Apple znowu je własny ogon? Trzeciej szansy nie będzie

przez dnia 22.02.2012 o 22:44 Komentarzy: 73 (13835 Odw)

Na temat nowego systemu od Apple napisano już w sieci wiele. Sam chciałem napisać kilka słów, ale tak naprawdę nic mi do nowego systemu. Dlatego ten tekst, będzie traktował bardziej o tym, dokąd Apple zmierza. O nowym systemie też napomknę. Na sam początek polecam przeczytać artykuły Miłosza Bolechowskiego i Przemka Pająka, prezentującego dwa odmienne stanowiska dotyczące nowego OS X. Ja jak zwykle, jestem po środku ; ) Choć powiem otwarcie, nie podoba mi się to co Apple robi. Ale nie w kontekście nowego systemu. W kontekście tego, dokąd ta firma zmierza.

O obcinaniu różnych funkcji w programach Apple myślę i rozmawiam z Danielem, moim kumplem z podcastu maki talkie, już od dłuższego czasu. Jednak jakoś się nie złożyło, żebyśmy coś więcej powiedzieli o tym w samej audycji. Myśli te jednak nurtują nas już dosyć długo. Zdarzyło się więc wielokrotnie, że rozmawialiśmy o tym z różnymi ludźmi. I choć zdania są podzielone, to jednak większość dostrzega problem.

Jeszcze w 2007 roku, kiedy kupowałem swojego MacBooka Pro, Apple jawiło mi się jako sprzęt dla profesjonalistów. Taką też renomę firma faktycznie miała – z tego sektora wyrosła, począwszy od pierwszych komputerów jakie Apple sprzedawało w latach 80′. Kiedy kupowałem swojego pierwszego Maka, miałem głębokie przeświadczenie, że oto rzeczy takie jak obróbka wideo, audio, katalogowanie zdjęć, zrobię na moim Maku dużo szybciej i sprawniej niż na komputerze z Windowsem. Oto przecież do zakupionego Maka dostanę pakiet iLife, a w nim programy takie jak iMovie, iPhoto i Garage Band. Świetne programy wejściowe, w świat obróbki materiałów na użytek domowy, bądź też w kategorii początkującego amatora z zacięciem w kierunku profesjonalnym.

Dzisiaj okazuje się, że wcale nie jest tak różowo. iPhoto do katalogowania zdjęć się nie nadaje. Nie jestem super fotografem, szczerze powiedziawszy nie cykam też zbyt wiele zdjęć. Mimo tego iPhoto nie potrafi skatalogować moich fotografii tak, jakbym chciał. Wydaje się więc być zabawką dla dzieciaków i osób, które o obsłudze komputera mają blade pojęcie. Garage Band wydaje się być dobrym programem dla wszystkich, którzy chcą pobawić się w domowe studio nagrań, lub podcasting. Kolejne rozczarowanie. Garage Band nie jest programem złym, jednak jakakolwiek edycja materiału audio jest w tym programie katorgą. Brak podstawowych funkcji i dziwne ustawienia domyślne programu, które trzeba za każdym razem przestawiać, dodatkowo pogarszają sprawę. Darmowe Audacity okazuje się być dużo lepsze i tego właśnie programu z Danielem używamy do nagrywania naszego podcastu. iMovie? No cóż, mówiąc szczerze ja swoje filmiki składam właśnie w tym programie. Jednak dostarcza mi on coraz więcej frustracji i coraz częściej zastanawiam się i rozglądam nad alternatywą. A wierzcie mi, że nie robię nic nadzwyczajnego. Ot podstawowy montaż.


Jakie więc mam wyjścia? Aplikacje profesjonalne od Apple? Aplikacje profesjonalne, kosztujące przeważnie niemałe pieniądze. Aperture sprawdza się u mnie całkiem sprawnie, choć to kolos na glinianych nogach. Działa topornie. Poza tym, nie znam ani jednego profesjonalnego fotografa, pracującego na komputerach Apple, który wybrałby właśnie ten program. Większość korzysta z Lightrooma od Adobe. Final Cut? Ten program kosztuje spore pieniądze, a nadaje się, tak prawdę mówiąc, dla kogoś takiego jak ja. Profesjonaliści ostatniego Final Cuta nawet nie dotykają. Pracują albo na avidzie, albo innych programach. Ewentualnie na starszych wersjach Final Cuta. Logic? Póki co jest to jedyna aplikacja, która jakoś trzyma ten segment profesjonalny Apple. Ale chyba już niedługo. Wraz z pojawieniem się Logica w Mac App Store, wykastrowano ten program z dodatków znanych z wersji Studio. Ponieważ Logic nie należy do programów tanich, to wydaje mi się, że świat profesjonalistów dużo częściej będzie sięgał po inne rozwiązania, choćby Pro Tools. Póki co jednak, Logic nadal cieszy się dużą renomą. Jako ostatnia z profesjonalnych aplikacji Apple.

