Mac OS X Lion - moje przemyślenia

przez dnia 15.06.2011 o 22:03 Komentarzy: 46 (15107 Odw)


Na wieść o nowym systemie Apple, większość ludzi pracujących na Makach, dostaje gorących wypieków na twarzy. Podobnie było ze mną, choć wmawiam sobie, że moja ocena sytuacji jest dość trzeźwa. W końcu jestem poważnym redaktorem, poważnego portalu, prawda? Ale i tak wszystko bierze w łeb kiedy oglądam Keynote. Potrafię skakać na fotelu niczym kilkulatek oglądający ulubioną wieczorynkę. Może ktoś mi za to w komentarzach wklei facepalma, ale co tam.

Przejdźmy jednak do rzeczy, czyli do moich spostrzeżeń po instalacji 10.7. Ważna uwaga na początek - tekst jest pisany z perspektywy osoby pracującej na MacBooku Pro z 2007 roku, wobec tego o żadnym gładziku z multitouch nie ma mowy. I z tej perspektywy warto spojrzeć na ten tekst, bo być może dla osób takich jak ja, będzie on podpowiedzią, czy warto na swoim Maku zainstalować Liona, czy może raczej odpuścić.

Po pierwsze odświeżone aplikacje. Cóż tu wiele mówić. W końcu Mail wygląda i działa tak jak powinien. To aplikacja, która Apple sprawiała sporo problemów od czasów pierwszego Leoparda. Były momenty, że naprawdę wielu użytkowników na nią narzekało. Ja sam często dziwiłem się, że dźwięk powiadomienia o mailu przychodzi 5 min po odebraniu wiadomości. Jakoś bardzo mi to nie przeszkadzało, jednak czasem drażniło. Poza tym tryb pełnoekranowy, zaawansowane wyszukiwanie, flagowanie wiadomości, znane z iOS grupowanie wiadomości o jednym temacie. To wszystko sprawia, że nowy Mail jest bardzo udaną aplikacją. Jeśli dużo pracujecie na tym narzędziu, Wasz dzień jest wypełniony odbieraniem i wysyłaniem elektronicznej poczty, to według mnie już nie będziecie musieli szukać innego rozwiązania niż wbudowany w system program. Tego się po prostu używa - dobrze i wygodnie.




Kolejna aplikacja to Safari. Wielu oszałamiających nowości może tutaj nie uświadczymy, jest jednak kilka drobnych nowinek, które zwyczajnie cieszą. Jak choćby reading list, czyli Instapaper od Apple, wbudowany w systemową przeglądarkę. Albo tryb pełnoekranowy, czy otwieranie nowych kart nie na końcu kolejki, lecz zaraz po aktywnej (rozwiązanie dobrze znane np. użytkownikom FireFoxa).

Tryb pełnoekranowy to w ogóle osobna bajka i dość sporo czasu moglibyśmy na niego poświęcić. Został zastosowany nie tylko w Safari, ale także Mailu, czy iCalu. I nie będziemy o nim wiele rozprawiać dlatego, że jest to tak wspaniała i cudowna nowość, lecz dlatego, że Apple przez lata wmawiało swoim użytkownikom, że tego typu rozwiązanie jest bez sensu. Że lepiej aby okna aplikacji zajmowały dokładnie tyle ile jest w nich treści, a nie cały ekran. I o ile obecne rozwiązanie znajduję jako bardzo fajne i użyteczne, o tyle nie mogę się oprzeć wrażeniu, że przez dłuższy czas ktoś robił ze mnie idiotę. Zatwardziali fani Windowsa będą mogli tryumfalnie krzyknąć „durni Mac-userzy, cieszą się z czegoś co my mamy od zawsze”. I będą mieć całkowitą rację.

