Odpowiedz na ten temat
Strona 1 z 3 1 2 3 OstatniaOstatnia
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 28
  1. Avatar b.milewski MyApple Team
    Dołączył
    Feb 2007
    Skąd
    Glasgow
    Postów
    4,320

    Cytuj | #1


    Steve Jobs - zmienił przemysł komputerowy, teraz zmienia przemysł muzyczny.

    Kiedy Steve Jobs kroczył w kierunku recepcji znajdującej się w siedzibie Apple w Palo Alto w Kalifornii nikt nie zwracał na niego uwagi - co z tego, w końcu to tylko prezes firmy która ich zatrudnia.. Jak zawsze ubrany był w jeansowe spodnie, czarny golf i sportowe buty do joggingu. Wysoki i lekko przygarbiony zmierzał szybkim krokiem do miejsca naszego spotkania. Tego dnia Jobs wydawał się być lekko podekscytowany i zdystansowany do samego siebie...

    Winda zabrała nas na czwarte piętro, gdzie znajduje się biuro Jobsa. Jak na człowieka, który trzęsie całą Krzemową Doliną jego biuro jest nad wyraz skromne. Widok rozciągający się z okien też nie jest nadzwyczajny - rozciąga się z niego widok na krzewiasty park ciągnący się aż do Zatoki San Francisco.

    Niepozorny Steve i niepozorne biuro - co innego jego osiągnięcia - jego firma stworzyła PowerMac G5 - prawdopodobnie najszybszy komputer na świecie, wprowadziła system operacyjny Panther i znacznie zmodernizowała cały system OS X. Teraz Jobs zatrudnia ludzi, którzy będą pracować nad rzeczą najbliższą jego sercu - nad muzyką, starając się przenieść ją do postaci cyfrowej.
    Cała historia rozpoczęła się dwa lata temu wraz z wprowadzeniem iPoda, przenośnego odtwarzacza muzyki. W kwietniu tego roku firma Apple wprowadziła internetowy sklep z muzyką iTunes Music Store. W pierwszej wersji dla komputerów Mac, a w październiku również dla Windows. Wynik - 20 milionów pobranych plików, blisko 1,5 miliona sprzedanych iPodów, agresywne kampanie reklamowe ze strony AOL i Pepsi.. Apple okrzyknięto zbawicielem branży muzycznej.

    Pomysł sprzedaży cyfrowej muzyki, mimo dotychczasowych sukcesów, nadal jest ryzykownym przedsięwzięciem. Nie tylko Dell i Wall-Mart polują na Apple - artysci też nie są zadowoleni z pomysłu 48-letniego milionera. Czy Jobs jest w stanie zmienić nawyki słuchania muzyki wśród nastolatków?

    Czy widzisz podobieństwo pomiędzy obecną muzyczną rewolucją i rewolucją komputerów, która miała miejsce w 1984 roku?
    Największą różnicą jest to, że stworzyliśmy oprogramowanie na Windowsa. Jest stanowczo za wcześnie by mówić o muzycznej rewolucji. Pamiętam czasy, kiedy każdego roku w Stanach Zjednoczonych sprzedawano 10 miliardów legalnych utworów na płytach CD. Jak dotąd za pośrednictwem iTunes sprzedano 16 milionów utworów (do listopada przyp. red). Tak więc dopiero zaczynamy, a osiągnięcie wyniku zbliżonego do ilości sprzedanych utworów na fizycznych nośnikach zajmie naprawdę sporo czasu.

    Stworzenie iTunes dla systemu Windows było ryzykowną decyzją. Czy długo zastanawiałeś się nad tym posunięciem?
    Zastanawialiśmy się nad tym bardzo długo. Największym ryzykiem było to, że udostępniając iTunes na Windowsa ludzie przestaną interesować się naszymi komputerami, które wcześniej kupowali po to by móc korzystać z iPoda. Podjęcie decyzji o napisaniu iTunes dla Windows wiązało się z ryzykiem, że będziemy musieli to ciągnąć już do końca i nie będziemy mogli wycofać się z podjętej decyzji. Całkowicie zdawaliśmy sobie także sprawę, że udostępnienie iTunes dla PC-ów odbije się na liczbie sprzedanych Macintoshy. W chwili obecnej ponad połowa sprzedanych iPodów korzysta z iTunes zainstalowanego na systemie Windows.