Zapomniałbym, jest jeszcze pakiet iWork. Kiedyś iWork aspirował do miana pakietu Office od Apple, dzisiaj chyba nawet nie aspiruje. Wiem dobrze co mówię, pisałem w Pages pracę magisterską o objętości ponad 100 stron. Tak samo Numbers nie jest w stanie zastąpić nam Excela, natomiast Keynote został już dogoniony przez Power Pointa i wszystkie bajeranckie przejścia i wstawki możemy sobie w programie Microsoftu zrobić.

Sam jestem zdziwiony, jaki obraz Apple właśnie nakreśliłem. Oto bowiem firma, która kiedyś była utożsamiana z rynkiem profesjonalnym, dzisiaj wydaje się kompletnie zapominać o potrzebach użytkowników tego segmentu. Po co więc jakakolwiek firma ma kupować Maki, skoro pakiet Office, Pro Tools, czy avid, są dostępne także na Windowsa? Jaki jest sens kupowania Maka do zastosowań domowych, skoro wszystko czego mi potrzeba, znajdę na dużo tańszym sprzęcie pracującym pod kontrolą systemu Windows? Że niby rozwiązania Apple są tak proste i przystępne, że starsze panie będą mogły używać Maków? A po co starszej pani Mak? Jej wystarczy iPad. W dodatku sporo gotówki zostanie dzięki temu posunięciu w jej portfelu. Powiem szczerze, dużo się ostatnio zastanawiałem nad komputerami Apple i gdybym obecnie miał wymienić sprzęt, to nie wiem czy zdecydowałbym się na ten z logo nadgryzionego jabłka.


Póki co cieszę się, że mogę korzystać z Mobile Me i łatwo synchronizować swojego iPhone’a z komputerem. To jedna z wielkich zalet, jakie wynikają z korzystania z kilku urządzeń Apple. Ale już bardzo niedługo ta możliwość zostanie mi zabrana, ponieważ na komputerze mam zainstalowany system Snow Leopard. No i cały ekosystem diabli wezmą, a ja będę wszystko synchronizował po kablu jak troglodyta. Rozumiem pewne sprawy techniczne, rozumiem też, że Apple chce wymusić na użytkownikach upgrade systemu. Jednak nie będę wymieniał oprogramowania tylko po to, żeby mieć dostęp do iCloud. To bez sensu. Mnie na Snow Leopardzie jest bardzo przyjemnie. Tym samym Apple pokazuje mi środkowy palec, ale wiedziałem, że prędzej czy później to nastąpi.

Jeśli chodzi o sam system, to z jednej strony uważam, że w 10.8 będzie kilka ciekawych funkcji, z drugiej jednak… czy dodanie do systemu notatek, przypomnień i funkcji publikowania treści na twitterze bezpośrednio z poziomu przeglądarki to jest powód, żeby wypuszczać na rynek nowy system? Nieważne jaka będzie cena nowego systemu, powinien on wnosić coś istotnego. A tak, to jest tylko „service packiem”. W przypadku Leoparda i Snow Leoparda zmiany były dużo bardziej istotne i faktycznie wpływały na pracę z komputerem. Quick Look, Spaces, Boot Camp, Time Machine – to są funkcje, które wpłynęły na to jak użytkownicy korzystają z Mac OS X. Ale przypomnienia? Notatki? Jaja sobie robicie?

Nie chcę wyjść na malkontenta, ale po prostu większość nowości w 10.8 jest śmiesznych. Przypomnienia czy notatki w Mountain Lionie, dla kogokolwiek kto che naprawdę ich używać, nie nadają się do niczego. Tak samo jak te podstawowe z iOS. Można sobie coś tam w nich trzymać na szybko, ale poza tym… Zresztą spytajcie obrońców funkcji nowego Lwa, z czego korzystają (o ile posiadają urządzenia z iOS) do notatek i przypomnień ; ) Najfajniejszą funkcją wydaje mi się być Notification Center. Poza tym, nic mnie nie rusza. Co, jeszcze raz podkreślam, nie znaczy, że zmiany nie są fajne. Tylko żeby od razu robić z tego nowy system?

Bardzo ciekawa jest natomiast sprawa zniknięcia z nazwy systemu przedrostka Mac. Teraz to już tylko OS X. Czy więc szykuje się coś spektakularnego? Czy może nadejdzie czas, że iOS i OS X spotkają się i zarówno urządzenia mobilne jak i komputery będą działały pod tym samym systemem? Historia pokazuje, że Apple nie na darmo bawi się nazwami – jak chociażby kiedy firma przestała być Apple Computer Inc. a zaczęła być Apple Inc. Nie ukrywam, że pełny OS X na iPadzie byłby niesamowicie ciekawą rzeczą. Narazie jednak, nie ma co liczyć na cuda, bo nie stanie się to na pewno ani w tym roku, ani raczej w kolejnym.