Przejdźmy teraz do Launchpada. Gdzieś w polskiej blogosferze przeczytałem czyjś zachwyt (autor wybaczy, że go nie przytaczam, ale nie mogę sobie przypomnieć kto owym autorem jest), że oto nareszcie Quicksilver pójdzie w odstawkę. Apple bowiem wymyśliło ciekawy system odpalania aplikacji. No i według mnie klops. Bo Launchpad nie jest ani intuicyjny, ani dobrze przemyślany. To rozwiązanie sprawdza się idealnie na iOS, gdzie jeździmy paluchem po ekranie, ale nie na Maku. To nie to. To nie dla mnie. Dziękuję. Wolę sobie klepnąć jabłko + spacja, albo zainstalować Quicksilvera. Że co? Że mogę sobie foldery tam tworzyć i ustawiać wszystko jak chcę? Funkcja roku normalnie.




Next, czyli jeszcze coś co cieszy - Resume, Auto Save i Versions. Te funkcje są zdecydowanie przydatne, jednak póki co nie działają jeszcze tak, jak powinny. Do wydania wersji Liona przeznaczonej dla użytkowników na pewno to się zmieni, póki co jest jednak dziwnie. Przykład - otwieram w Quick Time powiedzmy 10 plików muzycznych, albo film. Wciskam jabłko + q żeby zamknąć program. Otwieram, a tam ostatnio oglądany film albo te 10 plików muzycznych siedzą sobie i szczerzą do mnie zęby. Po jakiego diabła ja się pytam. Won. Przykład drugi - mam pakiet iWork ’08. Auto Save i Versions nie działają, trzeba wszystko robić ręcznie. No i ok jak dla mnie, stary pakiet, nie spodziewałem się, że te funkcje będą u mnie działać. Problemem jest to, że podczas zamykania programu nie dostajemy zapytania czy zapisać dokument! Dzięki Bogu ja jestem przyzwyczajony, że co chwila zapisuję dokument i nic nie straciłem, ale gdybym pracował nad czymś poważniejszym i Lion zrobił mi taki numer (normalnym bowiem jest, że jeśli system nie zapisuje nam postępów w pracy na bieżąco, to przed zamknięciem programu pyta czy zapisać plik) to ten system drugiej szansy ode mnie by już nie dostał. Resume niby też jest całkiem przyjemnym rozwiązaniem, jednak ja jestem przyzwyczajony, że po włączeniu systemu nie ładuje mi się wszystko to co miałem otwarte przed jego zamknięcie. Powód jest bardzo prosty. Kiedy pracuję staram się odciąć od Internetu i elektronicznej poczty, żeby mi nie przeszkadzały. No i tutaj ukłon w stronę programistów z Cupertino, bo przy zamykaniu systemu można sobie odhaczyć, żeby po jego ponownym uruchomieniu funkcja Resume nie zadziałała. Przydałoby się jeszcze gdzieś w ustawieniach, żeby można było domyślnie ustawić, czy ma to być włączone czy wyłączone, bo póki co odhaczam przy każdym zamknięciu systemu.