    Jak zareagowały wytwórnie muzyczne kiedy zaproponowaliście im sprzedaż muzyki przez Internet?
    W przemyśle muzycznym pracuje bardzo dużo utalentowanych osób. Problem w tym, że Ci ludzie nie maja pojęcia o technologii. Dobra wytwórnia muzyczna to niesamowita rzecz. Pracują tam ludzie, którzy potrafią znaleźć prawdziwy talent wśród pięciu tysięcy kandydatów na castingu. Nie posiadają zbyt wielu informacji, polegają na własnej intuicji. Uważam to za wspaniałą rzecz. Świat potrzebuje takich ludzi w obecnych czasach. Jak wspomniałem problem jest to, że Ci ludzie nie maja do czynienia z technologią. Kiedy powstał Internet, kiedy pojawił się Napster nie wiedzieli do czego to służy i jak to wykorzystać. Wielu z tych ludzi nigdy nie używało komputerów, nie korzystali z e-maili i nie wiedzieli również do czego służy program Napster przez kilka lat od jego powstania. Sytuacja niewiele się zmieniła, ponieważ wiele osób nadal jest zamkniętych na nowe technologie i nie mają w swoim otoczeniu osób, które potrafiły by im przedstawić nowe rozwiązania, kiedy on sami nastawieni są do nich sceptycznie.

    Być może to technologiczni ignoranci?
    Nie, po prostu nie mają oni pojęcia o Internecie i komputerach. Kiedy pierwszy raz poszedłem do wytwórni nagraniowej prowadzić rozmowy, a było to 18 miesięcy temu, osoby zasiadające w ich zarządzie powiedziały mi, że to nie ma szans na powodzenie, ponieważ żadna z rzeczy, które im przedstawiłem nie sprawdzi się w prawdziwym życiu. Osoby te nie były w stanie zrozumieć w jaki sposób można chronić cyfrowe nagrania przed piractwem.

    Oczywiście, kradzież muzyki nie jest niczym nowym. Nie słuchałeś pirackich nagrań Boba Dylana?
    Oczywiście. Jednym z najpotężniejszych kanałów dystrybucji muzyki jest Internet, którego nie da się zamknąć nawet jeśli ktoś by tego chciał. Internet jest jednym z wielu sposobów nielegalnego kopiowania muzyki. Prowadząc rozmowy z wytwórniami posłużyliśmy się pewną metaforą - stwórz zamek, który będzie używany we wszystkich drzwiach, daj tylko jednej osobie klucze, które będą mogły otworzyć wszystkie drzwi. Najgorsza jest osoba, która ma dostęp do Internetu posiadająca wyjścia analogowe i nagrywarkę CD. Żaden zamek go nie powstrzyma. Nie da się go w żaden sposób powstrzymać, jedynie co możesz zrobić to z nim konkurować.

    Początkowo nikt z nami nie chciał rozmawiać, ale bez przerwy wracaliśmy i wracaliśmy. Pierwszą firmą fonograficzną, która podjęła z nami rozmowę i zrozumiała nasze intencje była wytwórnia Warner. W Warner pracuje kilka inteligentnych osób, którzy powiedzieli: „ Zgadzamy się z Tobą”- następną wytwórnią był Universal. W ten sposób zaczęliśmy robić postępy. Postępy były możliwe, gdyż posługiwaliśmy się prognozami, które im przedstawiliśmy.

    Powiedzieliśmy im, że system kupowania muzyki na podstawie subskrypcji jest kiepskim rozwiązaniem. Music Net`s upada, Press Play upada. Oto powód dla czego tak się dzieje: ludzie nie chcą kupować muzyki jako subskrypcji. Wcześniej kupowali płyty winylowe, potem przyszedł czas na nagrania na taśmach, po nich kasety i ośmiościeżkowce a po nich płyty CD. Za każdym razem gdy kupili muzykę na którymś z nośników muzyka była ich. Ludzie chcą mieć muzykę na własność, do której będą mogli w każdej chwili wrócić. Nie interesuje ich wypożyczanie muzyki, która po określonym czasie zwyczajnie zniknie.

    Subskrypcja kosztuje 10 dolarów miesięcznie, czyli 120 dolarów na rok co daje nam w sumie 1200 dolarów na dekadę. Dla mnie to dużo pieniędzy za muzykę, którą kocham słuchać. Taniej jest ją kupić i to zamierzam zrobić.

    Tymczasem oni widzieli to zupełnie inaczej - dookoła nas biegali ludzie odpowiedzialni za marketing, dla których ideałem był model jaki przyjął AOL. Uważali, ze to jest najlepsze rozwiązanie. Cały czas powtarzali „Tego właśnie chcemy - biznesu opartego na subskrypcji”, a my odpowiadaliśmy - „To nie zadziała”.

    Powoli, ale systematycznie, wszystko układało się po naszej myśli i zaczęliśmy zdobywać zaufanie tych ludzi. W końcu zaczęli mówić „Wiesz co, miałeś rację - opowiedz nam o tym więcej.”

    Pomimo sukcesu jaki odniósł iTunes chyba jednak jest za wcześnie by mówić o niepowodzeniu konkurentów. Real Network Rhapsody na przykład według wielu krytyków wygrywa.
    Mam jedno pytanie - ile jest osób wypożyczających muzykę?
    Jest ich około 50 tysięcy. I nie jest to liczba osób, która kupuje w Rhapsody, nie w Pressplay czy MusicMatch -50 tysięcy to liczba wszystkich subskrybentów.