Wracając jeszcze do samego systemu, Miłosz w swoim tekście stwierdza, że zmiany nie mają jakiegokolwiek wpływu na działanie systemu i obsługiwanie na nim aplikacji typu pro. I uważam, że ma rację. Tym samym obala twierdzenia Przemka, że cokolwiek w systemie przeszkadza w jego działaniu i z tym stwierdzeniem też się zgadzam. Jednocześnie wydaje mi się, że nowy system nie za bardzo może w jakikolwiek sposób przeszkadzać użytkownikowi, ponieważ nie wnosił do gry kompletnie nic nowego. Nie ma w tym oczywiście nic złego, bo przecież nikt nie może co roku odkrywać świata na nowo. Jednak może się wydawać, że Apple zwyczajnie stoi w miejscu. A konkurencja nie śpi. Wręcz przeciwnie, robi wszystko żeby przegonić Apple. Najlepszym dowodem na to jest według mnie system mobilny Android, który na dobrym urządzeniu działa rewelacyjnie i stanowi naprawdę dużą konkurencję dla iPhone’a. Pomimo tego, że na początku Apple śmiało się w głos, jak to Google z nich zżyna.

Co się więc dzieje w Apple? Według mnie odpowiedzią jest zdanie, które znalazłem w tekście Miłosza. Okazuje się, że Apple w 2011 roku sprzedało więcej urządzeń z iOS niż Maków przez ostatnie 28 lat. Imponujące? Tak. Przestaje dziwić upodabnianie systemu do iOS i upraszczanie jego obsługi? Zdecydowanie. Ktoś w Cupertino poszedł po rozum do głowy i stwierdził, że trzeba dać ludziom to, co już dobrze znają. To ich na pewno przekona do Maków. Zaczną ich używać i w końcu wypłyniemy na szerokie wody. Tyle, że jak widać osoba ta, nie pomyślała całościowo o sytuacji rynkowej Apple. Według mnie scenariusz popularyzacji systemu w ten sposób nie ma najmniejszych szans. Bowiem firma chce się wypromować i zwiększyć udział w rynku, oferując urządzenia i programy dla mas, jednocześnie inkasując kupę kasy za sprzęt. No to albo dla mas, albo exclusive. Jeśli Apple myśli, że grupa naiwniaków, którzy kupią ich sprzęt tylko dla lansu będzie cały czas rosła, to się przeliczą. Ludzie to nie naiwna masa. Konsumenci myślą, a korporacjom wydaje się, że nie myślą. W końcu każdy zacznie sobie zadawać pytania: po co? dlaczego? A geeków Apple już dawno straciło i chyba nigdy nie dane im będzie odzyskać prawdziwych zapaleńców. Ci dzisiaj mają chociażby w pełni darmowe Ubuntu.

Ciekawym krokiem za to, wydaje mi się wejście na rynek podręczników i edukacji, o którym traktowała ostatnia konferencja Apple. To rynek bardzo lukratywny. I nie jest prawdą, że dla nas w Polsce to wydarzenie nie ma żadnego znaczenia. Wróć. To wydarzenie powinno mieć dla nas w Polsce znaczenie. To co się dzieje u nas z edukacją to parodia. Podczas konferencji Apple prezentowało rankingi, w których Polska wyprzedzała UK i USA w umiejętnościach czytania i pisania jakie posiadają dzieci w podstawówce. Śmiałem się w głos mówiąc szczerze, kiedy w Internecie pojawiały się opinie, że u nas jest lepiej niż w Anglii i Stanach i mamy lepszy system edukacji. Tak, jesteśmy przed UK i USA, tylko porównajcie sobie liczbę imigrantów u nas i u nich. I wszystko na ten temat. Bo w Stanach analfabetyzm i problemy w nauce, nie dotyczą ludzi z choćby średnim wykształceniem, mieszkających w Ameryce od kilku pokoleń. Wręcz przeciwnie, są to problemy głównie imigrantów z Ameryki Południowej, i niewykształconych afro amerykanów, którzy całe życie uczą się tylko jak nabijać państwo w butelkę (żeby była jasność, nie wrzucam wszystkich do tego samego worka, mówię jedynie o niewykształconych). Jaki u nas jest procent imigrantów, jaki w tych krajach? Jest więc się z czego cieszyć? Raczej nie, bo kilka miejsc przewagi oznacza tak naprawdę, po uwzględnieniu różnic, że jesteśmy w głębokiej d. I tu mówimy jedynie o szkolnictwie w stopniu podstawowym, bo jeśli chodzi o szkolnictwo wyższe, to już w ogóle nie mamy o czym dyskutować. Ale Apple jest znane z tego, że podczas swoich konferencji interpretuje statystyki tak, aby robiły odpowiednie dla danej sytuacji wrażenie. W tym wypadku bez wątpienia chodziło o to, aby pokazać jak mizerna jest sytuacja w Stanach i jak pięknie Apple ją naprawi.