Ostatnia rzecz to Mission Control. No cóż, nie będę ukrywał, że od samego początku działanie tej części systemu jest dla mnie bardzo irytujące. Choć „bardzo irytujące” to chyba zbyt mało powiedziane. Pierwsze odpalenie systemu i nastawiłem się, że Mission Control to będzie takie Expose + Spaces kolejnej generacji. Niestety, nie jest to ani jedno, ani drugie. A już na pewno nie oba razem. Co komu przeszkadzało, że mogłem sobie spokojnie przypisać aplikację do danego pulpitu? Miałem ich raptem 4 (pulpitów, nie aplikacji ), jednak polubiłem to rozwiązanie bardzo mocno. Pracowałem na bieżąco na jednym pulpicie, na drugim otwierałem sobie iTunes, na ostatnim komunikatory. Trzeci służył, w przypadku konkretniejszej pracy, do rozdzielania okien programów w taki sposób, by praca mogła być wykonana w sposób wygodniejszy. Ot tyle. I teraz mi tą możliwość zabrano. Nie mogę przypisać programów do danej przestrzeni, nie mogę przemieszczać się pomiędzy tymi pulpitami tak jak lubiłem. Siła przyzwyczajenia, wiem. Uwierzcie mi, że świetnie zdaję sobie z tego sprawę. Pomimo tego cały czas nie jestem w stanie przestać tęsknić za Spaces. Kolejna rzecz, która mam nadzieję, że także jest bolączką Developer Preview, to brak możliwości dowolnej aranżacji przestrzeni w Mission Control. Ot możesz sobie dodać nową, wrzucić coś do niej, otworzyć aplikację na pełny ekran. Ale żeby już móc zmieć kolejność tych pulpitów, to nie da rady. Można wyciągnąć aplikację i przeciągnąć z jednego pulpitu na drugi, ale żeby np. przenieść gdzie indziej aplikację pełnoekranową, to nie ma mocnych. Można zmniejszyć okno, które wskoczy na jeden z pulpitów, po czym przenieść je na inny, wiedząc, że aplikacja otworzy się w pełnym oknie na następnym miejscu. Eee, to chyba nie na tym ma polegać prostota w korzystaniu z Maka, prawda? Ponadto system sortuje pulpity w kolejności, według tego który najczęściej używam w danym momencie. Niby fajne, niby pomysłowe, niby wszystko powinno być ok. Tylko, że ja może nie chcę mieć tych przestrzeni akurat tak posortowanych! Nie lubię jak system jest mądrzejszy ode mnie... Niestety cały czas nie mogę przeboleć, że to co dobre, zastąpiono czymś, co miało być lepsze. W moim przypadku jednak, okazuje się, że praca na Maku dzięki połączeniu Spaces i Expose przebiegała tak sprawnie, że bez tych dwóch funkcji nie mogę się odnaleźć. I jeśli stanie się tak, że wrócę pod koniec tygodnia na 10.6, to właśnie z tego powodu. Dawid Szypulski przekonuje mnie, że to wina braku gestów multitouch. Postaram się jeszcze zajrzeć do pobliskiego salonu i potestować Liona z Magic Mouse lub Magic Trackpad. Jednak mimo wszystko wydaje mi się, że to już ten moment, w którym mój wierny Mak mówi do mnie - koniec stary, zostajemy na poprzednim systemie. I choć będę żałował, głównie z powodu tych kilku świetnych aplikacji, to jednak to przełknę, jeśli tylko będę musiał. Czyli wtedy, kiedy irytacja wygra z fascynacją nowościami.




O gestach nie jestem w stanie Wam nic napisać, bo mój Mak ich nie obsługuje. Dodam jednak jeszcze, że  Lion zżera więcej ramu niż Snow Leopard. Ja osobiście jestem przyzwyczajony do pracy przy stale otwartych programach: Mail, Safari, NetNews Wire, iCal, Skype, Adium, iTunes. I do tego dochodzi zawsze jeszcze jakiś program. Kiedy piszę ten tekst mam otwarte Pages. Wolnego ramu ok. 770 mb (4 gb ramu na MBP). Otwieram Aperture. Nie starcza. Program chodzi wolno, momentami zamula. Na 10.6 było dużo lepiej. Niestety. Oczywiście niestety dla mnie, bo jest to kolejny argument do tego, żeby się nie przesiadać na Liona. Być może kod systemu jeszcze nie jest do końca zoptymalizowany (wiem, że na nowych MacBookach 10.7 DP muli okropnie, często w ogóle nie daje się odpalić). Cóż, po podsumowaniu wszystkich za i przeciw, w moim osobistym mniemaniu wychodzi na to, że nowy system wcale nie ma mi tak wiele do zaoferowania. Mój wierny MacBook Pro i ja chyba więc pozostaniemy przy dobrze już nam znanym i sprawdzonym Snow Leopardzie. Na to przynajmniej się póki co zapowiada. Po napisaniu tego tekstu i jego przeczytaniu, wcale nie wydaje mi się, by nowy system miał tak wiele do zaoferowania. Ciekawi mnie jak jest w Waszym przypadku? Szczególnie wśród tych, którzy mają starsze Maki i nie posiadają urządzeń z mulotitouchem?

Na sam koniec chciałbym tylko przypomnieć i jeszcze raz podkreślić, że są to spostrzeżenia pisane przez gościa pracującego na MacBooku Pro z 2007 roku, nie posiadającego ani Magic Mouse ani Magic Trackpad. Tekst został napisany właśnie po to, żeby pokazać wady i zalety nowego systemu z pominięciem tego, istotnego szczegółu.
Rating: 8 votes, 3.25 average.