    Uważam, ze model kupowania muzyki opartej na subskrypcji jest w stanie upadłości. Oczywiście, można podejść do tego tematu drugi raz, ale i druga próba zakończy się niepowodzeniem.


    Kiedy rozpoczęliście kampanię reklamową hasłem „Zgrywaj, miksuj, nagrywaj” wielu ekspertów odebrało to jako nową formę zachęty do piractwa.
    Cóż, kiedy tworzyliśmy tą kampanię reklamową miałem na myśli zupełnie co innego. Słowo „zgrywaj” oznaczało - weź swoją płytę CD, wybierz ulubiony utwór i umieść go na dysku twardym. Wiele osób odbiera to w sensie - bierz płyty i kopiuj utwory na swój dysk. Osobą która pomagała nam w tej kampanii był Michael Eisner. Nie miał on nastoletnich dzieci w swoim domu, nie współpracował też z młodymi ludźmi w Disney, którzy słowo „zgrywaj” traktowali jako sposób na nielegalne kopiowanie muzyki. Według niego „zgrywaj” oznaczało kopiowanie muzyki, za którą zapłaciłeś na swój dysk twardy. Wszystkich którzy odbierają to inaczej przepraszamy.

    Ostatnio wytwórnie muzyczne zaczęły grozić więzieniem osobom przyłapanym na nielegalnym pobieraniu muzyki. Czy to dobry pomysł?
    Polemizowałbym. Mam na myśli to, że Apple posiada pewną własność intelektualną, którą również można ukraść. Właśnie to powiedzieliśmy wszystkim wielkim wytwórniom: „ Jesteśmy bardzo źli kiedy ludzie kradną nasze oprogramowanie. Uważamy, że leży w naszym obowiązku robić wszystko by uniemożliwić tym ludziom robienia tego co robią”

    Nasze stanowisko w tej kwestii od początku było takie, że 80% ludzi nie chce kraść muzyki. Jednak nielegalne pobieranie utworów jest spowodowane obecnym sposobem ich dystrybucji. Wielu ludzi nie chce iść do sklepu i kupić płytę CD skoro tą samą płytę może znaleźć w Internecie w postaci cyfrowej. Staramy się im wytłumaczyć, by przestali to robić ponieważ istnieją w pełni legalne alternatywy, które niosą ze sobą same korzyści. Staramy się im powiedzieć: nie zatrzymamy piractwa, ale wiemy jak przekonać ludzi by zmniejszyć ten proceder. Możemy to uczynić oferując wam marchewkę a nie tylko sam kij. Przysłowiową marchewką są lepsze wrażenia, a wszystko to będzie kosztować jeden dolar za utwór.

    Jak dotąd za pośrednictwem iTunes sprzedano 20 milionów - to imponujący wynik, jednak w Stanach Zjednoczonych każdego roku sprzedaje się ok 35 miliardów utworów.
    Cóż, tak daleko jeszcze nie zaszliśmy. W Stanach Zjednoczonych sprzedaje się 800 milionów płyt - to około 10 miliardów piosenek sprzedawanych legalnie, prawda? Naszym następnym celem jest osiągnięcie 100 milionów utworów w przeciągu roku czyli jednej czwartej miliarda. W następnym roku chcielibyśmy sprzedać 500 milionów a za dwa lata miliard piosenek. To zajmie trochę czasu. Mimo tego dostrzegamy zapotrzebowanie i wierzymy, że będzie przybywać osób które przyczynią się do osiągnięcia tego wyniku. Wynik ten będzie stanowić 10% ogólnej sprzedaży piosenek na dzień dzisiejszy w całym kraju. Być może któregoś dnia muzyka będzie sprzedawana tylko i wyłącznie online, ponieważ Internet doskonale się do tego nadaje. To właśnie udowodnił Napster.

    David Bowie przewiduje, że z powodu Internetu i popularyzacji nielegalnego pobierania muzyki wielu muzyków stanie na krawędzi bankructwa. Zgadzasz się z nim?
    Nie, uważam że jeśli prawa autorskie będą bezustannie łamane, własność intelektualna będzie bez przerwy naruszana, to ludzie przestana inwestować w muzykę. To boli każdego. Ludzie muszą mieć motywację, muszą mieć świadomość, że jeśli w coś zainwestują to przyniesie to w końcu zyski. W przeciwnym wypadku przestana robić to co robią. Druga strona zaś musi sobie uświadomić, że kradzież pracy innych jest błędem. Wyrażę to w inny sposób: chcemy pokazać ludziom legalną alternatywę kradzieży, która jest tak samo łatwa i intuicyjna jak nielegalne pobieranie plików jednak bez naruszenia prawa i poszanowania własności intelektualnej i praw autorskich artystów. Pracujemy nad tym intensywnie jak tylko możemy, by przekonać wszystkich tych ludzi, którzy nie chcą kraść, ale w chwili obecnej nie mają innego wyboru ponieważ nie mają innego sposobu nabycia swojej ulubionej muzyki inaczej niż przez Internet. Sądzimy, ze z biegiem czasu ludzie zaczną wybierać legalną alternatywę, gdyż dla nich będzie to znacznie łatwiejsze niż pobieranie nielegalnej muzyki. Jesteśmy optymistami. Zawsze byliśmy.

