• Recenzja: Shadowgun - godny rywal Gears of War?


    Coraz mocniejsze podzespoły urządzeń z iOS sprawiają, że pojawiają się na nich coraz bardziej rozbudowane i lepiej wyglądające tytuły. Shadowgun, wydana przed miesiącem gra studia Madfinger, znanego z dwóch części świetnego Samurai. Ich najnowsze dzieło oparte jest na zupełnie innej konwencji, przenosi bowiem graczy w odległą przyszłość, w której przyjdzie nam zmierzyć się z hordami przeciwników. Czy Shadowgun daje równie dużo przyjemności, co siekanie wrogów kataną w Samuraju? Zapraszam do recenzji.

    Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem Shadowgun, nasunęło mi się skojarzenie z doskonałą serią Gears of War. Wygląd głównego bohatera, lokacje oraz przeciwnicy przywodzili na myśl zdewastowaną latami konfliktów Serę. Pierwszy poziom był więc kubłem zimnej wody - bohater w niczym nie przypomina Marcusa Fenixa, rozgrywka nie jest choćby w połowie tak dynamiczna, a całości zdecydowanie brak klimatu. Stwierdziłem, że moje oczekiwania są zbyt wygórowane i do gry należy podejść z należnym jej dystansem. Jak na tytuł przeznaczony na urządzenia mobilne Shadowgun nie jest bowiem taki zły.


    W grze wcielamy się w Johna Slade'a, najemnika, którego celem jest schwytanie dr. Edgara Simmonsa. Z pozoru proste zadanie przeistacza się w trwającą kilka godzin batalię, bowiem jegomość nie chce tak po prostu oddać się w ręce bohatera. Z jego głową (w przenośni, a z czasem również dosłownie) też nie jest w porządku, toteż będziemy skazani na walkę z wytworami jego przerażającego geniuszu. Przeciwnicy nie są zbyt różnorodni - najpopularniejszym mięsem armatnim są tu mutanty wyposażone w karabiny maszynowe i strzelby. Występują w niewielkich grupach, dlatego też ich eksterminacja nie jest specjalnie trudna. Większym wyzwaniem są wytrzymalsi przeciwnicy, posługujący się granatnikiem. Nie dość, że musimy wpakować w nich dużo większą ilość amunicji, to na dodatek potrafią oni znikać i pojawiać się nieoczekiwanie w zupełnie innym miejscu. Ot, takie nawiązanie do Predatora. Nawet wydają podobne dźwięki.


    Kolejnymi przeciwnikami są wybuchowe pająki (niebywale podobne do Tickerów z GOW), które nie zadają zbyt dużych obrażeń. Możemy też zostać zaatakowani przez latające działka, niezgrabne, człapiące na kilku nogach roboty czy wieżyczki strzelnicze. Jeśli będzie nam tego mało, zawsze możemy wdepnąć w minę lub dać się przypiec laserem. Wbrew pozorom nie jest tak łatwo zginąć. Przeciwnikom wyraźnie brakuje mocy i nawet przy walce z pięcioma oponentami naraz nie musimy zbytnio kombinować, by przetrwać. Na dodatek wrogowie nawet nie starają się stosować jakiejkolwiek taktyki, by wykorzystać swoją przewagę liczebną. Każdy z nich walczy tak, jakby reszta jego towarzyszy była zupełnie zbędna. Owszem, wykorzystują osłony i starają się podbiegać do naszej postaci, jednak zazwyczaj jest to bezmyślna szarża, poprzedzająca o sekundy śmierć. Zdarzają się sytuacje, gdy wszyscy przeciwnicy strzelają jednocześnie, a następnie w tym samym momencie przeładowują broń. Z każdą zmianą magazynka jest ich o jednego - dwóch mniej. Nie robi to dobrego wrażenia.