Updated 03.07.2011 at 14:56 by 51m0n

Kategorie
Apple

Komentarze użytkowników

Strona 1 z 3 1 2 3 OstatniaOstatnia
  1. Avatar iEnzo
    Nie posiadam Liona ale patrząc na to co napisałeś to nie będę spieszył się z zakupem ów systemu. Jeszcze takie spostrzeżenie z konferencji. Dlaczego oni się tak jarali tym, że usuneli scrollbar? To takie super świetne osiągnięcie, że trzeba było się z tego cieszyć przez 5 minut? Przy prezentacji normalnego systemu nikt by o tym nie wspomniał... .
  2. Avatar 51m0n
    Hmm, no cóż. Taka polityka firmy Mają ostry nacisk na robienie "wow" i "bum" na Keynote Swoją drogą u mnie póki co niewidoczne scrollbary nie działają. Są szare, ale widoczne non stop

    No ja w ogóle zawsze jestem zdania, że warto poczekać z instalacją systemu przynajmniej do pierwszego większego uaktualnienia. Oczywiście pierwszego dużego uaktualnienia wersji finalnej, a nie developer preview
  3. Avatar macles
    Macbooki Pro z 2008 roku maja multitouch!
  4. Avatar 51m0n
    Two fingers swipe to jeszcze nie multitouch Chyba, że o czymś nie wiem?
  5. Avatar knitter
    Niestety mam wrazenie, ze nie tylko komputer i softwear autora zatrzymal sie na 2008 roku ale i sam autor (podobnie jak wiele znaczacych firm komputerowych stad takie a nie inne rezultaty). Przyzwyczajenia sa dobre w takich dziedzinach jak Bog, Honor i Ojczyzna a nie w gnajacym do przodu swiecie informatyki. To i tak cud, ze Apple robi te uaktualnienia z tak duza kompatybilnoscia wstecz. Mozna sie zpierac godzinami kto lubi bardziej lub mniej dana funkcje. Drazni mnie bardzo natomiast klimat wypowiedzi i to wypowiedzi czlowieka nieco zacofanego (co prawda o jedyne 3 lata) Moim zdaniem, a nie jestem zadnym programista, lecz zwyklym uzytkownikiem komputera integracja a moze lepiej powiedziec wzajemne przenikanie sie systemow Mac i iOS'a to raczej znak, ze Apple bedzie wprowadzal na rynek coraz wiecej komputerow opierajacych sie na dotykowym interfejsie. Sprawdzilo to sie juz w trzech produktach (iPhon i inne) swietnie sprawdza sie w Trackpadzie i na nieleciwych Macbookach. Na szczescie wszyscy mamy do wyboru pozostac i tkwic w roku 2008 czy moze patrzec w przyszlosc
  6. Avatar fiIip
    To ja mam jakieś manię prześladowczą czy Apple powolutku ale systematycznie chce wyciąć z obrazka sektor pro?

    - Xserve porzucają
    - Mac Pro coraz rzadziej odświeżany
    - Po Lionie jasno widać, że Apple dąży do unifikacji ich dwóch systemów operacyjnych

    Jak dla mnie to widzie tu co raz mniej przestrzeni dla ludzi z branż foto/video, DTP itd.

    Z całego serca mam nadzieję, że moje obserwacje są kompletnie błędne ale tak to niestety widzę.
  7. Avatar 51m0n
    @knitter - jak coś, to zacofanego o jakieś kilka miesięcy. W 2008 roku Snow Leoparda nie było :P Chyba nie do końca zrozumiałeś o czym jest tekst. Bo jeśli sprowadzasz go do zdania "Na szczescie wszyscy mamy do wyboru pozostac i tkwic w roku 2008 czy moze patrzec w przyszlosc" to wydaje mi się, że przeczytałeś tylko wstęp i zakończenie, omijając cały środek...
  8. Avatar Paweł Hać
    knitter - lepsze jest wrogiem dobrego. Nie zawsze systemowe nowalijki będą równoznaczne z usprawnieniem pracy. Również mam kilka przyzwyczajeń, i to od dawna. Robienie backupów, zapisywanie co jakiś czas dokumentów, nad którymi pracuję. Wiem, że system może zrobić to za mnie. Jeśli się jednak zdarzy, że bateria mi się rozładuje lub komputer zawiesi, mogę stracić dane. Czy nadal uważasz, że przyzwyczajenia są złe? A ponadto wytykanie autorowi zacofania, podczas gdy samemu utknęło się w podstawówce (softwear? iPhon? zpierać?) to czysta hipokryzja.

