iPhone do początku premiery w czerwcu 2007 roku budził nieskrywane emocje wśród Polaków. Pragnienie posiadania pierwszego prawdziwego telefonu z dotykowym ekranem rozbudzała spektakularna kampania marketingowa Apple, która różnymi drogami dotarła do kraju nad Wisłą na długo przed oficjalną premierą w Polsce. Polacy robili wszystko, by zdobyć niedostępny w kraju telefon - prosili znajomych wyjeżdżających do Stanów Zjednoczonych o zakup, kupowali telefony na zagranicznych aukcjach, a co bardziej zdesperowani grubo przepłacali nabywając telefon w komisach. Po nabyciu musiało jednak pojawić się pytanie - co z simlockiem? I tu znalazło się rozwiązanie w postaci sieci nieoficjalnych serwisów oferującej nie tylko uwolnienie się z zagranicznej sieci, ale także instalację dodatkowych, przydatnych programów. Ale pojawiał się następny problem - z każdą nową aktualizacją oprogramowania telefonu iPhone znów się blokował, co wymagało kolejnej wizyty w nieautoryzowanym serwisie. To z pewnością irytowało wielu użytkowników.
Wydawało się jednak, że wraz z wejściem w sierpniu iPhone'a do Polski i zapowiedzią Ery, że sieć będzie zdejmować simlocki z telefonów zakupionych za pełną cenę, problem zostanie choć częściowo rozwiązany. Niestety - stało się inaczej.
Wszystko zaczęło się 22 sierpnia, kiedy Era ogłosiła, że od 1 września rozpocznie akcję zdejmowania simlocków z iPhone'ów. Sprawa wydawała się prosta -wystarczyło podać numer IMEI telefonu w salonie, a na podstawie wygenerowanego kodu simlock zostanie usunięty zdalnie poprzez podłączenie iPhone'a do programu iTunes. Tak się jednak nie stało - pracownicy salonów Ery, zaskoczeni w niektórych przypadkach szturmem na salony, nie byli w stanie podać nawet przybliżonej daty zdjęcia zabezpieczenia. Podawano różne terminy - pierwszy, trzeci a także dziewiąty września. Nie da się ukryć, że niektóre salony nie wiedziały nawet o prowadzonej przez Erę akcji:
Nie był to odosobniony przypadek. Zdarzały się jednak miejsca, gdzie pracownicy wiedzieli więcej na temat samej akcji:-Chyba mają w Erze mają niezły bałagan - mówi jednen z rozczarowanych właścicieli iPhone'a -zadzwoniłem na infolinię i zostałem poinformowany, że od dziś ściągają simlocki, w dodatku wskazano mi salon gdzie można tego dokonać. Pojechałem i co ? I nic, niestety Pani na początku mnie przekonywała, że faktura nie upoważnia do ściągania simlock'a na szczęście zmieniła zdanie po telefonie do kogoś "z góry". Simlock nie został zdjęty.
-Dziś byłem w salonie Ery na Złotej w Warszawie - pisze jeden z użytkowników iPhone'a- pan wziął IMEI oraz numer kontaktowy i powiedział, że trzeba czekać... miał plakietkę "stażysta", więc postanowiłem zadzwonić na infolinię Ery. Tam się dowiedziałem, że simlocki będą zdejmowane po 15 września, w salonach.Na razie czekam cierpliwie, ale wydłużenie terminu oczekiwania o dwa tygodnie nie wpłynęło korzystnie na moje saomopoczucie...
Od rozpoczęcia akcji zdejmowania simlocków przez Erę minęły już ponad dwa tygodnie, jednak nic nie zapowiada końca kłopotów właścicieli iPhone'ów. Wciąż czekają na odblokowanie telefonu a nikt z salonów operatora nie potrafi udzielić im konkretnej odpowiedzi - zdezorientowani klienci próbujący dodzwonić się do infolinii Apple, są odprawiani z kwitkiem. Podobnie wygląda sytuacja, gdy próbują skontaktować się z autoryzowanym dystrybutorem Apple w Polsce, firmą iSource S.A. Dystrybutor zajmuje się bowiem wszyskimi produktami Apple.. oprócz telefonu iPhone. Sytuację jeszcze bardziej komplikuje dośc niejasny system współpracy między operatorem a samym Apple. Według nieoficjalnych informacji przekazanych serwisowi MyApple winę za opóźnienia w zdejmowaniu simlocków ponosi Apple, a sieć Era w pełni wywiązała się z warunków umowy, dostarczając koncernowi potrzebne informacje. To Apple, korzystając z pomocy programu iTunes weryfikuje numery IMEI i dokonuje zdalnego zdjęcia simlocków. Jednak ani Apple, ani Era oficjalnie nie potwierdzają tej wersji. Klientom nie pozostaje nic innego, jak czekać. Telefonów zwrócić nie można..




LinkBack URL
About LinkBacks









