Apple Inc. przyzwyczaiło użytkowników do tego, że z zauważalną regularnością udostępnia uaktualnienia swoich programów. Przed konferencją „It’s only rock and roll, but we like it”, zorganizowaną w Yerba Buena Center For The Arts w San Francisco, krążyły plotki, że może dojść do premiery nowej wersji sztandarowego odtwarzacza muzyki dla Mac OS X i Windows od Apple. Tak się w istocie stało. Zaprezentowana została wersja 9 wprowadzająca szereg zmian w możliwościach programu.
Bardzo celowo nie użyłem sformułowania „usprawnień” a zmian, bo usprawnienia sugerują, że coś staje się lepsze, a zmiany bywają czasami zmianami na gorsze. O tym dlaczego tak napisałem - w dalszej części artykułu.
Wersja 9.0 czyli jak to teraz wygląda?
To, co zmienia się w iTunes w stosunku do wersji 8, to na pierwszy rzut oka białe tło w widoku głównym oraz minimalnie korekty suwaka głośności i paska wyszukiwania. Pojawiła się możliwość synchronizacji bibliotek z innych komputerów w obrębie domu czyli Home Sharing (pobieranie w formie przenieś i upuść). Layout sklepu także przeszedł zauważalny lifting, przez co wydaje się być czytelniejszy. Zakupu filmów, muzyki czy aplikacji można dokonać w wielu różnych miejscach sklepu. Zaimplementowano możliwość zamieszczania linków z iTunes Store na Facebooku i Twitterze. Dorzucono również iTunes LP, który stanowi multimedialną oprawę z grafik albumu, tekstów piosenek, zdjęć, wywiadów czy notatek artystów. Ma to uatrakcyjnić słuchanie muzyki i czynić je bardziej interaktywnym.
Dlaczego jednak nie usprawnienia?
Do tego momentu pisałem wszelkich nowościach w sposób obiektywny. Czas przejść do tego, dlaczego te zmiany wcale nie muszą spotkać się z aplauzem na stojąco, a wręcz przeciwnie - mogą być powodem, by nie spieszyć się z upgradem do iTunes 9.0.
iTunes LP - z założenia miał to być chyba kolejny argument, dla którego zrezygnujemy z zakupy płyty w sklepie, a zamiast tego ściągniemy ją z iTunes Store. Osobiście, widzę małą moc rewolucyjną tego argumentu. Ci, którzy dotąd kupowali płyty w realnym sklepie, nie zmienią raczej radykalnie swojego podejścia, a Ci którzy już słuchają muzyki na komputerze, zapewne nie przykładają wielkiej wagi do okładek płytowych i atmosfery kontaktu z muzyką.
Wspomniany przeze mnie wcześniej Home Sharing wydaje się być celną modyfikacją, ale tylko do momentu, gdy chcemy przejść od teorii do praktyki. Aby wymieniać się muzyką pomiędzy komputerami w domu, na wszystkich muszą być wpisane te same dane autoryzacji konta w iTunes Store. Jak niewiele osób w Polsce posiada to konto, i jakie są tego stanu rzeczy przyczyny, pisać chyba nie trzeba.
Do złorzeczenia pod adresem Apple może zachęcać też brak możliwości zmiany jasnego tła w iTunes. Bardzo zastanawiające jest to, dlaczego nikt z projektantów nowego layoutu nie wpadł na pomył użycia rozwiązania, które z powodzeniem sprawdza się w iPhoto.
Irytująca polityka wymuszania aktualizacji
Chcąc wypróbować najnowszego iTunesa musimy mieć zainstalowanego QuickTime Playera w wersji 7.6. Gdy już go ściągniemy i uruchomimy instalator, musimy liczyć się z tym, że pozbawi nas on wersji poprzedniej (nawet gdy przenieśliśmy ją w inne miejsce).
Mając najnowszego QuickTime instalujemy iTunes 9.0. W tym przypadku wersję 8.2.1 możemy przenieść w inne miejsce, instalator kopiuje program domyślnie do folderu aplikacje.
Po instalacji posiadamy niejako dwie wersje jednocześnie. Cóż z tego, gdy po odpaleniu 9.0 program automatycznie importuje bibliotekę dźwiękową do wersji bieżącej, tym samym uniemożliwiając korzystanie z niej przez iTunes z oznaczeniem 8.
Bardzo drażniące rozwiązanie, ale jakby tego było mało, próba wejścia w iTunes Store na Macu bez zainstalowanego Safari 4.0 kończy się komunikatem, że jest ono do tego celu wymagane. Jakby na to nie patrzeć, czuć softwarową presję na szybką rezygnację z poprzednich wersji.
Kontrolę, tracę kontrolę !
Kierunek opisanych przeze mnie bieżących „usprawnień”, w tym również zaliczający się do nich iTunes Genius, który sam wybiera utwory do playlisty, budzi we mnie lekki niepokój. Wydaje się, że Apple coraz bardziej zaczyna traktować użytkowników swoich komputerów jak jednostki bezwiednie idące za tym co przedstawia korporacja.
Bynajmniej nie jestem przeciwnikiem prawa do istnienia takiego podejścia i takich jednostek. Sprzeciwiam się jedynie polityce, która implikuje, że wprowadzone zmiany to jedyna droga wyboru. Sądzę, że ostatnio dodawane ulepszacze do różnych aplikacji idą o krok za daleko w kierunku ułatwiania życia. Następuje chyba powolna zmiana priorytetów w obrębie firmy, gdyż to, z czym mamy dzisiaj do czynienia, stoi trochę w opozycji do ideałów kreatywności, wolności i bystrości, które od początku były fundamentem istnienia korporacji z Cupertino.
Kasjusz Dean




LinkBack URL
About LinkBacks