    Wracając do tematu - sam z niecierpliwością czekam na Liona. Moje wątpliwości budzi jedynie Mission Control, które wydaje się dużo mniej uporządkowane niż Expose. Pozostałe funkcje są jednak rewolucyjne - nie z powodu tego, co oferują, ale tego, w jaki sposób są przedstawiane użytkownikowi. Apple postawiło na bycie user-friendly, Lion pokazuje, że tym razem podniosło poprzeczkę naprawdę wysoko.
  9. Avatar 51m0n
    @fiIip piękne dzięki za ten komentarz. Coś w tym właśnie jest, niestety. Wszystko właśnie sprowadza się do tego, że chcemy na tym Maku pracować, a nie używać go wyłącznie w celach rozrywkowych.
  10. Avatar b.milewski
    Czy chcecie czy nie i tak wszyscy zostaniemy zmuszeni do przesiadki na Liona. Programiści aplikacji już na nas to wymuszą.

    Mi Lion w ogóle się nie podoba. Nie potrzebne są mi rzeczy z iOS. To nie jest telefon!
  11. Avatar a11
    e...
    takie pisanie nie ma sensu , gdyż finalnej wersji Liona jeszcze nie ma
  12. Avatar fiIip
    @a11 "takie pisanie" ma sens, jesteśmy około miesiąc przed oficjalną premierą Liona, więc siłą rzeczy beta 4 jest bardzo zbliżona do Gold Mastera ergo do finalnej wersji. Tym bardziej, że w tekście chodzi o generalny charakter i kierunek zmian w systemie, a nie o dopracowanie poszczególnych elementów...
  13. Avatar knera
    A mi się nie podoba fakt, że zakup tylko przez App Store. App Store to dobre rozwiązanie, sam zakupiłem taniej parę aplikacji, ale system to bym wolał na nośniku, a najlepiej na takim penie jak do Aira. A że mam kilka komputerów, to zawsze system, iWork, iLife kupowałem w wersji Family Pack. A teraz co?
  14. Avatar 51m0n
    @knera A co dopiero mają powiedzieć biedni przedsiębiorcy, którzy nawet nie mają jak wziąć faktury :/ Ja cały czas mam nadzieję, że jednak Apple coś z tym zrobi. Niestety, z pewnych źródeł wiem, że na pytanie o przedsiębiorców i fakturowanie, Apple tylko rozkłada ręce i nawet nie wie co odpowiedzieć :/ Dziwi mnie to niezmiernie, ponieważ zawsze wydawało mi się, że Apple dba o swój sektor PRO. Zresztą myślę, że wiele osób właśnie ze względu na to podejście do profesjonalistów przeszło na Apple...
  15. Avatar Apple_fan
    Mi jakos Lion nie pasuje... Nie wiem czemu ale mam takie dziwne odczucie...
    Jeszcze większa szkoda, że nie uda mi sie kupić komputera ze Snow Leopardem. (nie mam Mac'a, chciałem kupić pod koniec czerwca ale nic z tego ) Chyba, że jakoś będzie mozna zainstalować SL. Tylko czy to będzie miało sens?
  16. Avatar dudek640
    @Apple_fan - zawsze możesz kupić za kolejne ok 30$ Snow Leoprada.
    @51m0n - bardzo fajna recenzja, bardzo trafna. Oczywiście postęp jest potrzebny, ale... nie należy zapominać o dużej grupie użytkowników biznesowych, którzy nie muszą zmieniać i nie chcą co system bo ich czas jest na to zbyt cenny. Co więcej to nie telefon i dla mnie opcje telefonicznie nie mają żadnego sensu w komputerze.
    Co do f-r to prawda, pierwszy raz Apple tak dało ciała, ot tak po prostu zapomnieli o firmach.
    Polityka wycięcia pośredników (dealerów, resellerów ) widoczna jest od dawna, tylko należy to robić mądrze, jesli chcą być friendly dla wszystkich to zapomnieli o tych co mają tylko 3G, firmach itp.
  17. Avatar streetfighter69
    Zastanawia mnie, ze w kolejnym watku ludzie narzekaja na wdrazanie do firm oprogramowania kupionego w Mac App Store... Przeciez nie wszystko, co chcemy dodac do ewidencji firmy musi byc zakupione na fakture, tym bardziej jesli cena produktu (oprogramowania) jest czesto i tak nizsza, niz wersja box z odliczeniem VAT-u. Klasyczny przyklad: Aperture. Prosze sprawdzic, ile kosztuje w Mac App Store, a ile w wersji BOX. Nawet po odliczeniu VAT-u w Mac App Store jest duzo taniej. Jedynym, jak narazie, problemem wydaje sie byc zacofanie polskich ksiegowych i kontrolerow oprogramowania, ktorzy nie przestawili sie jeszcze na to, ze mozna cos kupic w sieci. Ale upatrywanie w tym winy Apple jest co najmniej niedorzeczne.
  18. Avatar lucar
    Cytat Napisał 51m0n
    Dziwi mnie to niezmiernie, ponieważ zawsze wydawało mi się, że Apple dba o swój sektor PRO. Zresztą myślę, że wiele osób właśnie ze względu na to podejście do profesjonalistów przeszło na Apple...
    A mnie dziwi, iż nie dostrzegasz, że Apple rynek Pro już dawno olał.
  19. Avatar horyzont
    51m0n