Podsumowując ten długi elaborat jaki mi wyszedł, sam jakby patrzę na to, że można by mnie uznać za jakiegoś hejtera. Zaręczam, że tak nie jest. Nadal lubię sprzęt Apple. Niestety, nie tak jak kiedyś. Niestety dla Apple oczywiście. Ile osób mojego pokroju Apple traci przez swoją dziwną strategię rynkową? Podejrzewam, że więcej niż się komukolwiek może wydawać. Ale managerowie z Cupertino skupiają się teraz na czym innym. Główny dochód firma czerpie z urządzeń mobilnych. Trudno się dziwić takim, a nie innym zagrywkom. Problem polega na tym, że Apple jakby się zachłysnęło swoim sukcesem i zarządzający firmą zaczęli tryumfalnie krzyczeć „tam, tam musimy biec, w tym kierunku”. Moim skromnym zdaniem, Apple powtarza swoje błędy. Znowu jest na fali i znowu może sromotnie spaść na samo dno. Fala, jak to każda fala, kiedyś się skończy i sytuacja się uspokoi. A wtedy trudno się będzie Apple odnaleźć w rzeczywistości, kiedy nie ma ich co pchać do przodu. Żeby tylko za parę lat Tim Cook nie powiedział, że dla nich Macintosh to hobby, takie jak Apple TV… Oczywiście to tylko dywagacje, wcale nie musi tak być. Przyszłość jest nieodgadniona, a plany kierowników Apple nieznane. Jednak kierunek w którym Apple wydaje się zdążać, mnie się nie podoba. Jedno jest pewne. Steve Jobs po raz kolejny nie wyciągnie Apple z dna.

sr
Rating: 15 votes, 5.00 average.

Updated 24.02.2012 at 00:09 by Dawid Szypulski

Kategorie
Apple

Komentarze użytkowników

Strona 1 z 4 1 2 3 4 OstatniaOstatnia
  1. Avatar rad3ks
    Wychodzisz daleko w przyszłość w swoich przemyśleniach. Cóż, mam podobne odczucia, szczególnie po przeczytaniu kilku tekstów nt. 10.8. Jestem szalenie ciekawy jak to dalej będzie podążało. System działa świetnie, wygląda świetnie, jest funkcjonalny, przejrzysty, powstają na niego wspaniałe aplikacje, za które jestem skłonny płacić niewielkie sumy, czego na pewno nie robiłbym na Okienkach, ale ... Ktoś może nam zabrać tę funkcjonalność i zamknąć to wszystko pod przykrywką, a to może oznaczać koniec wielu pasji. Ludzie nie żyją tylko blogami, zdjęciami i filmami. Jeśli Gatekeeper (czy jakkolwiek to się nazywa) wejdzie na stałe do systemu, to oznacza, że wielu pasjonatów elektroniki straci narzędzie do realizowania swojego hobby. Komputer nigdy nie będzie służył do konsumpcji treści w takim stopniu jak urządzenia mobilne (smartphone'y, tablety), gdzie maksymalne uproszczenia są na wagę złota (dla mnie). Boję się jednak tego, że możemy zostać na lodzie, użytkownicy. Dostaniemy dziwny, zamknięty twór od Apple, a z drugiej strony słaby system Okienkowy z marnymi czcionkami i interfejsem, mimo że będzie działał równie dobrze. Nawet jeśli konkurencja poda na tacy bardzo dobry system (abstrahując od ceny), to może się okazać, że z kolei hardware nie jest tak wyśmienicie dopracowany. To właśnie hardware będzie mógł nas długo trzymać przy Mac'ach. To co Apple zrobiło z laptopem w postaci MBA jest czymś wspaniałym. Ten komputer zawsze mi się będzie podobał. Możliwe, że znajdziemy się w patowej sytuacji i wygra sentyment, z czego Apple się ucieszy, ale nas dalej będą trapić prolemy dnia codziennego w postaci słabej funkcjonalności.