    Arsenał, którym przyjdzie nam eksterminować kolejnych przeciwników, jest dość ubogi. Do dyspozycji oddano graczowi karabin maszynowy (którego ikona przypomina Lancera, oczywiście z GOW), strzelbę, granatnik oraz wyrzutnię rakiet. I tyle. W grze, która polega przede wszystkim na strzelaniu, możemy korzystać jedynie z czterech broni. Na dodatek granatnik oraz wyrzutnia rakiet są żałośnie słabe, potrzeba kilku strzałów, by położyć silniejszego przeciwnika, a zasięg wybuchu pocisków jest wyjątkowo mały. Strzelba jest nijaka, prawie w ogóle z niej nie korzystałem. Karabin to z kolei podstawowa broń, z którą można przejść praktycznie całą grę. Jest stosunkowo celny i zadaje niezłe obrażenia, jednak dźwięki, jakie wydaje, są przeciętne. Wyraźnie widać, że twórcom zabrakło pomysłu na to, jak powinien wyglądać arsenał. W chwili obecnej żadna z broni nie prezentuje się dobrze ani nie daje zbyt wielkiej przyjemności z eksterminacji przeciwników. Bardzo żałuję, że twórcy nie zdecydowali się również na umożliwienie jakiejkolwiek walki w zwarciu. Gdy przeciwnik do nas podbiega, a nam akurat skończy się amunicja, musimy załadować kolejny magazynek zamiast zdzielić wroga kolbą. Na pocieszenie dodano natomiast możliwość hakowania skrzyń z bronią. Na ekranie wyświetlana jest kombinacja cyfr, którą musimy powtórzyć, by odblokować dostęp do zawartości kontenera. To dość dobre urozmaicenie rozgrywki.


    System walki jest z kolei zaskakująco dobry (widzieliśmy go choćby w… tak, właśnie w tej grze, o której pomyśleliście). Każde starcie polega na strzelaniu do przeciwnika zza osłony. Oponenci wybiegają z kilku miejsc, a naszym zadaniem jest oczywiście wybicie ich wszystkich. Metoda Rambo nie jest tutaj wskazana, ponieważ przeciwnicy strzelają dość celnie i w większej grupie szybko pozbawiają bohatera życia. Dlatego też gdy tylko na horyzoncie pojawią się pierwsi kandydaci do ustrzelenia, warto rozejrzeć się za skrzynią lub barierką, by nie dostać niefortunnej serii między oczy. Wtedy też walka staje się o wiele prostsza - przeciwnicy nie próbują nas otoczyć, co najwyżej zniszczą naszą osłonę i będziemy zmuszeni do znalezienia sobie nowej. Dopiero na najwyższym poziomie trudności gra staje się wymagająca. Sama strzelanina wygląda dość dobrze i, mimo słabych broni, dostarcza graczowi dużo przyjemności. Zabrakło mi jedynie możliwości szybkiej zmiany osłony poprzez rzucenie się do niej czy przeskoczenie z jednej do drugiej. Rozgrywka stałaby się dzięki temu zdecydowanie bardziej dynamiczna. Trudno jednak powiedzieć, czy sterowanie byłoby wtedy równie wygodne, co teraz. Kontrolowanie postaci jest bowiem bardzo wygodne i intuicyjne, przesuwając palcem po lewej stronie ekranu biegamy, natomiast lewa odpowiada za celowanie. Ponadto umiejscowiono tam przycisk strzału, przeładowania oraz zmiany broni. Ta ostatnia mogłaby być jednak wygodniejsza - nie dość, że musimy rozwinąć listę, a dopiero później wybrać jedną z dostępnych pozycji, to na dodatek bohater nie potrafi zmienić oręża w ruchu. Jest to szczególnie niewygodne w walce z silniejszymi przeciwnikami.


    Studio Madfinger ma duże doświadczenie w tworzeniu gier działających na silniku Unity. Obie części Samuraja wyglądały świetnie, co prawda tam grafika była komiksowa, niemniej jednak stała ona na bardzo wysokim poziomie. Klimatyczna i wyróżniająca się na tle innych trójwymiarowych produkcji. W przypadku Shadowgun jest dobrze, jednak mogło być zdecydowanie lepiej. Nie zrozumcie mnie źle - grafika jest naprawdę dobra, postacie są szczegółowe, a zastosowane efekty świetlne sprawiają, że gra momentami wygląda świetnie. Problem w tym, że wszystko jest okropnie cukierkowe, kolorowe i zwyczajnie nie pasuje do fruwających po ekranie kul i granatów. Autorzy nie postarali się też specjalnie o zróżnicowanie lokacji - pomieszczenia, które odwiedzamy są monotonne, a w pamięć zapadają jedynie te miejsca, gdzie często giniemy i (z uwagi na odległe od siebie punkty zapisu) musimy je powtarzać. Sytuację klimatu ratuje nieco muzyka - szybkie, dość ciężkie gitarowe brzmienia nie są może wysokich lotów, ale zdecydowanie motywują do naciskania spustu. Nieźle prezentują się też animacje postaci - co prawda główny bohater podczas biegu w kierunku innym niż przód zabawnie podskakuje, jednak to jedyny problem w tej kwestii. Pozostałe animacje nie pozostawiają nic do życzenia, ponadto wszystko dzieje się bez najmniejszego zacięcia.