    Obecnie wielu studentów nie widzi różnicy pomiędzy pobieraniem muzyki z Kazzy, a przegrywaniem kaset z Bobem Dylanem, kiedy Ty byłeś nastolatkiem.
    Prawdą jest, że bardzo trudno jest wytłumaczyć młodym ludziom by nie kradli muzyki kiedy nie ma legalnej alternatywy. Legalna alternatywa jest młodym tworem - istnieje zaledwie 6 miesięcy. Być może straciliśmy to pokolenie nastolatków, być może nie - kto wie? Być może w chwili obecnej młodzi ludzie myślą, że kradzież muzyki jest jak jazda 70 mil na godzinę po autostradzie pomimo ograniczenia prędkości. Wielka sprawa prawda? Nie sądzę jednak by ta mentalność istniała wiecznie - nie sądzę że zostanie zaadoptowana przez następne pokolenie. Kto wie? Dla nas to nowe i nieznane terytorium.

    Wiele osób, które pracują w przemyśle filmowym obserwuje co się dzieje w przemyśle muzycznym i zastanawiają się co następnego się wydarzy. Czy to dostrzegasz?
    Filmy bardzo różnią się od muzyki. Przede wszystkim filmy są sto razy większe niż pliki muzyczne. W krajach takich jak Stany Zjednoczone, gdzie sieć szerokopasmowa nie jest jeszcze bardzo rozwinięta, ściągnięcie filmu w wysokiej rozdzielczości zajmuje dosłownie wieczność. Pamiętaj, że jakość filmów ma wzrosnąć kilkukrotnie w ciągu czterech lat, a w chwili obecnej filmy sprzedawane są na płytach DVD w wysokiej rozdzielczości. Poza tym film nie jest dzielony tak jak utwory na płycie. 5 minut filmu nie na wiele się przyda większości. Chcesz obejrzeć cały film. Po trzecie sposób nabycia muzyki jest jeden, musisz kupić płytę CD. Aby obejrzeć film masz do wyboru kilka sposobów. Możesz iść do kina, możesz kupić film na DVD czy VHS i zabrać do domu. Film możesz obejrzeć w telewizji czy kablówce lub pożyczyć na wieczór z wypożyczalni. Jak widzisz istnieje wiele sposobów na legalne nabycie, czy obejrzenie filmu i tylko jeden sposób na legalny zakup muzyki. To bardzo duża różnica. System dystrybucji filmów jest o wiele bardziej rozwinięty niż system dystrybucji muzyki.

    Jednak nie twierdzę, że kradzież filmów w ogóle nie istnieje. Owszem istnieje. I nie mówię, że to dobrze, bo tak nie jest. Jednak człowiek, który chce obejrzeć film ma kilka opcji do wyboru i prawdopodobnie podejmie właściwą decyzję.


    Apple niedawno postanowiło wejść na rynek branży muzycznej, jednak wiele konkurencyjnych firm wystartowało z tym pomysłem w tym samym czasie. Na przykład Dell zaprezentował swojego iPod klona - Dell Dj.
    Sprzedaliśmy i nadal sprzedajemy więcej odtwarzaczy niż Dell w ciągu ostatniego kwartału. Czemu więcej? Pokonujemy Della w każdym kwartale pod każdym względem. Nasze sklepy są lepsze niż Della. Posiadamy bezsprzecznie lepsze fabryki niż Dell i mamy lepsze kanały sprzedaży detalicznej. Większość ludzi nie chce kupować tych rzeczy za pośrednictwem poczty. Dell będzie musiał zacząć także sprzedawać detalicznie, jeśli zamierza odnieść sukces. Muszą włożyć wiele pracy by poprawić ich model dystrybucji elektroniki konsumenckiej. Jak oni chcą sprzedawać monitory LCD przez internet? Czy kiedykolwiek ktokolwiek kupiłby monitor lub telewizor nie widząc go wcześniej na oczy? Nie ma mowy.

    Teraz Microsoft i inni. Jak zareagowaliście, gdy dowiedzieliście się, że powstają klony iTunes przeznaczone dla systemu Windows?
    Uważam, że Amazon radzi sobie całkiem nieźle w przeciwieństwie do Microsoftu. Microsoft nie jest w stanie z nimi konkurować. Być może po prostu nie chcą. Ebay działa całkiem dobrze. AOL radzi sobie także świetnie w przeciwieństwie do tego co mówi wielu ludzi. Tak więc istnieje kilka przykładów oferujących usługi internetowe, które są zrobione całkiem dobrze.