    Na koniec dodam, że nie zgadzam się co do imigrantów. Nie byłem tam. Nie żyłem tam, ale uważam, że to nie lata 80te/90te. To już któreś pokolenia i wszystko się stabilizuje, a nasz system szkolenia (w tym uczelnie wyższe) są cenione z powodu poziomu nauczania, mimo tego że technologicznie jesteśmy w czarnej d... . Myślę, że pare osób również się z tym zgodzi. Nie mam rzetelnej wiedzy na ten temat, a jedynie to są moje odczucia plus odczucia moich znajomych.
  2. Avatar K100Rama
    Czekałem na taki tekst już od dawna. Czekałem bo sam dawno temu już zwątpiłem w tą firmę i jej produkty. Apple wraz ze wzrostem popularności zaczęło przyjmować korporacyjne zachowania, a przyznam że jest to jedna z tych rzeczy których bardzo nie lubię. Nie lubię też bardzo gdy ktoś robi ze mnie idiotę i gdyby ktoś zaproponował by mi komputer za 9000 zł który nie posiada napędu Blu-Ray lub chocby złącza USB3.0 (będących na rynku już dobre 3-4 lata) to bym go wyśmiał. Sprzęt dla profesjonalistów? Dobre sobie. Korporacja Apple poczuła smród pieniędzy i wie doskonale o tym, że żeby mieć ich więcej trzeba uderzyć w masę. A profesjonaliści? Nie ma ich aż tylu by móc na nich lukratywnie zarabiać a poza tym profesjonaliści to nie idioci, wcześniej czy później spostrzegą że ktoś ich dyma na kasę wydając co roku nowy system. Xserve znikneło, przyszłość Maca Pro tez nie rysuje się w pięknych kolorach. Dla mnie to koniec Apple, nie koniec samej firmy ale koniec dla mnie samego, zrezygnowałem z ich usług 2 lata temu. Dzisiaj jestem szczęśliwym posiadaczem komputera Lenovo ThinkPad o parametrach jakich Apple nie ma w swojej ofercie. Dodam że to jedyna firma na świecie która produkuje sprzęt na Międzynarodową Stację Kosmiczną więc proszę mi tu darować sobie wywody o dizajnie czy innych pierdołach. ISS to miejsce tylko dla profesjonalistów, miejsce gdzie komputer to narzędzie, gdzie liczy się matematyka, parametry, liczby a nie minimalistyczna podatna na każde uszkodzenia aluminiowa gówniana zabawka. Polecam BTW: Applefobia
  3. Avatar Tobyash
    smieszny jestes , przeczytaj sobie komentarze pod przemka wpisem
  4. Avatar 0akak0
    Zgadzam się w 100%. Też ostatnio o tym myślałem. Na Macu pracuję od 6 lat i zawsze bardzo sobie chwaliłem. Zdecydowałem się na zmianę bo potrzebowałem pracować w Final Cut Pro, które było tylko na Maca. Potem i tak przerzuciłem się na Avida, ale zostałem wierny Apple. Ostatnio pierwszy raz od jakiegoś czasu zacząłem zastanawiać się nad powrotem do PCta. Będzie mi brakowało pewnych udogodnień interfacu Mac OS, ale obecnie jestem bardziej ciekawy co przyniesie Windows 8 niż nowy Mac OS. Kiedyś z zapartym tchem śledziłem premiery softu Apple, teraz zaczynam się nakręcać na Microsoft. Mam najnowszego MacBooka Pro 2.5 więc jeszcze z dwa lata pewnie zostanę na tej platformie, ale czuję, że po tych dwóch latach, kolejnym komputerem może nie być Mac.
  5. Avatar applescc
    Bardzo dobry tekst... większość obaw zasadnych. Zobaczymy jak to będzie... czas pokaże. Wcale bym się nie zdziwił gdyby Apple chciało przenieść macbooka pro do Ipada, mówiąc szczerze większość osób korzystających z komputera używa wyłącznie internetu poczty ogląda filmy i muzykę. Widać że w tym kierunku zmierza, wypuszczając coraz więcej aplikacji typowo profesjonalnych pod Ipada (np. Imovie). Fakt faktem to im wystarcza.
    Myślę sobie, że znów za serię albo dwie pojawi się podział na rynku, może troszkę w innych proporcjach
  6. Avatar rad3ks
    Cytat Napisał 0akak0
    Zgadzam się w 100%. Też ostatnio o tym myślałem. Na Macu pracuję od 6 lat i zawsze bardzo sobie chwaliłem. Zdecydowałem się na zmianę bo potrzebowałem pracować w Final Cut Pro, które było tylko na Maca. Potem i tak przerzuciłem się na Avida, ale zostałem wierny Apple. Ostatnio pierwszy raz od jakiegoś czasu zacząłem zastanawiać się nad powrotem do PCta. Będzie mi brakowało pewnych udogodnień interfacu Mac OS, ale obecnie jestem bardziej ciekawy co przyniesie Windows 8 niż nowy Mac OS. Kiedyś z zapartym tchem śledziłem premiery softu Apple, teraz zaczynam się nakręcać na Microsoft. Mam najnowszego MacBooka Pro 2.5 więc jeszcze z dwa lata pewnie zostanę na tej platformie, ale czuję, że po tych dwóch latach, kolejnym komputerem może nie być Mac.
    Ja również zaczynam się interesować windowsem, a wszystko przez to, że Windows Phone7 jest taki inny od tego co znamy. Boję się natomiast tego, że zechce kiedyś zmiany. Nie chce zmieniać platformy, nie chce żeby Apple się zmieniało.
  7. Avatar Rafał Pawłowski
    Apple znajduje się w tej chwili w etapie przejściowym i ewidentnie rezygnuje z rynku Pro. Mi się po prostu wydaje że teraz wszystkie siły rzucają na iOS z którym wiążą wielkie nadzieje. Co rok nowy system, to metoda Apple na powolne oswajanie użytkowników z tabletami. Apple dla mnie wierzy, że tablety zastąpią zwykłe komputery dla odbiorcy masowego, a PC zostaną dla rynku Pro.

