Nowa generacja smartfona produkcji Apple zadebiutowała 11-go lipca w 22 krajach.
Oto krótki test, a raczej luźny zbiór osobistych wrażeń z uruchomienia i pierwszych dni użytkowania nowego iPhone'a 3G, w realiach Wielkiej Brytanii i kontraktu z operatorem O2-UK.
Ponieważ od premiery pierwszego iPhone'a minął zaledwie rok, nie będę opisywał wszystkich funkcji jakie są obecne w nowym modelu, a które nie uległy większym zmianom. Skupię się na wskazaniu nowych funkcjonalności i wyraźnych różnic.
Sporą część nowości przynosi nie tyle sam iPhone 3G, a raczej nowa, oznaczona numerkiem 2.0, wersja jego oprogramowania, która dostępna jest również dla iPhone'a pierwszej generacji.
Opakowanie nowego iPhone 3G nie zmieniło się. Podobnie też wygląda odkrywanie zawartości:
Nowy iPhone owinięty jest w wyraźnie grubszą folię, po której odklejeniu urządzenie tym razem samo się nie włączy ( a wcześniej tak było). Niespodziewanie napotykamy na przykrą niespodziankę. Przesuwanie palca po ekranie jest bardzo nieprzyjemne, wręcz niemożliwe. To pozostałości substancji klejącej z folii ochronnej czynią ekran lepkim. Pierwszym zajęciem z nową zabawką jest więc jej dokładne wyczyszczenie. Przy użyciu załączonej do tego celu ściereczki nie jest to jednak najprostsze zadanie. Dopiero gruba szmatka z mikrofibry pomoże nam się uporać z tym problemem.
Zmienił się zestaw dołączanych akcesoriów. Niespodziewana przestrzeń na dnie opakowania powstała przez… brak doka, który teraz trzeba zakupić oddzielnie. Co więcej, jeśli nawet ktoś posiada starego iPhone'a, to i tak się chytrze nie uśmiechnie, stary dok bowiem nie pasuje do nowego telefonu. Szkoda.
W zamian otrzymujemy „narzędzie do wyjmowania karty SIM”. Po co? Zapewne dlatego iż iPhone 3G dostarczany jest bez karty SIM w komplecie i musimy sobie sami ją zainstalować, w czym to wymyślne narzędzie ma pomóc.
Wielu właścicieli pierwszego iPhone'a nawet nie wiedziało, gdzie karta Sim w ogóle się znajduje, gdyż nie było potrzeby jej wyjmować.
Na pierwszy rzut oka nowy iPhone ma identyczną, znajomą facjatę, ale „zepsuty” plastikiem tył. Po bliższym porównaniu okazuje się, że przednia strona urządzenia również uległa drobnym modyfikacjom.
Charakterystyczna srebrna ramka obejmująca iPhone'a została znacznie wyszczuplona, w mniejszym stopniu zachodzi na przód i znacznie mniej obejmuje boki. Otwór głośnika nad ekranem ma powiększony „wlot” powstały poprzez frez na krawędzi, a w głębi błyszczy srebrna siateczka osłaniająca głośnik.
Tafla przedniej ścianki powiększyła się w obu kierunkach, co widać wyraźnie w postaci większych marginesów po bokach ekranu.
Teraz zobaczmy tę kontrowersyjna tylną część obudowy, do której wielu zdążyło się zrazić jeszcze przed premierą.
Po wyszczupleniu chromowej ramki, o czym wspomniałem wyżej, tylna pokrywa zawija się na przód. Nie widać tego wyraźnie z powodu odziedziczonego po nowych iMac'ach zwężenia przy krawędziach. W efekcie końcowym iPhone'owi leżącemu na płaskiej powierzchni bardziej widać... tyły.
