Niedawne wprowadzenie iPhone 3G wywołało w wielu krajach kolejną gorączkę zakupów i wymianę popularnej elektroniki. Wiele iPhone-ów starszej generacji zakończyło właśnie swoją karierę, część być może trafiła do nowych właścicieli (choćby jako prezent), jakiś procent starych słuchawek Apple przeszedł na emerytalne pół etatu pozostając w drugiej kieszeni dotychczasowego użytkownika, który znalazł jakieś zastosowanie dla przestarzałego już gadżetu. W Polsce, choć iPhone 3G stał się także dostępny dla niemal całego społeczeństwa, stare modele wciąż dostępne są w serwisach aukcyjnych w stosunkowo wysokich cenach. Sytuacja ta nie potrwa jednak długo, gdyż co byśmy nie powiedzieli, stary iPhone nie wytrzymuje konkurencji z modelem 3G. Być może komuś nie przyda się dość uboga wersja GPS, czy 3G dostępne w nowej słuchawce. Można ją jednak mieć całkowicie legalnie, na gwarancji, w abonamencie jednej z dwóch polskich sieci komórkowych.
Wprowadzenie niemal każdego nowego produktu na rynku elektroniki konsumenckiej jest końcem kariery dla urządzeń starszych niekiedy tylko o rok lub dwa lata. Oczywiście, nie oznacza to, że wszystkie te urządzenia trafiają od razu na złom, jednak w przypadku urządzeń wielofunkcyjnych – a nie jedynie prostych telefonów komórkowych – nowe funkcje w nowym urządzeniu, teoretycznie niska cena, są wystarczającym motorem zmian. Proces ten nie tyczy się jednak tylko telefonów komórkowych, ale wielu produktów mobilnej elektroniki. Rozstania urządzeń z użytkownikami zdarzają się równie często w przypadku odtwarzaczy mp3 czy komputerów naręcznych (tzw. handheld). We wszystkich tych przypadkach proces ten wywoływany jest (choć nie zawsze) przez nowe, wielofunkcyjne minikomputery, które wciąż tradycyjnie zwane są telefonami komórkowymi.
W moim przypadku, słuchawka Apple, będąca w istocie miniaturowym komputerem (o mocy większej niż maszyny z lat 80 i 90tych XX w.) wyeliminowała dwa urządzenia, które razem zajmowały o wiele więcej miejsca w moich kieszeniach – telefon Nokia N73 i tablet tejże firmy - N700. Słuchawka fińskiego producenta służyła mi, co oczywiste, jako telefon, ale też odtwarzacz mp3, podczas gdy tablet był narzędziem do surfowania po sieci, komunikacji za pomocą e-mail i komunikatorów, prostej edycji tekstów czy oglądania filmów. W tym ostatnim przypadku, mimo wysokiej rozdzielczości ekranu urządzenia (800x480), ale słabego procesora, pliki wideo musiały ulec dość znacznej kompresji. Dostęp do internetu wymagał oczywiście połączenia obydwu urządzeń poprzez bluetooth, gdyż tablet nie posiadał modułu GSM. Komórka Apple, przez zebranie wszystkich tych funkcji razem, natychmiast wyeliminowała obydwa wspomniane wyżej. iPhone zajmuje mniej miejsca w kieszeni, jest tylko jednym urządzeniem, które trzeba ładować, zapewnia też większy komfort i szybkość pracy.
Produkty „made in Finland” trafiły zatem do szuflady, mojej domowej krypty elektroniki konsumenckiej. Zajęły swoje miejsce obok starych, choć wciąż sprawnych walkmanów, discmanów, telefonów komórkowych, odtwarzaczy mp3 na USB i starych pendrive-ów o obecnie bardzo małej pojemności. Często zadaję sobie pytanie, czy kiedykolwiek użyję któregokolwiek z tych emerytów i po co trzymam je w szufladzie. Powodów jest wiele, ale najważniejszy z nich to sentyment. Każde z tych urządzeń przeszło ze mną kawałek świata, towarzyszyło mi w różnych lepszych czy gorszych sytuacjach i z powodzeniem spełniało swoje zadanie. Wszystkie one wciąż działają, szkoda by było je po prostu wyrzucić do kosza. Większość z tych urządzeń ma obecnie bardzo niską wartość, więc nie zależy mi specjalnie na ich sprzedaży. Sprezentowanie ich znajomym też generalnie mija się z celem, gdyż większość z nich używa sprzętu lepszego od tych, młodych jeszcze, zabytków albo po prostu zwyczajnie nie potrzebuje niczego lepszego niż obecnie posiada. Zaglądając czasem do szuflady powtarzam sobie jak mantrę, że być może któreś z tych urządzeń jeszcze się przyda. Zawsze przecież, któraś z obecnie używanych zabawek może się zepsuć, a ja wciąż będę potrzebował szybkiego dostępu do internetu i muzyki w każdej sytuacji. Kilka razy zdarzyło mi się już odgrzebać moją starą nokię 3310 czy notorycznie wieszającego się Siemensa C35i. Niekiedy na swoją drugą młodość mogą liczyć także urządzenia, które wydawać by się mogło, należą do zamierzchłej już epoki. Kilka dni temu, w ramach prezentu do prenumeraty jednego z magazynów, moja żona otrzymała przesyłkę z kursem języka angielskiego SITA na kasetach magnetofonowych. Stary Walkman SONY przeżywa obecnie drugą młodość.
Wiem, że w takim podejściu nie jestem odosobniony. Nieraz zdarzyło mi się oglądać pracownie moich znajomych, w których w koło walały się stare komórki, walkmany, komputery naręczne, odtwarzacze mp3 czy dyski USB. W przypadku Apple, przywiązanie użytkownika do urządzeń jest tym większe. Kolekcjonowanie iPodów czy nawet komputerów z jabłuszkiem nie jest bardzo rzadkie. Już teraz zastanawiam się co zrobię z moim starym iPhone, kiedy kupię wersję 3G. Czy znajdę dla niego jakieś zastosowanie? Czy trafi do szuflady jako zamiennik na wypadek awarii nowej słuchawki? iMac kiedyś z pewnością trafi na biurko żony i o to jestem przynajmniej spokojny.




LinkBack URL
About LinkBacks