    Co do iWork, masz rację - nie pretenduje do konkurenta Office, ale będzie pretendować do jego zastąpienia dla klienta masowego. Jak ostatnio stwierdzono, Apple nie sprzedało więcej iPadów tylko dlatego że nie było w stanie ich więcej wyprodukować. To wszystko daje do myślenia. "Apple goes mobile" i to widać, słychać i czuć. Nie chcą się spóźnić na rewolucję mobilną, bo tu stawka może być wysoka - w przyszłości dzięki iOS, to np.iWork może stać się głównym pakietem biurowym dla mas (Office zostanie dla przedsiębiorstw czy korpo) i zdominować rynek. Jeśli tak się stanie, to Apple będzie narzucać standardy a problem niekompatybilności z produktami MS odejdą w przeszłość. To śmiałe wizje, ale patrząc na pozycję Apple na świecie, ilość gotówki, kurs akcji, oni nie mają innych planów niż globalnego lidera. Oni chcą by po pracy ludzie przychodząc do domu nie włączali już korpo-Windowsa, ale iPada. I w tym kierunku ostro idą zapominając powoli o Final Cut Pro. Zostawią to rynkowi Pro czyli Windows i PC.
  8. Avatar SuwaQ_xD
    "To ich na pewno przekona ludzi do Maków." - taki drobny błąd
  9. Avatar 51m0n
    rad3ks, tak, masz rację, że trochę sobie wyjechałem w przyszłość. Dzięki za Twój ciekawy komentarz. Co do imigrantów, to ja oczywiście nie mam pojęcia jaka jest sytuacja w każdym ze stanów, etc. Wiem jednak od osób mieszkających tam, w tym takiej która mieszka już 7 lat, że po pierwsze napływ nowych imigrantów cały czas jest dosyć spory. Nielegalnych też jest w USA dosyć dużo. A wielu z tych, którzy mieszkają już od kilku pokoleń, wcale nie kwapią się do edukacji, bo od małego uczą się wysysać państwo z pieniędzy. Ciężko wyjść z takiego środowiska. Oczywiście są i tacy, którzy zdobywają wykształcenie i dobrą pracę. Jak mówiłem, nie wrzucam wszystkich do jednego worka. A co do zmian, to zmiana jest naturalna. Jest jednym z niewielu pewników tego świata

    K100Rama, dzięki. Myślę, że niestety sporo ludzi będzie miało takie odczucia i to nie jest pozytywne dla Apple. Firmy, która kiedyś umiała kierować uczuciami ludzi do swoich produktów perfekcyjnie.

    0akak0, applescc, dziękuję za komentarze. Widzę, że też podobnie jak ja, jesteście ciekawi tego co będzie i nawet w przypadku sceptycyzmu dajecie jeszcze Apple czas. Pytanie brzmi tylko, jak wielu użytkowników już dało sobie z Apple spokój. Ale póki co firmy to nie przeraża, bo tego typu osoby są w mniejszości.

    Rafał, zgadzam się z tym co napisałeś, tylko że według mnie rynek masowy ma do siebie właśnie to, że jest bardzo podatny na kaprysy. Niech tylko za dwa lata jakaś firma wypuści na rynek coś niesamowitego i innowacyjnego i to opatentuje, to na kilka lat wszyscy inni dostaną po tyłku. Kiedy okaże się, że Apple nie jest już tak trendy i cool, pozostanie jedynie faktyczna wartość użytkowa ich produktów i przywiązanie do marki, to okaże się jak jest naprawdę. Oni na pewno chcą być liderem, ale przede wszystkim liderem ilościowym, pod względem udziałów w rynku. To jest chyba coś, na co całe Apple nadal choruje. Natomiast moje obawy wynikają głównie z tego, że rynek pro jest zawsze dla producenta sprzętu pewną ostoją. Konsumenci pro są w stanie wydać więcej na sprzęt, jeśli bardziej spełnia ich wymagania. Dla masowego odbiorcy kasa zawsze jest ważnym czynnikiem przy zakupie sprzętu. To wszystko to tylko dywagacje oczywiście, ale po prostu wydaje mi się, że Apple może się na tym przejechać. Nie da się być zawsze częścią pop kultury.

    SuwaQ_xD, dziękuję, zaraz poprawię.
  10. Avatar mico11
    trafna konkluzja - apple w ogólg nie przejmuje się tym że traci świadomych klientów takich jak autor bloga.

    za 1 świadomego straconego użytkownika zyskują 3 lecących na design i znaczek apple - klasycznych szpanerów, którzy zostają najbardziej zagorzałymi neofickimi fanbojami -> mimo, że swoje macbooki pro wykorzystują _wyłącznie_ do excela i maila to i tak budują sobie cały "ekosystem" od appla i o takich właśnie klientów tej firmie od dłuższego już czasu chodzi -> snobów gotowych zapłacić za 2x tyle co za "zwykłe" PC tylko po to żeby "wyróżniać" się sprzętem z logo apple.
  11. Avatar mico11
    co stawania się sprzętem dla mas to także oczywiste - wystarczy przejść się do pierwszego lepszego marketu z elektroniką żeby znaleźć sprzęt apple walający się obok innych producentów.

    wycieczka do marketu jest ciekawa z jeszcze jednego punktu widzenia podniesionego przez autora - przejście na rynek mobile. o ile rok temu w popularnym euro rtv nie było ANI JEDNEGO tabletu (no może galaxy tab gdzieniegdzie leżał na półce) to teraz można iść, pooglądać i kupić ipada, galaxy tab 10.1, dwa asusy, acera, lenovo, sony, że o larkach i tego typu nie wspomnę - taka zmiana dokonała się w ciągu roku w bądź co bądź traktowanym przez duże koncerny jako peryferia kraju jak Polska.
  12. Avatar Iro
    Nic dodać, nic ująć.
  13. Avatar Rafał Pawłowski
    Cytat Napisał 51m0n

    Rafał, zgadzam się z tym co napisałeś, tylko że według mnie rynek masowy ma do siebie właśnie to, że jest bardzo podatny na kaprysy. Niech tylko za dwa lata jakaś firma wypuści na rynek coś niesamowitego i innowacyjnego i to opatentuje, to na kilka lat wszyscy inni dostaną po tyłku. Kiedy okaże się, że Apple nie jest już tak trendy i cool, pozostanie jedynie faktyczna wartość użytkowa ich produktów i przywiązanie do marki, to okaże się jak jest naprawdę.
    Apple jest najdroższą firmą świata dlatego właśnie że jest liderem w innowacjach i dla nich to być albo nie być. Tworzyć hardware i software i do tego jeszcze posiadać globalną sieć dystrybucji? Tyko kilka firm na to stać.