Moim zdaniem iPhone 3G w czarnej wersji zyskał na wyglądzie, ponieważ boki urządzenia doskonale zgrywają się z przodem połyskując taką samą czernią oddzieloną cieniutkim srebrnym bikini. Nie można tego powiedzieć o „starym” telefonie, którego aluminiowo-matowy tył nie pasuje do efektownych połysków z przodu. Oceńcie jednak sami:
Przepraszam za słabą jakość amatorskich fotek
Podobnie jak w pierwszej generacji iPhone'a (i we wszystkich produktach Apple), wszystkie elementy obudowy są doskonale spasowane, miejsca styku różnych materiałów doskonale do siebie przylegają, a wszystkie otwory mają idealny wykrój. Klawisze zaś wyrastają z obudowy bez odrobiny luzu! Pokażcie mi seryjną komórkę, smartfona czy mp3 player'a innego producenta, który byłby tak wykonany.
Biała odmiana iPhone'a 3G wygląda doskonale z tyłu. Szczególnie docenią to ortodoksyjni pasjonaci produktów Apple. Połączenie nieskazitelnej Apple'owskiej bieli z połyskującym srebrnym logo - to się powinno spodobać.
Sorry za kabel - jedyna możliwość pstryknięcia „białego" jaka była w piątek 11/7
Niestety, pierwsze wrażenie pryska po obróceniu iPhone'a na „czarną stronę mocy”, która nijak nie chce się do tej bieli dopasować. Nawet skojarzenie z symbolem jing-jang nie zmazało wrażenia braku harmonijnej zgody... ale może o to chodziło by nie pasowało?
Zupełnie inaczej oceniam wrażenia dotykowe, tu duży plus. Jednolity tył wypięty do zewnątrz lepiej „siedzi" w dłoni i ma lepszą „przyczepność”. Tworzywo, z którego jest wykonany, nie ziębi tak dłoni jak aluminium poprzednika. Oczywiście to moje subiektywne wrażenia, których inni mogą nie podzielać, ale jedno jest pewne - nowy iPhone ( i czarny i biały) wymaga teraz ciągłego pucowania z obu stron. Jednak przy użyciu dostarczanej w zestawie ściereczki - małej, delikatnej i niezbyt skutecznej, może to być denerwujące. Chyba, że po kilku dniach odpuścicie sobie zamartwianie się o stan swojego cacka i po prostu włączycie je od razu po wyjęciu z kieszeni, a wtedy piękny jasny wyświetlacz pozwoli zapomnieć o odciskach palców... jeśli nie odbije się w nim sierpniowe słońce. Generalnie nie wyobrażam sobie przechowywania iPhone'ów (obu generacji) bez jakiejkolwiek ochrony. W moim przypadku jest to pozioma kabura na pasek.
Jak już czytaliśmy w najnowszych newsach, ekran nowego iPhone'a cechuje się inną temperaturą odwzorowania kolorów i, o ile opinia okularnika z dużym kalibrem na nosie nie może być miarodajna w kwestii czy to nowy jest zbyt żółty, czy raczej stary zbyt niebieski względem wzorcowej bieli, to ograniczę się do stwierdzenia, iż kolory wydają się żywsze i bardziej naturalne. Uległem też silnemu wrażeniu, że nowy ekran jest wyraźnie jaśniejszy, lecz zastrzegam, iż porównanie nastąpiło względem egzemplarza z folią na ekranie, co podważa obiektywność obserwacji.
Pierwsze próby podłączenia kabla synchronizującego do iPhone'a (w celu aktywacji) mogą się źle dla niego skończyć - z jakiegoś powodu wtyk nie chce pasować do gniazda, a gdy w końcu wchodzi na miejsce, dzieje się to ze sporym oporem. Dopiero po kilku dniach i wielu ostrożnych połączeniach, można mówić o pewnym „wyrobieniu się” wtyku na tyle, że można je wykonać bez obawy o nadmierne użycie siły. Mam przekonanie, iż winny jest tu sam kabel, który poza tym jest jeszcze bardzo sztywny i „pamięta kształt", stercząc wypiętymi łukami, których nie było w poprzednim wydaniu.