    Od czasu wprowadzenia muzyki w postaci cyfrowej, wielu muzyków i słuchaczy obwinia Apple o to, że zabija prawdziwą sztukę.
    Słyszeliśmy tą opinię od obu stron. Mieliśmy z tym problemy, ponieważ kontakty artystów nie regulowały spraw związanych ze sprzedażą muzyki online. Mogliśmy się o tym przekonać prowadząc rozmowy z największą wytwórnią Universal. Wytwórnia ta nie mogła początkowo dać nam prawa do sprzedaży utworów w iTunes Music Store dwudziestu największych artystów. Sytuacja zmusiła nas do tego, że osobiście musieliśmy iść do każdego z tych dwudziestu artystów, jeden po drugim i przekonać ich by nam zaufali i że mogą oni czerpać zyski ze sprzedaży ich muzyki przez internet nie mniejsze niż dotychczas.

    Potem mieliśmy rożne sytuacje - jedni mówili nie chcemy sprzedawać naszej muzyki przez internet - uszanujcie to. Drudzy nie chcieli zgodzić się na sprzedaż pojedynczych utworów stawiając nam warunek sprzedaży całych albumów. Musieliśmy im wytłumaczyć, że nasza usługa polega na dawaniu klientom wyboru. Większość artystów obawiało się, że ich albumy będą sprzedawać się w ten sposób o połowę gorzej. Naszym zadaniem było przekonać ich, że nawet jeśli sprzedadzą tym systemem o połowę mniej albumów niż normalnie a druga połowa sprzedaży będzie stanowić liczba pojedynczych utworów to i tak udział w rynku będzie znacznie wyższy niż ktokolwiek myśli.

    Tylko trzech lub pięciu artystów od razu zgodziło się na nasze propozycję mówiąc „wiesz co, to najlepszy pomysł jaki w życiu słyszałem. Nie chcę czekać osiemnastu miesięcy by zebrać wszystkie piosenki razem i móc zaprezentować je mojej publiczności”.

    Kiedy Apple ma zamiar podpisywać z artystami kontrakty, stając się tym samym wytwórnia płytową?
    Cóż, uważam że bardzo łatwo byłoby zarejestrować się jako wytwórnia płytowa. Jednak byłoby dla nas bardzo trudno prowadzić taka firmę, szukać młodych, utalentowanych artystów którzy staliby się gwiazdami i odnosili sukcesy. To należy do prawdziwych wytwórni fonograficznych i oni radzą sobie z tym najlepiej. Jak wspomniałem, oni nie mają problemu ze znalezieniem gwiazdy wśród 5 tysięcy kandydatów. My pewnie byśmy mieli.
    Sporo czasu zastanawialiśmy się nad systemem panującym w wytwórniach. Rozmawialiśmy z wieloma artystami, którzy nie są zadowoleni ze współpracy z firmami fonograficznymi. Byłem ciekawy co jest tego powodem - okazało się, że wszyscy cieszą się że stali się gwiazdami i odnoszą sukcesy, jednak nie lubią firm nagraniowych, gdyż są zdania, że zarabiają tylko mały ułamek tego ile mogliby zarobić działając niezależnie.

    Uważają, że są oszukiwani?
    Tak właśnie uważają. Jednak znowu firmy nagraniowe nie zarabiają w chwili obecnej tak dużo pieniędzy. Więc gdzie idą te wszystkie pieniądze? Czy to ich nieefektywność? Czy ktoś wywozi do Argentyny walizki pełne studolarowych banknotów?

    To są moje przemyślenia, jednak rozmawiając z ludźmi podobne przypuszczenia da się słyszeć bardzo często. Sytuacja naprawdę wygląda tak, że w momencie podpisania przez młodego artystę kontraktu z wytwórnią ta daje mu np. milion dolarów zaliczki, którą firma odzyska wtedy, gdy artysta będzie odnosić sukcesy.

    Poza tym, nawet jeśli jesteś naprawdę dobrym artystą i wytwórnia posiada jeszcze dla przykładu trzech takich, to istnieje spora szansa, że firma odzyska pieniądze wydane na poczet zaliczek dla artystów. Nie są jednak w stanie powiedzieć z wyprzedzeniem, czy faktycznie uda im się odzyskać te pieniądze. A co się dzieje w sytuacji kiedy artyści nagrywający dla wytwórni nie odnoszą sukcesów, kto za to płaci?

    Kid Rock.
    Płacą za to ci, którzy nagrywają hity i odnoszą sukcesy na scenie. Zwycięzcy płacą za przegranych i przez nich narzekają na swoje zarobki. Z tego właśnie powodu są niezadowoleni -ze współpracy z firmami fonograficznymi. Jaki jest na to środek? Rozwiązaniem jest zaprzestanie płacenia dużych zaliczek. Rozwiązaniem jest przejście do płacenia artystom ich pensji brutto i powiedzieć im: „dam Ci dwadzieścia centów z każdego dolara jakiego zarobimy My, jednak nie będziemy dawać Tobie zaliczek”.