    co do faktur - to nie do konca jest to wina Apple a naszego kraju (i dosłownie kilku innych - na palcach reki można policzyć). To u nas w kraju faktura jest podstawa do rozliczania - wszędzie indziej wystarczy rachunek :/

    Tez mnie to bardzo irytuje, lecz nie wieszam tylko i wyłącznie psów na Apple. To taka sama sytuacja jak z iTunes Store i ZAiKSem.


    Co do samego tekstu - ostudziłeś trochę mój zapał na Lion'a - zwłaszcza przez mission control - wydawał mi się to wspaniały pomysł - Ty pokazałeś go od zupełnie innej strony - pracuje dokładnie w taki sam sposób jak Ty (Expose+Spaces) i co prawda mam Multitouch lecz z gestów na Maku mało korzystam bo i tak mam problemy pracy na dwóch platformach i nie chce mieć większych (w pracy, pracuje na Dellu z Windowsem)
  20. Avatar Agher
    strasznie dziwna sprawa z tym Lion'em. Bo widzicie - Snow Leopard był reklamowany: przebudowany kod Findera, parę nowych bajerków, możliwość przechodzenia w stosach do następnych folderów... ale przede wszystkim miał być SZYBSZY. I z tego co pamiętam to już na etapie wersji deweloperskich działał szybciej. Zamówiłem go zaraz po premierze, instaluje i rzeczywiście - było szybciej, było lepiej.
    Natomiast w Lion'ie postawili na bajerki: mission control, pełno ekranowe aplikacje, launch pad... no ok, wszystko fajne - ale czy to są zmiany które wymagają nowego systemu i 30 dolarów od użytkowników? Przed kupnem Snow Leoparda też miałem obawy, że apple chce nas nabić w butelkę, na szczęście na moim ówczesnego macbooka snow leopard działał dużo szybciej niż poprzednik. A jak będzie teraz? Wieści od deweloperów są raczej mało optymistyczne, Apple reklamuje system samymi bajerkami - nie ma mowy nic o szybkości, wydajność... Lion jawi mi się jako taki Leopard na dwukrotnych sterydach. I o ile się to w Snow Leo sprawdziło, to mam wrażenie że Lion to jakieś nieporozumienie. Czekamy na Mac OS X 10.8? czy może od razu na Mac OS 11?
Strona 1 z 3 1 2 3 OstatniaOstatnia