Lubicie grzebać w starych kufrach? Wchodzić na strychy? Schodzić do piwnic? Szperać w zakamarkach? A odczuliście kiedyś radość po znalezieniu zeszytów szkolnych Waszych Babć, Mam, Wujków? Przeglądaliście je? Gdzieniegdzie, między ich kartkami zawieruszyły się pewnie fotografie. Może w skrzyniach na strychu i na etażerkach w piwnicy znajdują się przykurzone albumy ze zdjęciami. Dopiero one, gdy je obejrzymy, dodadzą barw i kolorów do rodzinnych opowieści, nawet tych, które słyszymy przynajmniej dwa razy do roku, przy świątecznym stole. Wiele z fotografii ma opis na odwrocie, krótkie: “wakacje, Jastarnia, 1965”. I widzimy np. naszą mamę z tatą w sytuacjach, w których za naszego życia ich nie widzieliśmy, lub babcię obejmującą dziadka, którego nawet nie zdążyliśmy poznać... Wiemy już, że nigdy nie wyrzucimy tych zeszytów, a kufrom pozwolimy dalej leżeć na strychu. A te zdjęcia, które nam się spodobały, możemy wyjąć i umieścić w ramce , postawić gdzieś w domu, wśród bibelotów. Jeśli mamy szczęście posiadać dom rodzinny, w którym kultywuje się tradycję pokoleń, z pewnością znajduje się w nim Zakamarek Wspomnień, właśnie tam leżą w pudełeczkach po pierścionkach mleczne zęby naszego rodzeństwa, które samo już ma dzieci, albumy z fotografiami, stare świadectwa szkolne i pamiątkowe portrety z czasów przedwojennych matur. Taki skarbczyk jest rzeczywisty, namacalny, draśnięty zębem czasu ale tym bardziej wiarygodny. Grzebaliśmy w nim my kilka razy, będa w nim grzebać nasze dzieci. Chyba, że...
No właśnie. Jaką przyszłość mają takie skarbczyki wspomnień? Coraz trudniej o wielki dom rodzinny z jabłonią za oknem i skrzypiącymi podłogami. Nawet nieźle zarabiający ludzie raczej mają większe szanse na mieszkanie w bloku niż na spory dom ze strychem. Ogromnym powodzeniem cieszą się meble proste, lekkie i funkcjonalne, pewna lubiana przez wszystkich za dodatki i wzornictwo sieć, racjonalizuje wykorzystanie powierzchni naszych mieszkań, czyli mówiąc skrótem, upycha większą ilość swoich mebli na jak najmniejszej powierzchniKomputery stacjonarne stawiają dzielnie odpór ale i one zamieniane są coraz częściej na lekkie, cienkie i małe laptopy. Z coraz większymi twardymi dyskami. Internetowe sklepy z muzyką i filmami oferują raczej pliki niż płyty. Kamery video również mają już częściej twardy dysk niż kieszeń na kasetę. O negatywach światłoczułych coraz mniejsza liczba osób coś wie, w sklepach fotograficznych wiszą teraz karty pamięci i cyfrowe ramki foto. Nie ma już fikuśnych brulionów przeznaczonych na pamiętniki, dziś do pisania wspomnień służą serwisy blogowe. Można je zresztą skasować jednym kliknięciem myszką. Rytualne palenie papierowych pamiętników niedługo będzie tylko niezrozumiałą sceną ze starego filmu... W folderach osobistych umieszczonych na twardym dysku jest wszystko, nasze zdjęcia, zapis życia naszej rodziny , naszych związków, są filmy, fotografie, wpisy na blogi, ściągi na klasówki, materiały pomocnicze na kolokwia, prace magisterskie, ulubione filmy, płyty, e-booki. Obrazy. Nie musimy odgarniać i przekopywać stert na strychu. Podobnież gdy poznamy miłą koleżankę to nie musimy zerkać ukradkiem co ma na półce z książkami i po kryjomu zaglądać do szuflady jej biurka, gdy pójdzie naparzyć nam kawy. Wystarczy, że siądziemy do jej laptopa. Przypuszczalnie sama nam pozwoli, bo wspomnienia, zdjęcia, wpisy do pamiętnika nie są już nieosiągalną tajemnicą, nie mają aż takiej wartości intymnej jak kiedyś. Właśnie, kiedy? Czy to ekspansja komputerów jest winna czy też naturalne umiłowanie człowieka do porządkowania i katalogowania wspomnień zostało wreszcie zaspokojone wraz z wynalezieniem czegoś takiego jak folder domowy? A coraz pojemniejsze twarde dyski stawiają kropkę nad „i”.
Zastanawia mnie jedynie, jaki będzie los starych kufrów, strychów i piwnic? Kolejne pokolenia nie będą w nich myszkować? Gdzie odejdą nasze wspomnienia? Do laptopów? Do twardych dysków? Jak więc będziemy zmysłowo poznawać historię, emocje, życia naszych bliskich? Otwierając foldery? Znajdując przejściówki, które umożliwią podłączenie dysków z historycznym złączem w komputery przyszłości, które nawet nie wiadomo, czy będą miały coś takiego jak twardy dysk? A jeśli nie znajdziemy takich przejściówek to co? Powstaną firmy trudniące się odzyskiwaniem naszych folderów domowych na potrzeby naszych wnuków? Wreszcie chyba najistotniejsze pytanie: czy cokolwiek jest w stanie zastąpić wycieczkę na strych i szperanie w starych albumach? To można robić nawet, gdy nie ma prądu czy internetu. Szperanie w archiwach rodzinnych na strychu to chyba jedna z ostatnich rzeczy w XXI wieku, która czyniąc nas bogatszymi, mądrzejszymi, wrażliwszymi, nie wymaga żadnego podłączenia do prądu czy internetu. Jedynie do drugiego człowieka.




LinkBack URL
About LinkBacks