    Księgowość jest prosta - nie będziemy ustalać z góry pensji, będziemy płacić w zależności od naszych dochodów. To bardzo proste, im więcej hitów i więcej sprzedaż płyt, tym więcej zarobisz. Jeśli nie, zarabiać będziesz mniej. Zaryzykujemy tylko wykładając pieniądze na Twoją reklamę i nic więcej. Jeśli odniesiesz sukces zarobisz znacznie więcej. Tak to miałoby wyglądać. Tak to działa na całym świecie.

    Więc uważasz, że przemysł muzyczny będzie podążać w tym kierunku?
    Nie. Mówię, że to jest lekarstwo na obecną sytuację. Czy pacjent jednak zechce połknąć to lekarstwo to już jest drugie pytanie.

    Chciałbym zapytać ciebie o Twoje osobiste zainteresowania muzyczne. Wiem, że jesteś wielkim fanem Boba Dylana. Co znaczy dla Ciebie Bob Dylan.
    Był on wielkim myślicielem i poetą. Myślę, że pisał o tym co widział i myślał. W początkowym okresie jego twórczości był bardzo precyzyjny w swoim przekazie. Jednak z czasem dojrzewania jego teksty zmuszały do zastanowienia się nad ich przekazem. Jednak gdy odkryjesz sens piosenki nagle wszystko staje się jasne jak słońce. Pewnego dnia słuchałem „ Only a Pawn in Thier Game”. Wiesz, kiedy Medgar Evers został zastrzelony, powstało wiele piosenek na ten temat. Dylan podszedł do tego wydarzenia bardzo ostrożnie i napisał genialny tekst na ten temat. Pomimo upływu czasu piosenka ta nadal jest genialna.

    Kiedy odkryłeś Dylana?

    Steve Wozniak puścił mi jego nagrania. Miałem wtedy chyba 13 może 14 lat. Wozniak zaprowadził mnie na spotkanie z człowiekiem, który posiadał chyba największa na świecie piracką kolekcję nagrań. Facet wydawał biuletyn na temat Dylana, który dla niego był całym życiem. Posiadał on najlepsze pirackie nagrania. W ten oto sposób nasze pokoje szybko się zapełniły przegrywanymi taśmami z Bobem Dylanem m.in.

    Muzyka dla Apple jest ważna i wiążecie z nią plany na przyszłość. Przez obserwatorów Apple postrzegane jest jako coś więcej niż ośrodek innowacji w przemyśle komputerowym. Z innowacyjności Apple jednak korzystają wszyscy i zarabiają na tym pieniądze. Jak Apple zamierza przetrwać w przemyśle, który staje się z roku na rok coraz bardziej skonsolidowany i dojrzały?
    Po pierwsze nie uważam, że nasza sytuacja jest zła tak jak to opisałeś. W chwili obecnej firmy które sprzedają komputery dla klientów indywidualnych oraz te sprzedające dla klientów biznesowych tracą tak samo jak my pieniądze. Z wyjątkiem dwóch - HP, który niedawno ogłosił swoje wyniki finansowe, według których stracił jedynie 56 milionów dolarów na sprzedaży komputerów w minionym kwartale. Czyli stracił w ciągu roku 200 milionów dolarów. Sony i Gateway stracili bardzo dużo pieniędzy na sprzedaży komputerów. Tak samo ma się sytuacja z IBM, Toshibą. Wszyscy tracą pieniądze - to jest właśnie biznes. Wyjątkiem jest Dell który zainwestował rozsądnie pieniądze.

    Dell nie stracił w ostatnim kwartale, ponieważ jego udział w rynku wiąże się ze sprzedażą ciągle tych samych produktów. Apple jest firmą nowatorską i sporo ryzykujemy wprowadzając nowe produkty. Mimo ogólnego spadku nadal stawiamy na innowacje, dzięki którym będziemy mieli znaczną przewagę kiedy rynek znowu stanie na nogi.

    Udział w rynku Apple zatrzymał się na poziomie 5% w Stanach Zjednoczonych i 3% w skali światowej.
    Tak zgadza się, jednak nasz udział w rynku jest większy niż BMW, czy Mercedesa w przemyśle samochodowym. Mimo tego nikt nie myśli i nie mówi, że BMW lub Mercedes ma kłopoty, nikt nie mówi że jest źle. W rzeczywistości ich produkty są wysokiej jakości i są pożądane przez klientów zarówno pod względem produktu jak i marki.