Proces aktywacji z użyciem karty z poprzedniego iPhone'a jest dużo krótszy i polega właściwie na kilku klikach... aczkolwiek w pamiętny piątek 11-go, szybkim nazwać go nie było można. Oglądałem przez kilkanaście godzin komunikat błędu przy każdej próbie.
Znajomy ekran „domowy” otrzymał na wstępie spodziewaną ikonę App Store, a kolejne cztery nowe ikony znalazły się na drugim ekranie: contacts, oraz próbka aplikacji z AppStore: gry Cro-Mag i Enigmo oraz Mobile News.
Myślę, że opisanie choć kilku aplikacji dostępnych w App Store to temat na osobny artykuł (zapraszamy do działu Touch Games & Apps), więc wybaczcie, iż tylko o nich napomknę. Jak dotąd, za najbardziej użyteczną darmową aplikację uznałem „Remote” (od Apple), które pozwala zdalnie (poprzez Wi-Fi) sterować iTunes w komputerze, co się doskonale przydaje podczas wylegiwania w łóżku oraz podczas grillowania w ogrodzie. Drugim przebojem towarzyskim jest Shazam - program, który rozpoznaje utwory muzyczne np. z radia. Duże nadzieje wywołuje też aplikacja AIM, która pozwala używać konta iChat na iPhone (iChat używa protokołu AIM). Komunikator działa poprawnie, bez problemu wyświetla polskie znaki, jest tylko jedno poważne ale - po powrocie do ekranu głównego następuje zawieszenie połączenia. Z jednej strony potwierdza to, obiecaną przez Steve Jobsa na ostatnim Keynote, zasadę oprogramowania dla iPhone'a: „Nie dla programów rezydentnych w tle”, z drugiej jednak strony mieliśmy mieć Mac OS'owe „notyfikacje” w postaci cyferek (jak w mail). Jak się dowiadujemy z ostatnich newsów, powiadomienia będą w sofcie 2.1. Czekam na ten update z niecierpliwością licząc również na poprawienie stabilności. Odnotowuję częste pady Safari i to podczas zwykłego przewijania stron. Kilka razy wyskoczyły do ekranu domowego inne podstawowe aplikacje.
Wyraźnie widać szybszą pracę systemu, jednak nie bez chwilowych zacięć. Objawia się to efektem zajęczych skoków. Tzn. po chwilowym zamyśleniu, następuje nagła zmiana na ekranie. Najczęściej przy wciśnięciu klawisza home, po chwili bezczynności, nagle pojawia się ekran startowy - bez animacji. Mam nieodparte wrażenie, iż poprzedni iPhone działał wolniej, za to bardziej płynnie. Opisaliśmy już w newsach zdecydowanie za długi czas uruchamiania aparatu, trwający ok. 6sek. Niemniej Mail, Safari, Maps, a nawet YouTube, ruszają się zdecydowanie żwawiej.
W ustawieniach systemu pojawiła się opcja włączenia połączenia 3G, ale nic na temat wbudowanego GPS, najwyraźniej włącza się on automatycznie podczas ustalania pozycji. Skorzystanie z pozycjonowania wymaga jednorazowego potwierdzenia przy pierwszym użyciu w każdej aplikacji z osobna.
GPS jest jedną z najbardziej imponujących funkcji nowego iPhone, kilkanaście prób w różnych warunkach atmosferycznych oraz lokalizacjach, potwierdza doskonałe działanie Assisted GPS, lokalizację otrzymujemy dosłownie w ciągu pojedynczych sekund, a przed upływem 30sek. niebieskieska pinezka wskazuje już naszą pozycję. Z dokładnością rzędu 3-5m. To doskonały wynik jak dla smartfona. Dla porównania: ostatni zewnętrzny odbiornik od TomTom'a potrzebuje kilku minut na wskazanie pozycji, a przeciętną dokładność osiąga raczej powyżej 5m.
kolejne fazy ustalania pozycji w Maps
Oczywiście do pełnej oceny pod względem nawigacji potrzebne są dłuższe testy w ruchu, których nie miałem jeszcze okazji wykonać. Nawigowanie z iPhone'm jest wykonalne tylko z udziałem pasażera, którym być nie mogę, bo tylko ja w domu posiadam prawo jazdy. Wyników nie omieszkam dodać, gdy tylko będzie to możliwe.