    Shadowgun rozczarowuje. Widać wyraźnie, że gra jest wzorowana na Gears of War, jednak zabieg ten okazał się bardzo niefortunny. Z genialnego GOW zapożyczono bowiem kilka elementów, zrealizowano je byle jak, oprawiono w kolorowe, aczkolwiek bardzo ładne ramki i wrzucono do App Store z nadzieją, że tłum rzuci się na tą "nowość". I owszem, zarówno recenzje graczy, jak i serwisów z grami są bardzo przychylne. Zgoda - czegoś takiego na iOS jeszcze nie było. Madfinger pokazało jednak, że potrafi tworzyć doskonale wyglądające, klimatyczne i wciągające tytuły. Shadowgun zdecydowanie takim nie jest.

    Ocena: 5/10

    Shadowgun jest dostępny w App Store jako aplikacja uniwersalna, działająca jednocześnie na iPhonie, iPodzie touch oraz iPadzie. Kosztuje 4,99$, możecie pobrać go tutaj.
    Komentarzy Komentarzy: 18
    1. Avatar maciekp
      Czy tylko u mnie nie pojawiaja sie zdjecia w tej recensji ? - same linki ...
    1. Avatar pontonix
      u mnie takze...
    1. Avatar Paweł Hać
      Wyczyśćcie cache przeglądarki - powinno pomóc.
    1. Avatar grz3513k
      nie tylko u Ciebie u mnie też - źle dodane zdjęcia
    1. Avatar ArrasB
      wiec nie widac zdjęć na 3 komputerach /2 z OS X , jeden z Win/ Czyszczenie Safari tez nie pomogło :)
      Co do recenzji musze napisac, ze nadeszła nowa era dla MyA...recenzji gier Apple'owych, cos, czego nigdy nie było w historii urządzeń Apple. Dzięki iOS świat stoi otworem dla konsolo-maniaków.
      "Recke" czyta się ciekawie, najistotniejsze co było do ukazania w temacie "gra" zostało napisane.
      Pozdr.
    1. Avatar tmkszlc
      u mnie rowniez.
    1. Avatar Paweł Hać
      Przepraszamy za problemy z wyświetlaniem obrazków - za chwilę powinny być widoczne.
    1. Avatar macieks72
      Skąd w ogóle pomysł, że opróżnienie cache miałoby pomóc? Kompletnie bez sensu.

      A gra jest kompletnie do bani, większego gniotu nie widziałem w życiu. Sterowanie masakra, zero przyjemności z grania. Dziwie się, że do tak dennej gry napisaliście artykuł.
    1. Avatar nie_z_krakowa
      Cytat Napisał macieks72 Zobacz post
      Skąd w ogóle pomysł, że opróżnienie cache miałoby pomóc? Kompletnie bez sensu.
      Możesz ustawić informację dla przeglądarki iż plik nie zmieni się do 2100 roku. Nawet jeśli zmienisz fizycznie plik to twoja przeglądarka zaczyta go od Ciebie a nie z serwera. Dalej bez sensu ?
    1. Avatar macieks72
      Hehe, tak dalej, stary nie tłumacz mi tego, doskonale wiem jak to działa. cmd+r w najgorszym wypadku 2-3 razy sprawę nagłówków http od cache załatwia i pobiera ponownie zawartość.
    1. Avatar Fifty-50
      U mnie wszystko działa. Recenzja bardzo rygorystyczna. Mi gra się bardzo podoba.
    1. Avatar kuro
      teraz tylko czekać na multi !
    1. Avatar TREB-KING
      Gra robi się nudna po kilku poziomach, lecz jest dobrze zoptymalizowana co jest zdecydowanie zaletą.
    1. Avatar JebaczKoz
      Sam tytuł art to profanacja fps którego na OSX nigdy nie będzie, widząc jak Apple dba o sterowniki do swoich kart. Te gry laguja (aby nie byc goloslownym X3).

