Niedługo minie miesiąc od premiery internetowego sklepu App Store, oferującego aplikacje dla urządzeń dotykowych Apple - iPhona oraz iPoda touch. Sklep cieszy się ogromną popularnością i w bardzo krótkim czasie niektóre firmy zdążyły udostępnić swoje aplikacje milionom użytkowników.
Największym zainteresowaniem obdarzone zostały gry, które nazywane były przez wielu użytkowników „największym brakiem” w ich urządzeniach. Wysoka rozdzielczość ekranu dotykowego, akcelerometr oraz podzespoły, które - jak stwierdził twórca pierwszego Quake’a - są w stanie wygenerować moc porównywalną do tej, którą generowały stacjonarne konsole PlayStation 2 oraz Xbox. Mieszanka ta może pozwolić na stworzenie pełnoprawnych tytułów, które pozwolą Apple pierwszy raz w historii wkroczyć pełną parą na rynek „prawdziwych” gier. Czy więc urządzenia dotykowe Apple będą mogły stanąć równej w walce z liderami rynku konsol przenośnych - DS’em od Nintendo oraz Sony PSP?
W teorii jak najbardziej, ponieważ urządzenia Apple są jakby udoskonalonym połączeniem Dual Screena oraz PlayStation Portable. Mamy do dyspozycji ekran dotykowy oraz ogromną moc obliczeniową (większą niż ta którą dwa urządzenia konkurencji razem wzięte!).
Dodatkowo dystrybucja gier jest dużo mniej skomplikowana. Odbywa się w pełni przez Internet. W ciągu kilku chwil gracz może ściągnąć upragniony tytuł wprost do pamięci swojego iPhona/iPoda. Dzięki temu koszty rozpowszechnienia są znacznie niższe, ponieważ nie istnieje potrzeba produkcji płyt, kadridżów, opakowań oraz całej reszty zawyżających cenę przeciętnej gry „akcesoriów”. Na sprzedaży zyskuje tylko deweloper oraz Apple, a nie cała sieć sprzedawców, jak ma to miejsce w przypadku konwencjonalnej sprzedaży gier.
Kolejnym plusem jest intuicyjne SDK. Gry na konsole przenośne konkurencji mogą produkować tylko zatwierdzone przez producenta sprzętu studia deweloperskie. Na iPhona czy też iPoda touch aplikację może stworzyć każdy i - jeżeli spełni ona warunki postawione przez Apple - udostępnić ją całemu światu, praktycznie nie ponosząc kosztów.
Ostatnią sprawą, na którą warto zwrócić uwagę, jest ogromna, rosnąca w zawrotnym tempie, baza użytkowników urządzeń dotykowych Apple. W USA iPhone zdążył zyskać ogromną popularność, a liczba sprzedanych egzemplarzy telefonu stale rośnie . Wraz z debiutem telefonu od Apple w ponad 70 krajach, miliony osób z całego świata oprócz telefonu zostaną również zaopatrzone w konsolę przenośną o ogromnej mocy, na którą można ściągnąć gry dosłownie za pomocą kilku kliknięć. A nie zapominajmy też o imponującej bazie użytkowników iPoda touch.
Można więc wywnioskować, że platforma touch Apple’a zawojuje rynek przenośnego grania.
Niestety, nie jest tak różowo.
Jest kilka czynników które wpływają na „rozpęd” konsoli przenośnej. Jeśli zabraknie któregokolwiek z nich, urządzenie może stoczyć się na dno, niczym „rewolucyjna” konsola Gizmondo.
Pierwszy problem jest oczywisty - ilość sprzętu na rynku. Obecnie na świecie jest dostępnych ponad 80 milionów konsoli Nintendo DS, której premiera odbyła się w 2004 roku. PSP, które wystartowało w 2005 roku, z bazą przekraczającą 25 milionów użytkowników, także zostawia Apple, ze swoją obecną bazą użytkowników, daleko w tyle.
Kolejnym czynnikiem są same gry, czyli to co w konsoli przenośnej najważniejsze. To właśnie brak dobrych tytułów był głównym powodem upadku projektu Gizmondo.
Sony oraz Nintendo mają wieloletnie doświadczenie w tworzeniu gier. Posiadają koneksje z wielkimi „rybami rynku”. To właśnie duży dopływ innowacyjnych oraz ciekawych gier zaowocował ogromną popularnością Nintendo DS’a. Sony PSP jest konsolą, na którą ukazuje się dużo kontynuacji tytułów z PlayStation. Fani tych gier bez wahania sięgają po nowe produkcje.
Apple musi zaczynać od samego początku. Co prawda EA Games wykazała chęć współpracy, jednak jeden koncern to zbyt mało. Potrzebny jest olbrzymi dopływ grywalnych tytułów, na które posiadacze iPhonów oraz iPodów touch będą chcieli wydawać swoje pieniądze. Jeżeli Apple źle rozegra ten ważny ruch i w porę nie nawiąże kontaktów z ważnymi studiami deweloperskimi, platforma dotykowa firmy z Cupertino nie będzie stanowiła żadnej konkurencji dla gigatów przemysłu przenośnych konsoli. Będzie tylko zbiorem maszyn, na które będą ukazywały się produkcje kiepskie, budżetowe czy też wręcz amatorskie produkcje.
Aby tak się nie stało trzeba liczyć na przełom. Na iPodach oraz iPhonach muszą pojawić wielkie i rozpoznawalne tytuły, choćby takie jak GTA. Potrzebny jest rozmach - tylko on pozwoli przenośnej platformie dotykowej w pełni wkroczyć na rynek konsoli przenośnych i pokazać graczom, że iPhony oraz iPody nie są gorsze od urządzeń, z których zwykli korzystać.
Ostatnia sprawa, którą chcę poruszyć, ma związek z przyciskami. Urządzenia platformy touch Apple’a nie posiadają przycisków oraz gałek analogowych - jest tylko duży ekran multi-touch. Przydałoby się wprowadzić czegoś w rodzaju przystawki z przyciskami, ponieważ większość graczy nie wyobraża sobie gry w bijatykę czy zaawansowany symulator nie posiadając pod palcami „prawdziwych” przycisków. Oprócz tego palce zasłaniają dużą część ekranu.
Apple tworząc iPhone oraz iPoda touch powołało do życia produkty, które będą mogły przeistoczyć się w najlepsze konsole przenośne na świecie. Wszystko zależy teraz od specjalistów z Cupertino. Czy nawiążą kontakty z branżą, czy odpowiednio rozreklamują nowe produkcje i w końcu czy uda im się nakłonić grupę większą niż Casual-Gamers do zainteresowania się platformą dotykową? Jak rozwinie się sprawa? Tego dowiemy się już w nadchodzących miesiącach.




LinkBack URL
About LinkBacks





