W ostatnich dniach sporo mówi się na temat nowej bety systemu operacyjnego Mac OS X Snow Leopard. Najnowsza wersja, oznaczony numerem 10A190, wywołała gorące dyskusje, dotyczące przyszłości następcy Mac OS X. Przyjrzyjmy się zatem, co nowego znalazło się w testowej wersji „Śnieżnego Kota”.
Jedną z największych zmian, jakie zaszły w najnowszej wersji, jest przepisany od podstaw Finder. O zamiarze przejścia z API Carbon na Cocoa Apple mówiło od dwóch lat. Carbon pojawił się wraz z pierwszym systemem Mac OS X, który miał swoją publiczną premierę w 2000 roku. Od tamtego czasu, czyli od ośmiu lat, API nie uległo żadnym zmianom.
Dobrą wiadomością jest także informacja, że większość aplikacji, zawartych w Mac OS X, zostało przepisanych na API Cocoa. Według noty, zamieszczonej przez Apple na stronach ADC, docelowo wszystkie programy do czasu publicznej premiery nowego systemu będą miały nowe API.
Drugą dużą zmianą jest wprowadzenie nowego 64-bitowego jądra. Zmiana ta w chwili obecnej narzuca pewne ograniczenia, dając jednocześnie powód do dalszych spekulacji, czy nowy system będzie obsługiwał tylko i wyłącznie 64-bitowe procesory Intela. Wprowadzenie 64-bitowego jądra wymaga, aby wszystkie pozostałe rozszerzenia i aplikacje również były 64-bitowe. Krótko mówiąc, wszystkie sterowniki kart graficznych, muzycznych, sterowniki drukarek i wielu innych urządzeń peryferyjnych muszą być zgodne z nowym jądrem systemu, a więc i one muszą obsługiwać architekturę 64-bitową. Ubiegłoroczna premiera kolejnego systemu z rodziny X - Mac OS X Leopard - była pierwszym krokiem Apple w tym kierunku. Reklamując nowy system, jako najbardziej innowacyjny ze wszystkich w historii firmy, Apple nie wspomniało, że trzysta nowych funkcji i dodatków zawartych w tym systemie potrafi obsługiwać 64-bitowe instrukcje.
Snow Leopard ma być pierwszym w stu procentach 64-bitowym systemem, zachowując przy tym całkowitą kompatybilność z urządzeniami peryferyjnymi i aplikacjami. Poprzednie wersje Mac OS X, włączając w to Leoparda, potrafią obsługiwać 64-bitowe aplikacje, jednak nadal wykorzystują 32-bitowe jądro. Cel został osiągnięty, jednak nie do końca. W chwili obecnej, pracując na 32-bitowym systemie, chcąc uruchomić 64-bitową aplikację procesor musi musi się przełączyć w tryb zgodności. Tryb ten nie daje nam oczywiście pełnej wydajności maszyny i oprogramowania na niej zainstalowanego.
Obecna architektura Apple pozwala uruchomić jednocześnie aplikacje 32 i 64-bitowe, jednak nie jest w stanie obsłużyć 64-bitowej pamięci wirtualnej, która byłaby w stanie przydzielić programowi więcej niż 4 GB pamięci RAM. Leopard został wyposażony w narzędzia, które odpowiadają za kopiowanie poleceń między przestrzenią 32 i 64-bitową. Ta hybrydowa konstrukcja pozwala uruchamiać 64-bitowe aplikacje bez konieczności użycia pełnego 64-bitowego jądra. Działa to również w drugą stronę. Przed programistami tworzącymi sterowniki nie jest stawiany wymóg dostarczania ich w wersji 64-bit.
Wiele osób stwierdzi, że opublikowane powyżej informacje są nieprawdziwe. Mac OS X Tiger i Leopard potrafią zaadresować dla aplikacji więcej niż 4 GB RAM. Tak jest w przypadku np. Final Cut Studio. Oczywiście jednak, aby to było możliwe w chwili obecnej, system odwołuje się do procesora i intelowskich instrukcji PAE (Physical Address Extension), aby przydzielić więcej niż 4 GB pamięci. I tak pomimo 32-bitowego jądra Mac OS X potrafi obsłużyć 32 GB pamięci RAM w Mac Pro.
Porzucenie 32-bitowego jądra na rzecz 64 bitów pozwoli w przyszłości zarządzać jeszcze większa ilością pamięci RAM, bez konieczności odwoływania się do instrukcji PAE. Jest to szczególnie ważne w systemach serwerowych. Jednak i zwykli użytkownicy komputerów wyniosą z tego korzyści: 64-bitowe jądro pozwoli na bardziej efektywne wykorzystanie pamięci RAM, co przy stale spadających cenach wydaje się bardzo atrakcyjne.
Przejście na 64-bitowe jądro wiąże się niestety z całkowitym porzuceniem aplikacji i sterowników 32-bitowych. Jeśli Apple zdecyduje się wydać nowego Leoparda w wersji 64-bitowej oznaczać to będzie, że wiele w obecnych aplikacji nie będzie mogła być uruchomiona. Na szczęście Apple ma w swoim zwyczaju informowanie deweloperów o nadchodzących zmianach - tak było w przypadku iPhone SDK, które zostało udostępnione programistom na kilka miesięcy przed oficjalnym otwarciem App Store. Programiści już od dłuższego czasu mają do swej dyspozycji narzędzia pozwalające na pisanie programów na 64-bitowe platformy. Wątpliwe jest też powtórzenie losu 64 bitowego Windows XP i Vista, gdyż w OS Apple sterowniki niezbędne do obsługi komputera i urządzeń zawarte sa w systemie operacyjnym, a ich liczba została zmniejszona do niezbędnego minimum. Nie oznacza to jednak, że producenci urządzeń np. drukarek i innych akcesoriów będą zwolnieni z obowiązku dostarczenia rozwiązań zgodnych ze standardem 64 bitów.
Całkowite przejście na platformę 64-bitową jest skomplikowanym i długim procesem. Obserwując Microsoft Windows i dystrybucje Linuksa, również Apple musi liczyć się ze sporym wyzwaniem. Musi także dołożyć wszelkich starań, by zachęcić producentów oprogramowania do tworzenia takich aplikacji. W przeciwieństwie do rozwiązań konkurencji, Snow Leopard może posiadać rozwiązania, umożliwiające uruchomienie aplikacji 32-bitowych w identyczny sposób jak to jest zrobione w Mac OS X Leopard. Developerzy także będą mieli ułatwione zadanie, ponieważ będą mogli tworzyć „hybrydowe” oprogramowanie, zawierające instalatory w wersji 32 i 64-bitowej. Pozwoliłoby to na bardzo płynne przejście z jednej do drugiej architektury, która byłaby niezauważalna dla odbiorców końcowych, czyli zwykłych użytkowników.
Istnieje bardzo duże podobieństwo, że Apple zdecyduje się całkowicie porzucić 32-bitową architekturę jądra na rzecz 64 bitów. Wydana w tym tygodniu beta jest przykładem, że firma z Cupertino jest jednym z niewielu liderów, która w bardzo szybki, efektywny i co najważniejsze bezproblemowy sposób wprowadza nowe technologie i standardy w życie. Pytanie, czy Apple podzieli los Microsoftu próbując przejść na system 64-bitowy? Czas pokaże.




LinkBack URL
About LinkBacks