      Kolejna rzecz to gry na iOS. Gdyby jeszcze sposób sterowania był bardziej przyjazny. On jest ale na tyle na ile pozwala telefon, wiec po co porównywać to do pada.

      To tak jak hindi owi smialkowie twierdza ze na padzie "rozwali" każdego kto gra na myszce :)
    1. Avatar macieks72
      No patrz ja mam zupełnie odmienne zdanie.

      Nie wiem co Ci tam laguje na OSX, taki Modern Combat: Domination chodzi jak burza na starej 9400. Grafika piękna, wszystko super.

      Sterowanie w grach na iOS akurat w tej grze jest do bani, w innych np. Nova, 9mm, wszystkie MC jest super. W tej chwili jak dla mnie bez żyroskopu, którego brak we wszystkich konsole i pc, jako maszynki do gier się chowają.
    1. Avatar Kazimierz Gryglicki
      NIedawno była przecena - 0,79E. W takiej cenie grzechem było nie kupić tej gry.
    1. Avatar Xenosage
      Nie wiem co macie do tej gry. Mi się osobiście podobała.

      Fabuła nie była jakaś nadzwyczajna, ale to może w niektórych przypadkach i lepiej. Po prostu wchodzisz i podobnie jak mówi to wygląd głównego bohatera - napierdzielasz.

      Grafika jak na urządzenia mobilne jest świetna, jak do tej pory Deadspace i właśnie Shadowgun zrobiły na mnie spore wrażenie pod tym względem.

      Do kontroli trzeba się troszkę przyzwyczaić. Muzyka na średnim poziomie.
      Co do scenerii to się nie zgodzę. Były małe przejścia, można było zobaczyć trochę otwartego świata - jak na taką strzelankę to w porządku. Jedyne czego mi brakowało to prawdopodobnie większego wyboru broni i może troszkę dłuższego gameplayu. Dodatkowo, trochę urozmaiconej walki z bossami - jedynie ostatni boss sprawia nieco problemów, reszta moim zdaniem to cieniasy. Mam nadzieję, że Shadowgun to tylko początek tego, co przyszłe gry iOS będą miały do zaoferowania. Póki co, jestem zadowolony. I jak kolega wyżej wspomniał, za 0,79E nie kupić takiej gry to po prostu GRZECH.
    1. Avatar GoGamers.pl
      Dobra recenzja :) Chociaż osobiście nie zgadzam się, że gra należy do nieudanych - wydaje mi się, że jednak deklarowany przez autora dystans był trochę za mały ;) Jak na produkcję przeznaczoną do obsługi przez ekran dotykowy również poziom trudności nie mógłby być większy - wtedy niedogodności związane z kontrolą byłyby nie do zniesienia. Owszem - można się do ekranu przyzwyczaić, ale sterowanie nigdy nie będzie tak precyzyjne, jak np. przy użyciu myszy czy pada. A to, że gra jest zrzynką z GoW to już inna sprawa - taka specyfika tego rynku, że poniekąd żeruje się na konkurencji z dużego ekranu, chociaż tutaj zdecydowanie przoduje Gameloft. Pozdrawiam! :)

      ---------- Wpis dodano o 21:13 ---------- Poprzedni wpis dodano o 21:06 ----------

      Świetna recenzja :) Chociaż wydaje mi się, że pomimo deklarowanego dystansu autor wciąż wymaga zbyt wiele ;) Wszak gra przeznaczona na mały ekran dotykowy nie może być trudniejsza, bo niedogodności wynikające z obsługi "kontrolera" popsują wówczas całą zabawę. Natomiast kopiowanie pomysłów to już zupełnie inna sprawa - taka specyfika tej branży, chociaż tutaj przoduje akurat Gameloft. Pozdrawiam! :)