    Nie uważasz, że ta analogia jest niesprawiedliwa? Mercedes nie jest uzależniony od programistów piszących oprogramowanie, które decyduje o powodzeniu produktu.
    Musisz zrozumieć, że udział w rynku Apple polega nie tylko na sprzedaży komputerów, które miałby znaleźć się na wszystkich biurkach w biurach i każdym gospodarstwie domowym. Jeśli dobrze przypatrzysz się rynkowi zauważysz, że nie sprzedajemy tylko komputerów ale i inne produkty. Nasz udział w rynku w ciągu kilku ostatnich lat podwoił się. Tak więc nasz udział w rynku pro przekracza 50%.

    Jeśli przyjrzysz się udziałom na rynku przekonasz się, że nie mamy w nim 3% lub 5% tylko od 10% do 60%. W niektórych częściach nawet 90%. Tak więc ta cała sprawa na temat udziału w rynku Apple to jakiś mit.

    Nie uważasz, że kiedy na rynku zadebiutował iPod stał się on ważniejszy dla firmy niż komputery? Dowodem na to jest choćby bogaty wybór tych odtwarzaczy.
    Cóż, Apple posiada wiele utalentowanych osób w swoich szeregach. Uważam, że mamy bardzo dobrych ludzi odpowiedzialnych za design sprzętu, mamy dobrych designerów odpowiedzialnych za wygląd systemu i aplikacji. Jesteśmy także dobrzy w zebraniu tego wszystkiego w jedną całość i zamknięciu w jednym danym produkcie. Nie zatrudniamy tylko i wyłącznie osób odpowiedzialnych z projektowanie komputerów, ale także osoby które projektują elektronikę konsumencką. Wszyscy oni mogą być wykorzystani do do projektowania komputerów i iPodów lub odwrotnie. W tej chwili robimy dwie rzeczy naraz - komputery i iPody. Czy robimy to dobrze - okaże się w przyszłości.

    Jesteś technologicznym optymistą. Czy nadal jesteś optymistą w kwestii technologii, która odciśnie na nas swoje piętno tak jak to się stało 20 lat temu?
    O tak. Uważam, że dzięki komputerom świat staje się coraz „mniejszy” a technologia będzie coraz bardziej wpływać na nasze życie. Niestety wszystko ma swoje negatywne skutki - najbardziej widać to na przykładzie telewizji, to co się z nią dzieje.

    Czemu uważasz telewizję za najbardziej destruktywną technologię jaką kiedykolwiek widziałeś?
    Ponieważ przeciętny Amerykanin ogląda telewizję średnio pięć godzin dziennie, a telewizja jest pasywnym medium. Telewizji nie można zakorzenić w swoim mózgu. Obecnie telewizja robi dosłownie ludziom pranie mózgu. Nie mówię, że telewizja w ogóle jest zła, to piękna rzecz, ale nie przez pięć godzin dziennie lub więcej.

    Jeśli już rozmawiamy o wpływie technologii na cywilizację, i nie mam tu na myśli tylko telewizji i komputerów, ale także badania genetyczne, klonowanie, nanotechnologia - wiele osób podobnie jak Ty czy Ja uważa, że pędzi ona w zbyt szybkim tempie do przodu. Nikt nie jest w stanie przewidzieć dokąd ona nas zaprowadzi. Jaki jest Twój punkt widzenia na ten ten temat?
    Powtórzę ponownie- wolałbym rozmawiać na temat muzyki. Myślę, że wszyscy jesteśmy szczęśliwsi słuchając muzyki.

    (Śmiech) To takie proste?
    Byliśmy bardzo szczęśliwi. Dorastałem w czasach, kiedy muzyka była częścią naszego życia i kultury. Obcowanie z muzyką było o wiele bardziej intymne niż obecnie może dlatego, że w dzisiejszych czasach jest wiele innych alternatyw. Nie mieliśmy konsol do gier, nie mieliśmy komputerów osobistych. Teraz dzieci mają wiele konkurencyjnych alternatyw do dyspozycji. Jednak muzyka znowu przeżywa odrodzenie, wraca z powrotem do życia. To jest wspaniała rzecz. A naszym małym wkładem jest to, by za pomocą muzyki świat stał się przyjemniejszym miejscem do życia.


    (3 styczeń 2003)


    Dla serwisu MyApple.pl fragmenty wywiadu przetłumaczył: Bartek Milewski
    Źródło: Steve Jobs: The Rolling Stone Interview : Rolling Stone
    Ostatnio edytowane przez Rafał Pawłowski ; 11.02.2009 o 15:37
    Komputer: MacBook Pro 2.2GHz| GF 8600GT | 4GB RAM| 320 GB HDD 7200RPM | Mac OS X Snow Leopard 10.7.2
    Telefon: iPhone 4 16GB Black
    Odtwarzacz: iPhone 4 16GB


  2. Avatar makojad
    Dołączył
    Mar 2008
    Skąd
    UK
    Postów
    60

    Cytuj | #2

    Ojej, a czemu taki ogromny rozmiar czcionki? (OT)
    Komputer: stary dobry Apple + nowy nie tak dobry Apple

  3. Avatar 51m0n MyApple Team

    Dołączył
    May 2006
    Skąd
    Myszków/Katowice
    Postów
    7,013
    Wpisy
    12

