Ewolucja gatunku ludzkiego to temat długi i ciekawy. Na każdym jej szczeblu – od australopiteka do homo sapiens sapiens (pamiętajmy, że był także homo sapiens neanderthalensis) – gatunek ludzki tracił pewne naturalne zdolności przystosowawcze na rzecz rozwoju inteligencji, a co za tym idzie jego inwencji twórczej.
Człowiek współczesny jest przecież zwierzęciem bardzo ułomnym. Pozbawiony futra, niezbyt szybki, o przeciętnym wzroku, słuchu i węchu miałby spore problemy w zetknięciu z przyrodą. Naszą bronią jest jednak inteligencja, dzięki której tworzymy narzędzia – od obłupanych kamiennych otoczaków po wysublimowane elektroniczne wszechświaty. Być może już niedługo człowiek zabawi się w Stwórcę i stworzy elektroniczny byt sztucznej inteligencji. Skoro jesteśmy od tego już niemal o krok, warto zatrzymać się i spojrzeć za siebie. To co zobaczymy wcale nie musi napawać nas optymizmem. Nasze coraz bardziej doskonałe narzędzia, pojazdy, masowo produkowane pożywienie o idealnych kształtach i wymiarach, czynią nasze życie łatwym i przyjemnym. Ewolucja nas samych oraz naszej inteligencji wykreowała nam – przynajmniej społeczeństwu cywilizacji Zachodu – względnie wygodny i miły świat, w którym wiele rzeczy robione jest za nas, z innych – kiedyś dość istotnych w życiu człowieka – teraz nie zdajemy sobie sprawy. Spójrzmy zatem w przeszłość, jaka jest cena wygody i stosunkowo lekkiego życia.
Weźmy zatem jedną z najważniejszych zdolności, jaką kiedyś przyswoił sobie gatunek ludzki – panowanie nad ogniem. Jak wielu z nas – ludzi Zachodu - potrafi rozniecić ogień bez użycia zapałek czy zapalniczki? Zestawiając umiejętności człowieka choćby sprzed kilkuset lat z obecnymi, łatwo możemy zdać sobie sprawę, jak bardzo jesteśmy uzależnieni od technologii, a co gorsza, od korporacji, które tą technologię nam dostarczają. Oczywiście nie jest to powód, by od razu budować sobie teorie spiskowe rodem z Archiwum X o próbie zdominowania całego społeczeństwa przez wielkie korporacje, jednym słowem - zrobienia z nas bezdusznych konsumentów. Człowiek ma chyba naturalną potrzebę wygody, dlatego rezygnowanie z dobrodziejstw naszej cywilizacji w imię całkowitej niezależności byłoby raczej niemożliwe i być może nie miałoby większego sensu.
Wraz z rozwojem technologii przesyłu informacji, masowym wykorzystaniem komputerów, internetu i telewizji weszliśmy jednak na drogę, której kierunek zaczyna mnie niepokoić. Technologia mająca nam ułatwiać wiele czynności, czy wręcz wykonywać je za nas, zaczyna coraz częściej umożliwiać zrzucenie na nią czynności dla nas najważniejszej – niejako wyznacznika naszego istnienia – myślenia.
Oczywiście, powszechna dostępność zapałek czy zapalniczek powoduje, że nie musimy zastanawiać się jakich produktów użyć do rozniecenia ognia, nie to budzi mój niepokój. Prawdziwa kampania mająca na celu odzwyczajenie nas od myślenia ma miejsce w, będącymi symbolem naszych czasów, mediach - zarówno tych tradycyjnych jak prasa, radio i telewizja, jak i w wirtualnym świecie internetu, oraz narzędziach pozwalających z tychże mediów korzystać. Od pewnego czasu, niemal wszędzie natykam się na podsuwane pod mój konsumencki nos skomplikowane algorytmy, które mają lepiej za nas wybrać produkty, zdecydować za nas czego powinniśmy słuchać czy czytać oraz z kim nawiązywać znajomości, a wszytko to na podstawie informacji skrupulatnie zbieranych według określonych kryteriów. Zawierając poprzez internet nową znajomość, w niektórych serwisach otrzymujemy bogate dossier wraz z oceną zgodności naszych upodobań (przoduje w tym choćby Last.fm). Całkiem niedawno, do grona korporacji próbujących wyręczyć nas w myśleniu dołączyło także Apple, wprowadzając do programu iTunes niejakiego Geniusza. Ów Geniusz, w założeniu miał pomóc nam tworzyć ciekawe listy odtwarzania oraz sugerować na jakie nowe zespoły powinniśmy zwrócić uwagę. Być może jestem zadufanym w sobie narcyzem, ale nie uważam, żeby tworzenie ciekawych list odtwarzania czy odkrywanie nowych zespołów wymagało ode mnie specjalnego geniuszu. Na brak odkryć muzycznych nie narzekam, co więcej poszukiwanie nowych doznań muzycznych zawsze było ciekawą przygodą, nie widzę więc sensu rezygnowania z tego na rzecz jakiegoś wątpliwego algorytmu serwowanego przez taką czy inną korporację. Wydaje mi się, że ta niebezpieczna tendencja będzie narastać - a w interesie dużych korporacji coraz większego znaczenia nabierać będzie niszczenie ludzkiego geniuszu i tworzenie bezmyślnego konsumenta. Patrząc na boczny pasek w moim iTunes zastanawiam się czy stare i sławne hasło Apple - Think Different - tak naprawdę nie znaczy “Nie myśl, zrobimy to za Ciebie”, i cieszy mnie fakt, że elektroniczny Geniusz z Cupertino, nie dostał polskiej wizy. Zamiast wyręczać mnie w myśleniu, sam bezmyślnie potrafi wydukać tylko jedno zdanie “Genius Bar is not available in your country”.
Nie jest oczywiście moim celem wytaczanie dział przeciwko Apple, czy jakiejkolwiek innej korporacji, a jedynie zwrócenie uwagi na to, co jest i było najważniejsze na drodze ewolucji naszego gatunku - zdolność kreatywnego myślenia i dokonywania świadomych wyborów. Tak jak kiedyś zdolność krzesania ognia była wyróżnieniem i symbolem technologicznej ewolucji, a teraz sprowadzona jest do zapałek i zapalniczek dostępnych w zasadzie darmo, tak być może już niebawem zdolność myślenia i świadomego wyboru także zostanie zastąpiona przez jakieś inteligentne narzędzie. Być może kiedyś, w jakiejś przyszłości rodem z cyberpunkowej powieści, ktoś w ramach protestu będzie malował na ścianach samo słowo “Think”, gdyż samo myślenie będzie z natury “different”. Mogę mieć tylko nadzieję, że takie czasy szybko nie nadejdą.




LinkBack URL
About LinkBacks









