ utopiłem jedną słuchawkę w herbacie i od tego czasu moje słuchawki nie działają do końca poprawnie :)
    1. Avatar Mr.JaCk!
      Dlatego, że zawsze startuje w konkursach myApple a jeszcze ani razu nie wygrałem a moje oryginalne słuchawki do iP już są bardzo wysłużone i przydałby mi się taki ładny Hi-End'owy model :)
    1. Avatar gregi1
      Autor recenzji włożył nie lada wysiłek w przetestowanie i napisanie tak długiej (moim zdaniem za długiej) recenzji wspomnianych słuchawek, z trudem, ale udało mi się dotrzeć do jej końca i chciałbym sprawdzić czy to co napisał jest prawdą i czy rzeczywiście warto było przeczytać tą recenzję do samego końca, czy lepiej było od razu przejść do konkursu i napisać jakieś bzdury licząc na wygrana.
    1. Avatar onibus
      Dlaczego ja ? Bo chciałbym miec wreszcie jakieś porządne słuchawki do iPoda , stare już się nadają :( A oprócz tego w starych słuchawkach z nieznanych mi powodów nie działa mikrofon , a chciałbym pogadac sobie nieraz przez Skype :) No i jeszcze bajerancko wyglądają .
    1. Avatar DrIfTsTyLe
      Hmmm... Mam obecnie 2 pary słuchawek - te iphonowskie oryginalne w których zepsuł się pilot oraz takie po których użytkowaniu boli mnie tylnia część ucha. Zastanawiam się nad kupnem jakiś słuchawek ponieważ te iPhonowskie mnie nie satysfakcjonują :) Słuchawek używam na co dzień gdziekolwiek się wybieram, czy to do miasta, do szkoły, do sklepu, na spacer z psem można by tak wymieniać w nieskończoność,poprostu słucham muzyki... Bardzo lubię grać, słuchać muzyki w pociągu, aucie, autobusie itp podłączając słuchawki nie przeszkadzam innym :)

      Bardzo chciałbym wygrać ów słuchawki. Szkoda mi wydawać w tej chwili pieniądze na słuchawki z uwagi na to że zbieram na iToucha 4G :D

      Z góry deklaruję że ów słuchawki będą pod mą stałą opieką jeśli będę miał szczęście wygrać nagrodę...
    1. Avatar michalkic
      ... bo moje obecne słuchaweczki zaczynają się zdzierać i przydał by się nowe
    1. Avatar Shooz
      A ja nie chcę wygrać słuchawek!! Gdyż już je posiadam. Zgadzam się z większością zawartych w recenzji informacji - słuchawki grają znakomicie. Pod tym względem nie mam nic do zarzucenia. Natomiast są w nich błędy konstrukcyjne. Słuchawki są dość ciężkie, co powoduje pewien dyskomfort podczas długotrwałego użytkowania - ucho szybciej się męczy. Druga rzecz kabel - w słuchawkach powinien być imho jak najbardziej elastyczny - ten jest dość sztywny, dlatego przenosi mnóstwo hałasów - np. przypadkowe dotknięcia kabla (częste przy chodzeniu). Gdyby nie te mankamenty - dla mnie niestety dyskwalifikujące - słuchawki byłyby idealne!
    1. Avatar azjia
      Myślę nad tymi słuchawkami czy nie zastąpić nimi moje Kossy i fajnie byłoby je wygrać w konkursie ;) ROCK NuFORCE !!! GRAHHHHHHHHHHHH!!! :evil:
    1. Avatar bzx
      Nie mam iPhone'a ale gdybym miał takie słuchawki to bym zaczął na niego składać :)
    1. Avatar Yggdrasil2K
      Sam posiadam i potwierdzam - jak za tę cenę to bardzo dobry produkt. Z tym, że u mnie mikrofon jest na kabelku od lewej, a nie prawej słuchawki :)
    1. Avatar rosirosi
      Bo wlasnie zdecydowalam sie na przejscie po wielu latach z okienek na maca :) Taki prezent na powitanie w spolecznosci apple bylby bardzo mily. :)
    1. Avatar michalgrafik
      a ja powiem tylko krótko, lubię w uszach dużą nutką rysowane dźwięki Dum Dum, Bum Bum...
    1. Avatar soyerski
      Dlatego, że jestem wiernym i aktywnym użytkownikiem myapple, osobą, która uwielbia słuchać muzyki i robi to bardzo często. Biegając, jeżdżąc autobusem, na nudnych wykładach - wszędzie tam mam ze sobą mojego iphone'a i ulubioną kolekcję muzyki. Dlatego zawsze mogę na chwilę odprężyć i "odłączyć się" od otaczającego zgiełku i gwaru, słuchając delikatnego rocka. Dodatkowo 22 października mam urodziny i byłby to bardzo udany prezent który sprawił by mi wiele radości.
    1. Avatar ssebal
      Dlaczego ja? Ponieważ nigdy jeszcze nic nie wygrałem... A zawsze musi być ten pierwszy raz.
      Pozdrawiam
    1. Avatar jarekk
      Bo to bylby bardzo dobry powod by wreszcie kupic iPhone'a ;)