    MS anie Google nie umie robić hardware - więc na rynku pozostaje tylko Apple i może jeszcze Samsung dojdzie.

    Nowe świetne produkty robił Palm i zobacz co z niego zostało. Nawet taka firma jak HP, która później go kupiła nie była w stanie sprostać, ani nawet spróbować konkurować z Nokią, Samsungiem czy Apple. Więc nie można się zgodzić z tym, że wystarczy zrobić produkt rewolucyjny i już wszystko się zmienia. A jeśli ktoś robi produkty rewolucyjne, to od 30 lat robi to właśnie Apple.

    Apple ma swoich ludzi porozsyłanych po świecie l Kanadzie, Japonii, Chinach - mają tylko jedno zadanie - sprawdzać jakie innowacje powstają już na szczeblu projektowym. Tak było pierwszym iPodem - Rubinstein leciał do Japonii i szukał odpowiedniego dysku, bo takich jakich potrzebował Jobs do iPoda, jeszcze nie produkowano. Podobnie dzieje się zapewne teraz.

    Co do wartości użytkowej - tutaj kolejny plus dla Apple - jeśli już zakupiłem tyle aplikacji, które się nawzajem synchronizują, backupują itp, to naprawdę ciężko mi jest przejść na inną platformę.

    Z Pages nie korzystam, wiesz dlaczego? Bo wystarcza mi textedit! Tak. Po co komu coś trudniejszego do napisania prostego tekstu tekstu? Czy ktoś teraz pracując "piórem" odpala w ogóle Worda czy Pages? A do pracy magisterskiej wystarcza np. Neoffice.

    Generalnie droga jaką podąża Apple jest słuszna i jedyna. Tak naprawdę chodzi tylko o to, by podczas tej drogi Apple czegoś mocno nie spieprzyło i tyle.
  14. Avatar 51m0n
    Zgadzam się, że Apple jest liderem innowacyjnym w swoim segmencie rynku. Ale jak sam powiedziałeś, innowacja to nie tylko świetne produkty. I to jest 100% racji. Ponieważ proces innowacji produktowej musi być poparty odpowiednią strategią marki, produktu oraz oczywiście strategią marketingową. Na dzień dzisiejszy wszystkie te elementy w Apple spełniają swoje zadanie. Marketing zresztą jest w Apple najlepszy IMO i stoi na bardzo wysokim poziomie. I właśnie dlatego tak wiele osób zarzuca Apple, że jest to firma, która jedynie mydli ludziom oczy. Bo powiedzmy sobie szczerze, że na tym marketing właśnie polega. Choć z ust marketingowca nie brzmi to przekonująco

    Problem, który ja widzę polega na ogólnej strategii firmy. Uważam, że Apple po prostu nieco się zachłysnęło tym sukcesem i idą mocno za ciosem. To jest zrozumiałe i logiczne. Nielogiczne jest natomiast nie posiadanie żadnego planu b. Mam taki przykład, nie wiem czy fortunny, ale zaryzykuję jego użycie. Nie znam dobrze rynku motoryzacyjnego, więc musicie mi wybaczyć. Otóż wydaje mi się, że swojego czasu Mercedes był lepiej postrzegany niż BMW. A nawet dużo lepiej. Dzisiaj nastąpiła pewna zamiana miejsc i to BMW prowadzi wizerunkowo jaka marka lepsza, bardziej luksusowa i ekskluzywna. BMW miało więc kilka gorszych lat (mówię o sytuacji sprzed 10, może 15 lat). Jak więc przetrwało i z powrotem wypłynęło na wierzch? Ano tak, że cały czas robili dobre auta, które prawdziwi kierowcy uważali za super maszyny. BMW nie było na topie wśród snobów, nie było trendy jak Mercedes, ale przetrwało, bo miało poparcie kierowców, którzy w tym aucie cieszyli się z jazdy. Dzisiaj, kiedy BMW jest na topie, podkreśla radość z jazdy jaką dają ich auta. Jeszcze raz zaznaczę, że nie wiem czy ten przykład jest fortunny, taki mi tylko przychodzi teraz do głowy. Chodzi mi jednak o to, że kiedy przyjdzie czas, że Apple spadnie z rankingów top trendy, to wtedy nie zostanie im nic. No bo i co im zostanie? Że robią piękne komputery, za kupę kasy?

