Szesnastego grudnia Philip Schiller zapowiedział to, co musiało się wydarzyć i było tylko kwestią czasu - Apple rezygnuje z Macworld i corocznych styczniowych keynote, czyli wielkich show lidera, charyzmatycznego Steve'a Jobsa. Co więcej, lider nie jest już jeden - na przyszłym, ostatnim Macworld Steve Jobs, jeśli w ogóle wystąpi, nie będzie już frontmanem zespołu, a co najwyżej suflerem - według informacji podanych przez zagraniczne serwisy jego miejsce na scenie (przynajmniej na jakiś czas) zajmie właśnie Philip Schiller, wiceprezes ds. marketingu firmy.
Taki obrót sprawy sugeruje, że cała korporacja szykuje się do podsumowania okresu lat panowania Steve'a Jobsa i być może będzie chciała wyznaczyć nowe kierunki działania.
A powodów do przemyśleń i podsumowań jest wiele: wiek Jobsa, komputery Macintosh, których hardware nie różni się niczym od hardware'u komputera PC, kłopoty z producentami klonów, coraz większa ilość programów Apple współpracujących z systemem Windows, czy na koniec iPod i iPhone -marketingowy sukces Apple, który jednak pchnął korporację w kierunku masowej produkcji a co za tym idzie - utraty przez firmę statusu niezawodnej i solidnej. Co również ważne, pomimo niezaprzeczalnych sukcesów, nowych Biegunów czy nowych Ameryk nie można odkrywać co roku - żadna firma na świecie nie jest w stanie wdrażać, przygotowywać i prezentować przełomowych produktów w ciągu prawie każdego kwartału. Dlatego Apple zwalnia. Ale to nie znaczy że zamierza stanąć w miejscu. Bo przedstawienie wciąż musi trwać..
Krótko: Apple rezygnuje z MacWorld i keynote. Apple nie rezygnuje jednak w WWDC i keynote. Najprawdopodobniej cały ciężar organizacyjny i promocyjny firma przeniesie na czerwcowe Wordwide Developers Conference i to właśnie na tej konferencji Apple będzie dalej przedstawiać swoje najnowsze produkty.
Ten ostatni Macworld to być może powód, by ostatecznie podsumować te niesłychanie udane lata w działalności firmy, ale też wykorzystać miejsce i czas, by uderzyć się w pierś i (być może) powiedzieć:
"Jesteśmy tylko kolejną firmą, nasz produkt to tylko kolejny produkt, który i tak za 3 lata wyrzucicie do kosza. A my będziemy mieć nadzieję, że kupicie następny. Bo tak działają korporacje, bo tak działa rynek i tak funkcjonuje marketing. A my jesteśmy tym wszystkim - niczym mniej i niczym więcej".
Jedno z cała pewnością można powiedzieć na pewno: Apple otwiera nowy rozdział w swojej historii, choć likwidacja Macworld niekoniecznie jeszcze o tym świadczy - lider wciąż dyryguje, ale już nie z głównej sceny, lecz zza kulis. Mimo wszystko, z nim czy bez niego, przedstawienie będzie trwało dalej. Próba generalna już 6 stycznia.
Komentarz Mateusza Dysiewicza:
Zrezygnowanie z prezentacji charyzmatycznego Steve'a Jobsa, cieszących się ogromnym zainteresowaniem całego świata IT stało się ostatnim gwoździem do trumny epoki "Think Different" Apple'a. Firma zaczyna coraz bardziej przypominać innych producentów przodujących na rynku nowoczesnych technologii. Wielka szkoda, ponieważ specyficzna aura wytwarzana przez firmę z logo nadgryzionego jabłka bezpowrotnie zanika. W dużej mierze to ona pozwoliła Apple znów powrócić na szczyt.
Komentarz Szymona Rejmana:
Wycofanie się Apple z uczestnictwa w MacWorld nie wydaje się być zbyt wielką stratą dla Apple. Raczej jest to problem organizatorów tych targów niż Apple, które bardzo dużo stracą na wartości i mogą nawet przestać się odbywać.
Mówiąc, że są lepsze drogi docierania do klienta firma z Cupertino ma sporo racji - sama może przecież zorganizować keynote, które cieszyć się będzie sporym zainteresowaniem. Powyższa informacja nie oznacza, że już nigdy więcej nie zobaczymy Steve'a Jobsa na scenie. Tym bardziej nie oznacza, że Steve Jobs ma jakiekolwiek kłopoty zdrowotne, jak niektórzy sugerują.
Przywołać w tym miejscu należy jednak przykład marketingowy z roku 1984, kiedy to Apple wypuściło swoją słynną reklamę. Po pokazaniu jej tylko jeden raz, szefostwo Apple zakomunikowało, że już nigdy więcej nie wyemitują tej reklamy. Skończyło się to tym, że reklamę pokazywano we wszystkich wiadomościach, co przełożyło się na spory sukces marketingowy. Czy w tym przypadku zainteresowanie ostatnim Macworldem też będzie ogromne? Pewnie tak, bo mówi się o tym na całym świecie a panikujący fani Apple pewnie z trudem zmrużą dziś oczy. Czy Apple chce nam pokazać coś wspaniałego, że decyduje się zrobić takie zamieszanie? Cóż, pomarzyć dobra rzecz. Ja w każdym bądź razie już teraz z niecierpliwością czekam na wielkie boom jakie Apple zrobi w styczniu.
[zdjęcie do artykułu-rysunek francuskiego artysty Grandeville'a, przerobione na potrzeby okładki singla "The Show Must Go On" grupy Queen.]




LinkBack URL
About LinkBacks