Po kilku dniach używania iPhone'a 3G muszę stwierdzić, że czas pracy na baterii z połączeniem 3G, jest zdecydowanie krótszy w porównaniu do pierwszego modelu, niemniej po wyłączeniu trybu 3G jest zdecydowanie lepiej, choć trudno mi w tym przypadku stwierdzić różnicę względem poprzednika. Zapewne nie można tego nazwać miarodajnym testem, toteż ograniczę się do stwierdzenia, że przy intensywnym korzystaniu z iPhone'a w trybie 3G, ładowanie raz na dobę z pewnością nie wystarczy.
Osobiście przyjąłem standardowo wyłączać 3G, a włączam ten tryb tylko w razie potrzeby, czyli będąc „na mieście”. Tylko dlatego cowieczorne ładowanie nadal zapewnia energię na cały następny dzień. Niemniej rozglądam się za jakimś dodatkowym awaryjnym źródłem zasilania (zasilacz bateryjny) na wypadek dłuższej pracy poza domem w trybie 3G.
Warto zaznaczyć, iż korzystanie z połączenia 3G jest bardzo przyjemne - praktycznie nie odczuwam różnicy w stosunku do połączenia Wi-Fi, czy to podczas przeglądania stron www, sesji YouTube czy iT Store, o rewelacyjnej szybkości Mail'a nie wspominając, jednak praktyczny zasięg „odbioru” 3G sieci O2 w Wielkiej Brytanii ogranicza się do terenów miejskich, żeby nie powiedzieć: centrów miast.
Muszę powiedzieć kilka dobrych słów o części telefonicznej, w której wyraźniej poprawiła się słyszalność - jest głośniej na tyle, że nie mam już głośności ustawionej na maksimum, raczej w połowie. Również rozmówcy słyszą mnie wręcz doskonale - rozmowy telefoniczne zdecydowanie in plus.
Na koniec porównanie jakości odtwarzania muzyki w „trybie iPod'a”. Tutaj po raz pierwszy mam okazję porównać z innymi słuchawkami, standardowe, dołączone w zestawie, słuchawki Apple. Mamy bowiem uniwersalne gniazdko Mini-Jack. Zaznaczam, iż nie jestem audiofilem, ale zdecydowanie słyszę różnicę pomiędzy słuchawkami dostarczonymi z iPhone'm, a przykładowymi słuchawkami dousznymi Sony MDR-EX71.
Wnioski są zdecydowanie oczywiste: jakość odsłuchu na słuchawkach Apple iPhone jest taka sama jak w poprzednim „iPodzie z telefonem” - w każdym razie nie stwierdziłem różnicy, natomiast zdecydowanie lepiej jest na lepszych słuchawkach, co oznacza tyle: trzeba dokupić do iPhone'a porządne słuchawki (z mikrofonem oczywiście). Poprawiono też jakość dźwięku wbudowanego głośniczka, który nawet przy maksymalnej głośności odtwarza czysto. Po sieci krążą opinie iż jest głośniejszy, ja jednak tego nie stwierdziłem w bezpośrednim porównaniu.
Dziękuję za dobrnięcie do końca, zapraszam posiadaczy iPhone'a 3G do opisania własnych doświadczeń oraz oczywiście do dyskusji.
Emil Furmaniak




LinkBack URL
About LinkBacks




