    Dlatego z Twoim ostatnim stwierdzeniem nie mogę się zgodzić. Droga jaką podąża Apple nie jest jedyna. To pewne. Zarządzający firmą działają w warunkach niepewności i w takich warunkach podejmują swoje wybory. Dlatego nie można mówić o tym, że te wybory są jedyne, bo nie są. Zawsze można dokonać innego wyboru, szczególnie jeśli chodzi o kształtowanie strategii produktu firmy. Nie uważam też, żeby ta droga była słuszna i o tym właśnie jest ten tekst
  15. Avatar 0akak0
    Poza tym według mnie przejęcie profesjonalistów przez PC (lub raczej zostawienie ich przez Apple) jest dużym błędem. Apple było i chyba nadal trochę jest nazywane "komputerem dla artystów". I wydaje mi się nie tylko dlatego, że ma fajny design i można łatwo nałożyć filtry w iPhoto. Ja kupiłem Maka i Final Cut bo słyszałem jak profesjonaliści na nim pracują i zachwalają. Tak samo patrząc na np. Logic. Ktoś chciałby zacząć bawić się muzyką - czemu nie kupić czegoś co z jednej strony ma przyjazny interface i jest dość proste, a z drugiej używane przez profesjonalistów? Jeśli Apple planuje zrezygnować z rynku profesjonalnego to dla kogo będzie robić komputery za takie ceny? Bo jeśli faktycznie tylko dla snobistycznych dzieciaków do pisania i przeglądania internetu to mogą się dość mocno przejechać. Staną się kolejnym komputerem, tyle że ładniejszym i droższym. A już nie najlepszym rozwiązaniem do grafiki/muzyki/filmu jak się próbowali kreować - czy słusznie to już inna sprawa.
  16. Avatar Marucins
    bardzo dobrze napisana obecna sytuacja Apple i zmiany jakie implementuje na siłę w OSX.
  17. Avatar Inventer89
    Laptop? Tylko z Windows
    Urządzenie mobilne? Tylko z iOS
  18. Avatar Rafał Pawłowski
    Cytat Napisał 51m0n
    Dlatego z Twoim ostatnim stwierdzeniem nie mogę się zgodzić. Droga jaką podąża Apple nie jest jedyna. To pewne. Zarządzający firmą działają w warunkach niepewności i w takich warunkach podejmują swoje wybory. Dlatego nie można mówić o tym, że te wybory są jedyne, bo nie są. Zawsze można dokonać innego wyboru, szczególnie jeśli chodzi o kształtowanie strategii produktu firmy. Nie uważam też, żeby ta droga była słuszna i o tym właśnie jest ten tekst
    Oczywiście, dobrze powiedziane i to jest Twoje zdanie Moje jest inne a sprawdza się do jednego stwierdzenia "jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego". Apple już kiedyś próbowało tej drogi i poniosło porażkę. Nie można jednocześnie iść w stronę mobile i rozwijać rynek Pro i może bóg wie co co jeszcze, byle by mieć alternatywną drogę. Apple nigdy od czasów Jobsa nie miało planu B i na tym wygrywało. Apple zjada swój własny ogon by znaleźć motywację do jeszcze bardziej dynamicznego pójścia do przodu. To jedyna na świecie firma, która potrafi zabić linię bardzo popularnych produktów by tylko postawić sobie nowe wyzwania. Która firma tak robi? Na pewno nie MS czy Nokia, oni zawszę mają przygotowany plan B. Nokia właśnie jest przykładem robienia wszystkiego: smartfonów, komórek, nawigacji, akcesoriów itp. I wszystko to jest porażką. MS postawił na system dla wszystkich i choć zarobił krocie, Windows jest znienawidzony przez większość mieszkańców naszego globu.

    Apple oczywiście podejmuje wybory ale w ramach pewnej technologicznej osi czasu. Inni podejmują wybory, patrząc tylko na czym zarobią więcej kasy a jakość schodzi na dalszy plan. Najlepszy przykład: iPhone w 2007 roku. To Apple go zaprezentowało nie Nokia ani Samsung itp. To Apple podjęło wybór słuszny i planu B nie było. Tak po prostu działa ta firma. I płaci swoim pracownikom za to żeby właśnie taka była. To podstawowa różnica między nią a innymi światowymi molochami.
  19. Avatar arturcisz
    Rynek profesjonalistów to nisza, Apple wyszło już z niszy i raczej długo do niej nie wróci. Wszystkie liczby pokazują, że to jest właściwy kierunek.
  20. Avatar sfinks
    Widzę, że nie jestem sam z moimi obawami. Ja również na obu komputerach zostałem przy SL, dobrze mi z nim. Wkurza trochę fakt, że na SL nie będę mógł korzystać z tych małych aplikacji jak messages, notes itp. Ba, na iMacu nawet gdybym chciał to nie będę mógł, bo ten komputer już nie będzie "wspierany". To irytuje jeszcze bardziej.

    Nie chcę krakać, ale obawiam się że wkrótce będziemy musieli robić "jailbreaka" na komputerze od Apple aby mieć możliwość decydowania samemu z jakiego źródła chcemy instalować oprogramowanie.
Strona 1 z 4 1 2 3 4 OstatniaOstatnia