    Cytuj | #3

    Jakby ktoś chciał przeczytać na forum, choć w sumie na stronie czytaj.php się czyta, no ale jakby ktoś chciał No to żeby mu się dobrze czytało.
    Komputer: MacBook Pro 15" 2.4GHz C2D
    Telefon: iPhone 4S
    Odtwarzacz: iPod Video 5G
    WWW: http://www.facebook.com/factorfictionband

  4. Avatar RobAndzik
    Dołączył
    Sep 2007
    Skąd
    Ingolstadt DE
    Postów
    365

    Cytuj | #4

    Fajnie sie czyta takie rzeczy po kilku latach Super Artykul, dziekuje
    Komputer:  Macbook
    Telefon: Blackberry 9900

  5. Avatar JędrekMac
    Dołączył
    Oct 2007
    Skąd
    Łódź
    Postów
    1,709

    Cytuj | #5

    Przyjemny wywiad. Dziękuję osobie, która włożyła sporo pracy w przełożenie tego na język polski.
    Komputer: iMac 20" 2.4Ghz 4gb 256mb Snow i iPad 3G 64GB
    Telefon: Jakaś Nokia, w oczekiwaniu na iP 4
    Odtwarzacz: iPod Classic
    Niektóre rzeczy, rzeczy magiczne, muszą pozostać całe, kompletne. Jeżeli patrzy się na ich fragmentu - znikają.

  6. Avatar beczkas
    Dołączył
    Oct 2007
    Skąd
    Wawa
    Postów
    144

    Cytuj | #6

    "Jak oni chcą sprzedawać monitory LCD przez internet? Czy kiedykolwiek ktokolwiek kupiłby monitor lub telewizor nie widząc go wcześniej na oczy? Nie ma mowy."- jednak Stefan się pomylił, niby tylko 4 lata a jak się Internet się zmienił
    Komputer: Samsung R540 i5
    Telefon: Nokia E72
    Odtwarzacz: iPod NANO 5 gen+ HD 202/SHE 9501

  7. Avatar anonim95
    Dołączył
    May 2008
    Skąd
    Łódź
    Postów
    423

    Cytuj | #7

    4? Policzmy.... wywiad był 3 I 2003, dzisiaj jest 5 II 2009 tak wię różnica wynosi dokładnie 6lat i 33dni. Prawie umiesz liczyć. Swoją drogą, świetny wywiad.
    Komputer: AMD 64 x2 6000+, ASUS M2N-SLI Deluxe, 2gb ram, GF 8600GT 512MB- do gier. MacBook 2.4GHz
    Telefon: 606-943-828 iPhone

  8. Avatar supczinskib
    Dołączył
    Mar 2008
    Postów
    30

    Cytuj | #8

    Jak oni chcą sprzedawać monitory LCD przez internet? Czy kiedykolwiek ktokolwiek kupiłby monitor lub telewizor nie widząc go wcześniej na oczy? Nie ma mowy.
    A łyżeczka nie istnieje

    Steve Jobs był w błędzie już w 2003 roku wypowiadając te słowa. Przeglądając swoją pocztę, widze, że w sierpniu 2004 roku kupiłem przez Internet monitor LCD 20'' Belinea 10 20 25, a na pewno nie byłem prekursorem, jakby nie patrzył jesteśmy kilka lata za USA.

    Steve Jobs po prostu próbował kreować rzeczywistość.
    Ostatnio edytowane przez supczinskib ; 05.02.2009 o 21:22

  9. Avatar Rafał Pawłowski alias tonymontana



    Dołączył
    Jan 2006
    Skąd
    Poznań/London
    Postów
    6,667
    Wpisy
    14

    Cytuj | #9

    No Stefan nie przewidzial, ze nadejdzie taki dziwny dzien, ze ludzie beda chodzic do sklepu tylko po to by monitor obejrzec, a pozniej kupic online..
    Komputer: MBP SR C2D/4GB RAM/320GB HDD OSX 10.6/ iBook G3 OS 9.1/iMac 20" C2D white/iPad 3G
    Telefon: iPhone 2G,3G,4, Palm Pre
    Odtwarzacz: Shuffle nano video
    WWW: http://www.iphone-serwis.com
    Smartserwis.net Serwis iPhone

  10. Avatar Beck
    Dołączył
    Nov 2007
    Skąd
    UK
    Postów
    237

    Świetny wywiad. Steve wie co robi ale pewnie i on sam nie przypuszczał jak WIELKIM sukcesem okaże się iTunes
    Komputer: MacBook Pro 2.26GHz 4GB RAM 320GB OS SL.
    Telefon: HTC Desire HD, BlackBerry 9700
    Odtwarzacz: iPod 4G
    Tablet: iPad 2

Odpowiedz na ten temat
Strona 1 z 3 1 2 3 OstatniaOstatnia